piątek, 13 kwietnia 2018

Co z blogiem...

   Pojechałam, wróciłam, przeżyłam.
☺️
 
   Wczoraj wróciłam z pierwszej w swoim życiu wycieczki z dzieciakami z naszej szkoły. Po raz pierwszy pełniłam rolę pedagoga-opiekuna i stwierdzam, że to niełatwa praca. Ba, chwilami zwariować idzie... ;) Ale było świetnie.
Wycieczkowaliśmy się w Warszawie. Po raz pierwszy cokolwiek zwiedziłam, bo w stolicy byłam wiele razy, ale jedyne co zwiedziłam, to hotele, sale konferencyjne, jeden z teatrów, starówka, restauracje Gessler i Pałac Prymasowski, kiedy to uczestniczyłam w kiermaszach magazynu Moje Mieszkanie. No i łazienki. Nie, nie TE Łazienki, tylko toalety publiczne. Bo bez tego w moim przypadku ani rusz.
   Oczywiście nie obyło się bez wpadek. O, na przykład, kiedy stałam w kolejce w McDonalds'ie podeszła do mnie starsza pani z osobą towarzyszącą i spytała gdzie złożyć zamówienie. Odpowiedziałam: "Niech panie podejdą do tej kolejki..", po czym zorientowałam się, że osobą towarzyszącą był syn tudzież wnuk tejże pani.
Naturalnie, przyciągnęłam też kilka nieszczęść w postaci nadudnionego że ho ho mężczyzny, który robił maślane oczy w kolejce w spożywczym i czynił wywody na temat tego, jakie to mam piękne oczy i uśmiech... podczas gdy byłam świadoma tego, że w owej chwili - po całodniowym maratonie - wyglądałam jakby po mnie przejechał czołg.

   Mniej zabawnym epizodem, a bardziej wywołującym dziwne uczucie kłucia w klatce piersiowej, był widok warszawskiej ASP oraz przechodzących obok studentów sztuki. Miałam przez chwilę wrażenie, jakby mnie coś w życiu ominęło. Jakby mi coś umknęło, uciekło...
To uczucie szybko odeszło, bo jestem zdania, że na naukę nigdy nie jest za późno i wiem, że gdybym kiedyś chciała...nie ma rzeczy niemożliwych. O, na przykład nasz miejscowy dyrektor Urzędu Pracy - człowiek dusza.. w wieku mocno dojrzałym podjął się tych samych studiów realizując marzenie z przeszłości, a ja podziwiam..bardzo podziwiam.. I mam cichą nadzieję, że może kiedyś i ja... ;) No, marzenia w końcu po to są, by je spełniać ;)

   Życie to ciągłe zmiany. Raz mniejsze, innym razem duże.
Ja mam wrażenie, że bez nich bym zwiędła. Teraz przyszedł dla mnie czas na te większe zmiany. Tego co wokół, mnie samej. Potrzebuję tego, tak czuję. Od jakiegoś czasu nie jest mi dobrze ze mną samą. Mam wrażenie, że trochę za bardzo podporządkowałam się temu co na czasie, temu, by spodobać się innym bądź temu, by przestać być krytykowaną. Bo robię coś nie tak, bo mieszkam nie tak, piszę też nie tak.. że tak osobiście, bo jak można tak się obnażać... Zaczęłam żyć w myśl przysłowia "jeśli wejdziesz między wrony...".. Ale dokąd to prowadzi..? Donikąd. Bezapelacyjnie.
W kwestii bloga również poddałam się jakiemuś nieznanemu mi nurtowi, który nijak do mnie nie pasuje. Stałam się mniej szczera, mniej pisałam o sobie, jak czuję, jak żyję, jak widzę. Z perspektywy czasu widzę, że to był błąd. Bo przestałam być sobą. Dostosowałam się. Bo ktoś kiedyś powiedział, że jestem zbyt szczera. "Bo ty Kasia za dużo się uzewnętrzniasz, za dużo odsłaniasz, za dużo siebie pokazujesz, dlatego ludzie cię krzywdzą, krytykują, próbują wykorzystać". Wtedy myślałam, że tak pewnie jest i tu, na blogu, trzeba się osłonić parawanem. Pisać rzeczowo, ale nie osobiście, nie o sobie samej. Ale to nie ja przecież. Uświadomiłam to sobie dopiero teraz. Przecież hejterzy będą zawsze, niezależnie czy będę "wylewna" (nie lubię tego słowa, ale..) czy nie. A wielu z moich czytelników przecież czytało mnie i czyta głównie dlatego, że jestem jaka jestem i jaką się wcześniej pokazywałam.
Dość więc udawania, dopasowywania się. Wracam do dawnej metody pisania bloga. Niech malkontenci krytykują, skoro im to robi dobrze. Mi zaś dobrze robi szczerość. Tych osiem lat, które minęły od czasu założenia bloga, nauczyło mnie wiele. Nauczyłam się znosić ciosy, walczyć o swoje, być sobą, po prostu.


   No dobra, dość już wywodów. Wracam do wycieczki..
Wczoraj zwiedzałam Pałac w Wilanowie. W wolnej chwili, kiedy to przyszło nam z dzieciakami poczekać na przewodnika, zrobiłam zdjęcia wspaniałych haftów w gablocie. Cudowne..















Sama od jakiegoś czasu haftuję swoją pierwszą poszewkę na poduchę. Jest bardzo pracochłonna, ale myślę, że efekt będzie piękny. Wzór zaczerpnęłam z magazynu English Home...





Tu już moja praca. Nie identyczna, bo nie lubię kopiować, więc trochę po mojemu...









   Jeśli jutro będzie pogodnie, popracuję w ogrodzie. Jeśli nie, będę haftować. Muszę też dokończyć malunki na drewnie.
Matko...właśnie zdałam sobie sprawę, że od godziny zamiast herbaty popijam kawę, którą zaparzyłam po południu.. no pięknie. Noc z głowy. Brawo ja ;)))

♥️♥️



9 komentarzy:

  1. Śliczna to będzie poducha !
    Wycieczki z dziećmi są męczące, byłam jeden raz na takiej , oczywiście już w wieku dorosłym. I nigdy więcej. Za to lubię podłączać się w muzeach do wycieczek młodych ludzi. Przewodnicy mówią do nich ciekawiej. Nie lubię natłoku dat w opowieściach dla dorosłej grupy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hhahaha ;) Wcale się nie dziwię :)) Ja też wróciłam umęczona..a pomyśleć, że są osoby, które myślą, że my - nauczyciele - na takich wycieczkach się relaksujemy ;)) Owszem, można, ale wówczas musiałabym świecić oczami przed kierownictwem hotelu. Ja należę do tych, którzy zawsze chcą swoją pracę wykonywać należycie, stąd stróżowanie na korytarzu prawie do północy.. ale..wczoraj odespałam :D Pozdrawiam kochana

      Usuń
  2. Ciesze sie, ze masz odwage byc soba. Tez mialam takie wrazenie, ze zaczelas upadabniac sie do innych, a mi brakuje tamtych czasow, kiedy tu na blogu, bylo inaczej, prawdziwie, barwnie. Pomysl na wyhaftowanie poduszki super:))) Pamietam, ze dawno temu takie byly i calkiem o nich zapomnialam, a to piekna rzecz i indywidualna. Zrobiona wlasnymi rekami jest niepowtarzalna. Podziwiam osoby, ktore potrafia haftowac, ja ledwo liznelam krzyzykow i to lata temu. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w sedno Sylwio, ale teraz już będzie jak dawniej. Wiesz, wystraszyłam się tych pierwszych hejtów..natomiast z czasem przekonałam się, że jest ich najwięcej, gdy coś mi się uda, nie warto więc się zmieniać bo ktoś coś.. nie nie. Uodporniłam się i będę robić swoje ;)
      Co do krzyżyków, do mnie nigdy nie przemawiały jakoś.. za to ten rodzaj haftu, którym się zajmuję, lubiłam od dziecka, bo haftowała - zresztą cudownie - moja babcia, no i mama też..tyle że ona richerieu. Mam nadzieję, że dobrnę do końca, bo już mam pomysły nowe, m.in.na woreczki haftowane..na ziółka i takie tam zapaszki... ;)
      Uściski ślę!!

      Usuń
  3. Żyj w zgodzie ze sobą. Lubię czytać Twoje posty i oglądać zdjęcia. Kazda z nas jest inna i tą innością się ubogacamy? Piękny haft. Pozdrawiam i owocnej pracy w ogrodzie życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Mysiu, w tych różnicach tkwi piękno, też tak uważam ;) Dzięki, przesyłam pozdrowienia z rozśpiewanego lasu.. :))

      Usuń
  4. Witaj Kasiu 😊 Wspaniale , że znów wróciłaś do opisywania swoich przemyśleń i przeżyć, bo właśnie to polubiłam na Twoim blogu i przyznam , że zasmuciły mnie trochę te krótkie i rzeczowe wpisy , chociaż pomyślałam , że po prostu to z braku czasu .... Cieszę się, że nie masz zamiaru przejmować się krytykami , co ostatnio niestety stało się nagminne - jakaś nowa dyscyplina "dowalę komuś żeby poprawić sobie nastrój" też niestety miałam niedawno takie doświadczenie na fb , smutne to , że ludzie nie chcą się cieszyć sukcesami innych , sama z tego powodu zaczynam się czuć jak ufoludek , ale tak jak Ty postaram się pozostać sobą i mimo wszystko chwalić, być miłym i pomocnym . Niech się martwią ci którzy tak nie potrafią i zatruwają życie sobie i innym . Hafcik jest przepiękny, moja prababcia też tak potrafiła, ja próbowałam , ale skończyło się na hafcie krzyżykowym, ale teraz wciągnął mnie decoupage 😊 Pozdrawiam Cię serdecznie 😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Bądź sobą Kasiu! to najcenniejsze w naszym życiu :) Pochwaliłam Cię za odważny występ w telewizji a dziś chcę Cię zachęcić do obejrzenia (jeśli znajdziesz ochotę i czas) moich reportaży telewizyjnych o kobietach, które żyją zgodnie ze swoim wewnętrznym głosem.
    Pozdrawiam wiosennie - Alicja :)
    wystarczy kliknąć i cierpliwie przeczekać reklamy :
    https://bialystok.tvp.pl/33703272/patrycja-meunier

    http://bialystok.tvp.pl/27895034/wiedzma



    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij