14 listopada 2019

Rustykalny w magazynie MOJE MIESZKANIE i Plebiscyt NAJPIĘKNIEJSZE WNĘTRZE 2019r.


    Kochani,
spieszę z informacją, że dziś ukazał się najnowszy numer magazynu "Moje Mieszkanie", a w nim zobaczycie kolejne już zdjęcia z naszego kochanego, małego mieszkanka  i poczytacie o moich najnowszych poczynaniach :) 
Wrzucam tu małą zajawkę, a Was bardzo serdecznie zapraszam do lektury, bo znalazło się tu wiele fantastycznych zdjęć z polskich domów :)



   Tych, którzy lubią obserwować moje poczynania wnętrzarskie i którym podoba się to, co tworzę, zapraszam do głosowania na Rustykalny w plebiscycie na NAJPIĘKNIEJSZE WNĘTRZE ROKU 2019 :)) 
Plebiscyt zorganizowała Redakcja magazynu, a ja dziękuję za wyróżnienie :)




Głos możecie oddać tu - KLIK

:)

Uprzejmie dziękuję za każdy oddany na mnie głos 
♥️♥️








A tu już rzeczone najnowsze wydanie magazynu:















Uśmiecham się sama do siebie myśląc "ot, celebrytowania ciąg dalszy" ;))))) Ale każde z naszych medialnych wystąpień wiąże się z poznawaniem fantastycznych, pozytywnie zakręconych ludzi i niesie za sobą dobrą energię :)
Dzięki, że jesteście w tym ze mną :**

11 listopada 2019

Praca wre

  (Ilona - jeszcze raz dziękuję.
Czasami robicie mi niespodzianki, piszecie do mnie i obdarowujecie mnie takimi słowami, że... Chcę, byście wiedzieli, że tworzenie dla Was to nieopisana przyjemność.. :***)



 Mam trochę czasu, zasiadłam więc w pracowni.
Trafia mnie trochę, bo muszę ją w końcu odgruzować. Kiedy dom pozostaje w remoncie, trzeba gdzieś upchać remontowe graty. Naturalnie, padło na pomieszczenie, które jest najmniej.
;)))
Mam nadzieję, że dziś po pracy mi się to uda.
 Zabieram się za malowanie bombek i zawieszek świątecznych. Zamówiłam mnóstwo fajnego materiału, a pomysłów mam tyle, że ach..!!
Głównym zamierzeniem jest tworzenie dekoracji, utrzymanych w klimacie dawnych czasów. Lubię stare, wiktoriańskie ozdoby, chcę więc nawiązać do klimatu.
W przerwach będę tworzyć też słodkości, takie jak poniżej, bo wiem, że Wy je bardzo lubicie :))


   W tym tygodniu mają nam wstawić drzwi do spiżarni. Wreszcie :))) Nie mogę się doczekać. Projekt był dość skomplikowany, bo ściany mamy tu szerokie jak diabli, futryny więc niestandardowe.. Miałam do wyboru wstawienie cienkich futryn i pozostawienie ścian jakimi są, ale.. robię to na lata, więc chcę, by było funkcjonalnie i estetycznie.
Drzwi wybrałam białe. Do suszarni dobierzemy w przyszłości takie same. Resztę drzwi w mieszkaniu chcę mieć jednak w kolorze drewna. Ale to odległy temat. Po podłogach. A słyszałam tu i ówdzie, że gdzieś tam..w czeluściach.... pod panelami i regipsami, są jakieś dechy. JAKIEŚ ;) Łudzę się, że coś z nich zostało i da się je ocalić od zapomnienia ;)










 
   Zawieszki jeszcze do przygarnięcia :)

4 listopada 2019

Świąteczne obrazki w stylu vintage

   Ogarnął mnie świąteczkowy szał. Zasiadłam w końcu do pędzla w pracowni. Maluję zaległe portrety, a w międzyczasie powstają świąteczne obrazki.
Dlaczego akurat takie..?
Bo kocham stare pocztówki i ozdoby w stylu vintage. Wystarczy jedną z takich dekoracji ustawić w centralnym miejscu w domu, a od razu przeniesiemy się myślami do dzieciństwa, do czasów, gdy siedząc na dywanie przeglądaliśmy się w bombkach, czy wyczekiwaliśmy prezentów w postaci lalek czy samochodzików...
W moich pracach nie może zabraknąć motywów z "Dziadka do orzechów". Pierwszy dziadek już dziś leci do klientki, by i w jej domu przywoływać atmosferę beztroskich, dziecięcych wspomnień Bożego Narodzenia.

   Jeśli i Wy macie ochotę na jeden z takich obrazków - zapraszam serdecznie :) Obrazki malowane są na usztywnionym papierze do akwareli,  farbami akrylowymi, a śnieg jest delikatnie opruszony bezbarwnym brokatem (na żywo prezentuje się naprawdę słodko..). Do wyboru z polskimi napisami bądź angielskimi. Wszystkie jedyne w swoim rodzaju :))

Format 20/30cm.

Piszcie: rustykalnydom@wp.pl












3 listopada 2019

Salon w jesiennej odsłonie

   Emocje po naszym szafiarskim Konkursie jeszcze nie opadły, a ja już mam dla Was kolejną gratkę - już niedługo, jeśli wszystko dobrze pójdzie, zobaczymy się w Warszawie :))) Wyczekujcie wraz ze mną najnowszego numeru magazynu "Moje Mieszkanie", który w kioskach pojawi się już w połowie listopada ;)
Zbliża się kolejny, dla nas niezwykle ekscytujący, czas. 

A w ogóle to ja już planuję święta, ściślej mówiąc - świąteczne dekoracje. Już myślę gdzie jaki gwóźdź wbić, by coś podwiesić... Nic nie poradzę na to, że mam kompletnego bzika na punkcie dekorowania domu na święta Bożego Narodzenia. Uwielbiam to, tak jak przygotowania i świąteczny nastrój. 
Myślałam, że uda mi się pomalować ściany w salonie, ale wszystko wskazuje na to, że najpierw zajmiemy się naszym autowym staruszkiem, żeby mieć w ogóle czym jeździć. Plany związane z malowaniem odkładam, ale tapety jakieś położę na bank. Zalega mi kilka rolek, więc jest co robić. A wymyśliłam, że - uwaga - werandę "zrobię" na czarno ;) 


   Po miesiącach koczowania w sypialni (znacie to uczucie, gdy przeprowadzacie się z małego do dużego domu i nie potrafiąc funkcjonować na dużej przestrzeni, koczujecie z bliskimi w jednym pokoju..? ) coraz częściej spędzamy czas w salonie. Jest w nim już tyle mebli i "ocieplaczy", że wręcz zachęca do tego, by zasiąść wygodnie w fotelu. Mnie cieszy fakt, że jest tu miejsce na wszystkie stare durnostrojki, takie jak lampioniki, ramki, które zalegały na dnie pudła, bo w poprzednim domu nie było już dla nich miejsca. A do niektórych mam ogromny sentyment. Nie ważne, że średnio pasują. Przywołują pozytywne myśli i to się liczy ;)





   O właśnie, a to nasze nowe fotele. Fotele kompromisowe. Ja koniecznie chciałam pikowane angliki, z uszami, na giętych nóżkach... ale fakt, były średnio wygodne. Poszłam na (chyba mój największy) kompromis i zamówiliśmy fotele, które podpasowały panu domu. Nie są stylowe, mają raczej nowoczesną formę (w porywach do PRL-owskiej moim zdaniem..), ale naprawdę są niebiańsko wygodne. Tkanina, którą wybrałam, sprawiła, że raczej pasują do reszty mebli.
Kilka dni temu wygrzebałam z dna szafy stare obrusy richelieu. Kupione po ok.4zł za sztukę. Tutaj wszystko nagle się przydaje. Fajnie.. ;)



 
   Wreszcie znaleźliśmy czas na zawieszenie ram. Włożyłam w nie kilka zdjęć naszego miasta sprzed II wojny światowej. Uwielbiam takie fotki. Szczególnie, gdy widać na nich ślady przedwojennej codzienności..
















Jesienne słońce wisi nisko na niebie, do kuchni wpada więc fajne światło, sprawiając, że wygląda ona jak pokój ze starej baśni. Lubię taką grę świateł i często chwytam ją w obiektyw..





Inicjatorką zaś tego zdjęcia była Jula, która biegła do mnie rozpędzona niczym pendolino krzycząc: "Mamuś, zobacz jak pięknie jest dzisiaj..!!" 
W istocie. Pięknie.






  A co się teraz je w rustykalnym..? Naturalnie tartę ze śliwkami. I zupę dyniową. O, mam fantastyczny przepis (ups..właśnie sobie przypomniałam, że miałam go wysłać kumpeli.... Martuś - soryyyyyyyy!!), podać w kolejnym poście..?? 






 Ściskam Was!!

31 października 2019

WYNIKI KONKURSU "I SZAFA GRA"

   ACH...WRESZCIE!!
:)))))))))))))))))))))))))))))))))
  Wreszcie możemy Wam zaprezentować wyniki Konkursu i szczęśliwych zwycięzców :)))

Obejrzyjcie film. Zwyciężczyniom BARDZO SERDECZNIE GRATULUJEMY, a wszystkim Wam BARDZO DZIĘKUJEMY za udział w naszym Konkursie. Jesteście świetni, naprawdę..!! :)



21 października 2019

Stylowa Krystyna

   Coraz bardziej lubię ten dom.

Mija już pół roku odkąd osiedliśmy w nowym miejscu, a ja wciąż się przyzwyczajam. Nie sądziłam, że zajmie mi to tyle czasu. Wydawać by się mogło, że nie ma nic prostszego, niż zamienić ciasne mieszkanko na dużą przestrzeń, a jednak..
W małym wnętrzu jest przytulnie. Jakkolwiek byś go nie urządził. Wszystko masz pod ręką, a z domownikami masz kontakt przez cały czas. Tutaj, w tym wielkim domu, każdy ma swój kąt i żeby móc się sobą nacieszyć, musimy się ulokować w jednym z pomieszczeń, ot, na przykład, zasiadamy razem w salonie.
Tu też ciągle czegoś szukamy. I tuptamy w tę i z powrotem. Bez przerwy.
Nawet Julka odczuła dyskomfort związany ze zmianą metrażu, bo przeszło jej przez myśl, by zamienić swój pokój na jeden z naszych - maleńką pracownię lub sypialnię. Te pokoje są wąskie i mało ustawne, ale Jula uznała, że czułaby się w nich lepiej. Prosiliśmy ją, by przemyślała sprawę, bo teraz ma idealne warunki do nauki i zapraszania znajomych. Doszła do wniosku, że faktycznie, jej pokój jest idealny, ale chce go jakoś ocieplić. Podejrzewam, że skończy się na skuwaniu tynku do cegły... Coś tak czułam, że zimna Skandynawia to nie do końca jej świat i z czasem zatęskni za klimatem rodem ze starej baśni.. ;)


   Dzielę się dziś z Wami pstrykami moich kuchennych lamp. Zdradzę Wam, że pokochałam tę nieidealną kuchnię. Nieidealną, bo długą i wąską, jak kolejnowy wagon. Ale.. zabiegi, którym ją poddałam, uczyniły ją niezwykle klimatycznym miejscem. Jednym z tychże zabiegów było ubranie wszystkich lamp w retro-abażury. Naturalnie, to znów Krystyna - marka, której jestem wierna już od kilku lat ;)




Składając zamówienie prosiłam o wykonanie abażurów w klimacie retro, ale tak, by przepuszczały sporo światła. Producent wysłał mi dwie propozycje, jeśli chodzi o pasmanterię.
Postawiłam na słomiano-złote frędzle,




 i cóż.. wyszło genialnie. Uwielbiam je :)) Ociepliły wnętrze kuchni i nadały jej nostalgicznego charakteru. Pan domu śmieje się, że nie idzie mnie wygonić z kuchni.
O, i widząc kuchnię w obecnej postaci, stwierdzam, że jest jeszcze jedna rzecz, która dopełniłaby jej charakteru w stu procentach. Byłaby to jakaś stara, rzeźbiona ława do siedzenia, taka przypominająca siedzisko w kolejowym wagonie. Wyglądałaby cudnie. Może kiedyś taką znajdę..













O, mój wagon.. ;)




   Hol już też na finiszu. Zmieniłam ustawienie mebli. Pod ceglaną ścianą stanął myśliwski pomocnik - jakoś bardziej pasował mi tutaj, niż w salonie. Obok postawiłam naszą ulubioną lampkę, by wieczorami oświetlała punkt przechodni domu. 







   

W salonie zamieszkały nowe fotele. Bałam się czekając na ich przyjazd, bo w formie są dość nowoczesne, a i tkaninę obiciową wybierałam przy sztucznym świetle. Okazało się, że wyglądają świetnie. Tkanina pasuje do naszych staroci i nawet współczesna forma nie gryzie się z wystrojem salonu.
W zeszłym tygodniu przewiesiliśmy kryształowy żyrandol. Zawisł na werandzie, która jest oświetlona słońcem z trzech stron, tak więc lampa spełnia swoją rolę - cudownie odbija promienie słońca migocząc na ścianach salonu i tworząc scenerię jak z bajki. Wisi dość nisko właśnie po to, by łapać jak najwięcej światła. 


   Na zdjęciu poniżej widać też efekt naszych ostatnich prac - oszlifowaliśmy półokrągłą witrynę, którą kiedyś pomalowałam na biało. (PS NIGDY WIĘCEJ!!!!!) Jednak.. nie ma jak drewno. Tęskniliśmy za naturą. Jeszcze muszę ją zabejcować. 
Chcemy oszlifować jeszcze 3 meble, ale.. musimy się odpowiednio psychicznie przygotować ;))







Życzę Wam cudownego dnia, obfitującego w promienie ciepłego, jesiennego słońca.. :)


19 października 2019

Wydłużamy Konkurs!!

   Kochani,
odpowiadając na Wasze prośby, by przedłużyć czas Konkursu I SZAFA GRA, tak, byście mogli spokojnie powracać z zagranic różnistych i zgłosić uczestnictwo, przedłużamy Konkurs do końca października,
czyli losowanie szafy odbędzie się 31 października :)

Przyznam, że i nam przyda się więcej czasu, bo z Krzyśkiem "zaliczyliśmy" choróbska jesienne i mieliśmy mały zastój w pracach nad szafą.
Obecnie trwa już obróbka artystyczna, czyli do pracy wkroczyłam ja i wymalowuję dla Was wybraną  grafikę :)) Pracy jest sporo, spędzam więc w warsztacie sporo czasu. Ale.. już mi się podoba ;))))

Tak więc zgłaszajcie się spokojnie do ostatniego dnia miesiąca włącznie.
Szczegóły Konkursu tutaj - KLIK


   A żeby Wam udowodnić, że praca wre... oto mała zajawka :D





Wracam do obowiązków.
Przydałoby się wydłużyć dobę... ;)

:*


27 września 2019

10 URODZINY BLOGA RUSTYKALNY DOM

    Dziś....
kurka...
zaraz się rozbeczę normalnie...
;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


(dzisiejsze, z telefonu - rozmazane, bo Radosław Zawsze robi rozmazane...;)  )





10 Lat już jesteście ze mną. Od dziesięciu lat czytacie, śledzicie, inspirujecie się i inspirujecie mnie. A nade wszystko trzymacie mnie przy blogu. Bo zawsze w chwilach zwątpienia podnosicie mnie na duchu i motywujecie do tego, żebym nadal trwała przy blogu, przy Was...

Za te wspólne lata bardzo, ale to Bardzo Wam DZIĘKUJĘ. 
Dziękuję również mojemu mężowi i córce, którzy zawsze wspierali mnie w tym, co robię i nigdy nie podcinali skrzydeł.
Nie będę się tu wywnętrzać. Napiszę tylko tyle, że blog jest bardzo ważną częścią mojego życia. Blog razem z całym arsenałem 716 postów i Wami.


♥️♥️



   Często pytacie mnie, jak to się stało, że w ogóle zaczęłam blogować.
Dziesięć lat temu blogowanie w Polsce jeszcze nie było modne. Pojawiały się pojedyncze blogi wnętrzarskie, do których zaglądałam i z których czerpałam inspiracje. Nie myślałam wówczas, że kiedykolwiek sama będę blogerką i że blogować będę przez tyle lat.
Jak to się zaczęło..?
 Któregoś dnia po prostu wpadłam na pomysł, że zacznę dokumentować moje dążenie do spełnienia marzeń związanych z posiadaniem wymarzonego domu i własnego atelier.
Wtedy chciałam pisać dla siebie. Nie myślałam ( w zasadzie nigdy) o rozgłosie, czy o tym, by kiedyś rozwinąć się z pisaniem na tyle, by zacząć z tego czerpać profity.
Pisać zaczynałam tuż po wprowadzeniu się do mieszkanka na Starówce.
Tak wyglądał mój pierwszy baner główny bloga: (pamiętacie...?? ;) )





Serduszko ze zdjęcia wykonałam metodą decoupage'u, wtedy jeszcze bardzo mi bliską.
Na łamach bloga zaczęłam prezentować swoje rękodzieło. Zaczęłam malować meble. Pierwszy z pomalowanych przeze mnie trafił do pierwszej klientki, również blogerki, Agi Krawczyk, autorki bloga Oaza, dziś - mojej wieloletniej blogowej przyjaciółki... :)) (Aguś - z całego serca Ci dziękuję, że wciąż jesteś..) Trwały wraz ze mną przez lata Aga i inne dziewczyny, pasjonatki. I każda z nich wyjątkowa.
U Madzi z Rustic Home po raz pierwszy usłyszałam Loreenę McKennitt, która rozkochała mnie w swojej muzyce. Tak wsiąkłam w klimaty celtyckie.. Madziu... ♥️
Była też ze mną Ula- Ushii, czy Asia z Green Canoe, która rozwinęła skrzydła cudownie.. Wszystkieśmy już staruszki blogowe ;)



Tak 10 lat temu, kiedy powstał blog, wyglądało moje dziecię..






Dziś wygląda mnie więcej tak:






Doszłyśmy już do tego momentu kiedy...
nosimy ten sam rozmiar buta ;))






Dziesięć lat temu przed naszą kamienicą na Starówce jeszcze nie było żadnego budynku, tylko ruiny starego miasta. Codziennie rano budził nas śpiew ptaków i te widoki..





Dziś stoi przed nią kolejna kamienica, która zasłoniła piękny widok. 

A tak wyglądało nasze mieszkanie, gdy zaczynałam przygodę z blogiem..




Już wtedy kochałam się w drewnianych meblach i klimaciarskich durnostrojkach..



   Kiedy zaczynałam blogować, bardzo chciałam stworzyć pracownię, w której mogłabym się zatracić w swoich pasjach. Planowaliśmy kupno starego domu na wsi. Niestety, los nie był wówczas dla nas łaskawy.. choć.. tak mi się wtedy wydawało. Teraz, po latach, wiem, że to, co nas spotykało, to było najlepsze co mogło nas spotkać, byśmy dziś byli w tym miejscu, w którym jesteśmy.
Domu nie udało się kupić. Drugiego też. Na lata pozostaliśmy więc w naszym 43-metrowym mieszkanku w mieście. Tutaj odnawiałam meble (na trzecie piętro targaliśmy wielkie antyki), tu malowałam, tu powstawały wspomnienia. Na blogu prezentowałam swoje prace, wnętrza. Liczba czytelników stale rosła. Czytelników i blogowych koleżanek, bratnich dusz.
   Zaczęłam pisać częściej. Z czasem pojawił się pomysł otworzenia działalności. Powstała firma Rustykalny Dom. W swoim sklepiku sprzedawałam rękodzieło, jednak... sprzedawało się tak szybko i wpadało mi tyle zamówień, że nie nadążałam wrzucać produktów do sklepu. Projekt odszedł na drugi plan. Po czasie straciłam serce do sklepu i uznałam, że prowadzenie go to nie jest to, czym się chcę zajmować. Powróciłam do pracy w szkole. Zrezygnowałam z prowadzenia działalności i skupiłam się na blogu. 
To, co tworzyłam, z czasem skradło Wasze serca. Dzienne odsłony Rustykalnego zaczęły się plasować na poziomie przeszło 2 tysięcy, rosła liczna użytkowników unikatowych, wyniosła ponad 6 tysięcy, z całego, calutkiego świata. Są czytelnicy z Anglii, USA, Australii, Danii, Argentyny, Albanii, Hiszpanii... Zaczęłam śledzić ruchy na blogu, i tak na przykład zdarzyło się, że któregoś ranka włączyłam komputer, po nim analityka i zobaczyłam, że właśnie w tej chwili ktoś korzystając z urządzenia mobilnego czyta blog, ktoś.. w Japonii.. Wierzcie mi, to wspaniałe uczucie. Wtedy poczułam, że to, co robię, nie jest już tylko moje. Zaczęłam pisać i tworzyć dla siebie i innych. Moich rustykalnodomowych czytelników.

   Zaczęły wpływać propozycje. Czy zarabiałam na blogu? Owszem, blogowanie przynosi korzyści, jednak nigdy nie otrzymywałam stałych dochodów z tytułu prowadzenia bloga. Nigdy też nie było to moim celem. Pojawiła się taka myśl, lecz tylko przez chwilę. Szybko poczułam, że ja tak nie chcę. A oferty były różne... od zareklamowania dizajnerskich papierów toaletowych po nakręcenie serii programów dla telewizji. Za.. za bardzo marne grosze. Tu stanęłam przed dylematem, czy wejść w to i się rozreklamować na dobre, czy nie dać się sprzedać za bezcen i wybrać swoją niszę. Wiecie, co wybrałam... ;) 
Okazji było, jak wspomniałam, wiele. Niektóre były dla mnie bardzo atrakcyjne, nadarzyła się bowiem możliwość redagowania reportaży dla ogólnopolskiego magazynu. To było spełnienie marzeń, o pisaniu bowiem marzyłam od zawsze. Praca ta sprawiła mi ogrom przyjemności. Poznałam dzięki temu cudownych ludzi.
Tu zamieszczę małe sprostowanie. Znajoma osoba kiedyś mi powiedziała, że możliwość pisania dla magazynu sobie wyżebrałam. Nie. Otrzymałam propozycję, bo doceniono to, co robię. 

No właśnie...
Blogowanie to nie tylko przyjemności.
   Kiedy zaczynasz być rozpoznawalna, a twoje wnętrza i wizerunek zaczyna się pojawiać w mediach, otwiera się na ciebie zupełnie nowy świat. Świat zawiści i wyścigu szczurów. Złośliwe komentarze, rzucanie kłód pod nogi, uczestnictwo w pożal-się-Boże wielkich, blogerskich konkursach, które opierały się tylko i wyłącznie na zaistnieniu ich organizatorów.. To trzeba przeżyć, by zrozumieć. Doświadczenia te jednak nie zabiły mnie, jak widać. Wzmocniły mnie tylko. Uodporniły. Mój dzisiejszy pancerz jest bardzo gruby, a i zdrowego dystansu nabrałam do różnych zachowań ludzi, którzy w końcu są tylko ludźmi...


   Co się zmieniało w ciągu tych lat..? Jak ja się zmieniłam..?
Przytyłam. Rany, gdy oglądam zdjęcia sprzed dziesięciu lat... byłam taka ładna i szczuplutka... Teraz jestem wielka jak śląska klucha. Ale.. co dziwne, lubię siebie dziesięć razy bardziej, niż tych dziesięć lat temu ;) 
Na pewno stałam się dojrzalsza i odważniejsza. Wierzę we własne siły i to, że warto jest w życiu dążyć do celu. Nasze nieudane próby kupna domu powinny zrobić ze mnie zrzędliwą babę, lecz...nie zrobiły. Mam w sobie więcej optymizmu niż tych 10 lat temu. Do wielu spraw podchodzę z dystansem.
Domu na wsi nie ma, i nie będzie. Zmieniliśmy plany. Mamy mały domek sezonowy, tuż pod lasem. To nam wystarcza. Niedawno opuściliśmy też nasze małe mieszkanko. Oswajamy nowe-stare kąty, czyli nasze przedwojenne mieszkanie w kamienicy.

Czy mam konkretne plany?
Nie. Ja nie planuję. Już od jakiegoś czasu. Życie samo układa swój scenariusz. Staram się tylko być dobra. W tym co robię, rozwijać się, ale i być dobrym człowiekiem. Bo wiem już, że dobro do mnie wraca. Wracało wiele razy. I to, że trwam w swoich zasadach, zostaje nagradzane.

Czy zmieniłabym coś w swojej blogowej przeszłości i życiu..?
Nie.
Miałam firmę, której nie utrzymałam, miałam problemy finansowe, miałam nieprzyjemne przygody związane z kupnem domu, sama podejmowałam złe decyzje. Ale to mnie wiele nauczyło. Dostałam od życia wiele kopniaków, za które jestem wdzięczna. Bo dzięki temu wszystkiemu, co mnie spotkało, teraz mogę spojrzeć w lustro i powiedzieć: to jestem ja, kocham siebie taką, jaką jestem. Kocham to, co udało mi się stworzyć i co dziś mam. Szanuję to ogromnie.



   Mam marzenia, naturalnie. Bez parcia na szkło, ale.. chciałabym jeszcze zrobić kilka fajnych rzeczy w życiu. Tylko takich, które sama wybiorę. Nie narzuconych, albo tych, które "powinnam zrobić, by zaistnieć" w jakimś tam światku. Sama dokonam wyboru. Teraz mogę sobie na to pozwolić ;)



DZIĘKUJĘ... ♥️




21 września 2019

WYBIERZ GRAFIKĘ



Moi Drodzy, głosujemy na grafikę, którą mam wymalować we wnętrzu szafy - wpisujcie numer w komentarzach pod postem. 
Głosowanie trwa do końca jutrzejszego dnia, spieszcie się zatem :))



20 września 2019

KONKURS NA 10-LECIE ISTNIENIA BLOGA - tego jeszcze nie było!!!! :)))

Moi Drodzy,
wielkimi krokami zbliża się DZIESIĄTA rocznica istnienia bloga Rustykalny Dom :))))

Nie wyobrażacie sobie, jak bardzo jestem Wam wdzięczna za tych wspólnych 10 lat :)) 
Chcę Wam podziękować - zrobię to jeszcze online, a dziś mam dla Was, w nagrodę za Waszą wierność, prawdziwą petardę!!!!!
:))))))))))))))))))))))))))))))))

Na tę specjalną okazję połączyłam siły z, jak nazwał Maciej, "przyjaciółmi z boiska" - czyli facetami, z którymi współpracuję i którym podobnie w duszy gra. Są miłośnikami drewna, twórcami, artystami, a przede wszystkim entuzjastami tego, co piękne i nieszablonowe.

Kochani, ogłaszam...........

KONKURS

 "I SZAFA GRA" 

Do przygarnięcia jest, słoneczka moje, szafa, ale jaka..............ach..!!!!!!!!!

Klikajcie w film :))))




Regulamin Konkursu



1. Organizatorami Konkursu „I SZAFA GRA” są jej twórcy, czyli Krzysztof Wojciechowski (YAN CIEŚLA), Maciej Kupś (ROB IN WOOD) i Katarzyna Piekarz (RUSTYKALNY DOM)

2. Nagrodą w Konkursie jest wykonana przez Organizatorów szafa, prezentowana w materiałach filmowych promujących Konkurs. Szafa zostanie wykonana w trakcie trwania Konkursu. Zwycięzca deklaruje się ją przyjąć w stanie, jaki powstanie w wyniku prac Organizatorów

3. Uczestnikami Konkursu mogą być tylko osoby pełnoletnie i zamieszkujące na terenie Polski, bądź mieszkające poza terenem kraju, ale zaświadczające, że ewentualną nagrodę odbiorą na terenie Polski

4. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania, które odbędzie się w dniu 31 października 2019r. Losowanie będzie prezentowane online na mediach społecznościowych Organizatorów

5. Warunki udziału w Konkursie:


·         Polubienie każdego z trzech fanpage’y Organizatorów
       https://www.facebook.com/YanCiesla/
       https://www.facebook.com/rustykalnydom/
       https://www.facebook.com/Rob-in-Wood-444501209015331/
·         Zasubskrybowanie bloga Rustykalny Dom LUB obserwowanie bloga (kliknij "obserwuj", prawa strona bloga, u góry
·         Zasubskrybowanie kanału https://www.youtube.com/user/tamrock1972/featured
·         Pokrycie kosztów transportu szafy (koszt paliwa)
·         Wysłanie na adres e-mailowy: rustykalnydom@wp.pl zgłoszenia – należy wysłać e-mail o treści „Zgłaszam udział w Konkursie „I SZAFA GRA”, zapoznałem/-łam się z Regulaminem Konkursu i go akceptuję” podając swoje imię i nazwisko oraz miejscowość zamieszkania. W tytule maila należy wpisać „Konkurs”.
6. Organizatorzy zobowiązują się dostarczyć szafę do Zwycięzcy Konkursu po indywidualnie ustalonym terminie, nie później jednak niż do czterech tygodni od dnia losowania nagród

7.  Zwycięzca Konkursu powinien zgłosić się do Organizatorów e-mailowo bądź za pośrednictwem Facebook’a celem ustalenia szczegółów związanych ze sprawdzeniem spełnienia warunków Konkursu oraz sposobu dostarczenia szafy. W przypadku nie zgłoszenia się Zwycięzcy w ciągu siedmiu dni od dnia losowania nagród, Organizatorzy ogłoszą termin kolejnego losowania nagród, w toku którego wyłoniony zostanie kolejny Zwycięzca

8. Zwycięzca zobowiązuje się przyjąć nagrodę w stanie takim, jaki powstanie w wyniku prac twórców – Organizatorów i nie rościć sobie praw do zmiany/zamiany nagrody. Organizatorzy zobowiązują się dostarczyć Zwycięzcy nagrodę sprawną, w stanie, jaki zostanie zaprezentowany podczas finału Konkursu

9. Po wylosowaniu zwycięzcy, zostanie wylosowana kolejna osoba, która otrzyma drugą nagrodę, ufundowaną przez polskiego producenta abażurów do lamp, Abażury Krystyna – bon na zakupy u producenta,wartości 80 złotych

10. Wszelkie pytania/sprawy dotyczące Konkursu należy kierować do Organizatorów za pośrednictwem Facebook’a bądź na adres mailowy rustykalnydom@wp.pl

*zgłoszenia przyjmujemy do 31 października do godz.12:00







GRAFIKI DO WYBORU 
 - tę, którą wybierzecie w głosowaniu (wpiszcie numer w komentarzach tu, pod postem, bądź na Facebook'u, pod wpisem z informacją o Konkursie), wymaluję osobiście na tylnej ścianie szafy :D

Głosowanie na grafiki zamykamy w niedzielę 22 września, o północy :)




26 sierpnia 2019

Będą fotki, będą

    Kochani, w odpowiedzi na komentarze - będą zdjęcia, tylko uporam się z bałaganem. Właśnie skończyliśmy remont głównego holu (robiliśmy ściany i sufit) i wstawiamy meble. Pędziliśmy z pracami, bo za moment rok szkolny się zaczyna i wracam do pracy..
 W holu wieszamy ramy ze zdjęciami i obrazy. Chcę, by był miejscem obfitującym we wspomnienia. Dziś oprawiłam zdjęcia z Toskanii. Pięknie wyszły :)
Dajcie mi jeszcze chwilkę. Gdy tylko zniknę bałagan, chwytam za aparat. I za pędzel. Będą filiżanki z Janiołami. Oj będą... I zdjęcia półek kuchennych będą. Zaglądajcie :*

PS Sprzedaję mój piękny stół barowy. Niestety, w nowej kuchni się gubi, zupełnie tu nie pasuje.. Gdyby ktoś z Was był chętny, piszcie maila, albo podajcie info dalej ;) (rustykalnydom@wp.pl)


20 sierpnia 2019

Co tam aktualnie..

   Byłam w salonie sprawdzić jakie listwy nadawałyby się do zamontowania na blacie. Ceny powalają, ale listwy są ich warte. Niestety ;)
Znalazłam też listwę, która pięknie pasowałaby na wykończenie lamperii.
Nie da się wszystkiego od razu, więc rozważam różne opcje, kompromisy. Wiem już, że mój plan zrobienia "szybkich drzwi" do spiżarni się nie powiedzie. O czym mowa?
Stare drzwi od spiżarni wyjęliśmy. Nie domykają się, a ich stan pozostawia wiele do życzenia. Nie są zbyt atrakcyjne, by bawić się w ich czyszczenie. Poza tym naprawy zamków etc.. - cóż, gra nie warta świeczki. Coś jednak w wejściu być musi (póki co wisi zasłona), i to raczej drzwi, bo zimą będzie ciągnęło z niej chłodem.
Jakiś czas temu wpadłam na pomysł, by zamontować parę drzwiczek, takich, jakie mamy w meblach kuchennych, z serii Bodbyn. Zmieściłyby się dwie dwumetrowe czterdziestki. Jednak po przeliczeniu kosztów okazało się, że kilkaset złotych wydalibyśmy na coś, co i tak zapewne w przyszłości będzie wymienione. Zrezygnowałam więc z pomysłu i uznałam, że lepiej odłożyć pieniądze i zamówić porządne, "normalne" drzwi.

   Wczoraj walczyliśmy z kuchennymi półkami ściennymi. Zamontowaliśmy półki ikeowskie, które w kuchni wyglądają masywnie i naprawdę pięknie ją ożywiły. Taka kropka nad "i". Została jeszcze jedna do powieszenia. Jutro chcemy się zabrać za remont holu. Ściany i sufity są w bardzo złym stanie po zalaniu, więc boimy się to ruszać... ale.. kiedyś trzeba. Cieszę się, że mam już kuchnię i mam gdzie gotować czy myć garnki. Zlew jest bardzo przydatny, szczególnie, gdy w łazience nie ma się umywalki ;))


16 sierpnia 2019

Włoska ceramika

   Zasypię Was dziś, zgodnie z obietnicą, zdjęciami porcelany sklepu Leoncini, znajdującego się w San Gimignano. Ja, jak również wspominałam, w tejże ceramice się zakochałam. W jej masywności, rozmiarach (kiedyś od koleżanki usłyszałam określenie "syndrom Napoleona"- ja go chyba właśnie mam), a nader wszystko- we wzornictwie. Szczególnie upodobałam sobie deseń z cytrynami w tle. Snuję się od kilku dni po kuchni i myślę, gdzie by tu wymalować coś podobnego... Dochodzę do wniosku, że jak tylko uporam się z wykończeniem kuchni (półki, listwy etc...), znajdę miejsce na cytryny.

  Oto rzeczona ceramika - UWAGA - grozi uzależnieniem...














   To, co widzicie na samym końcu, pod ścianą, to blaty stołów. Ich ceny liczone są w tysiącach (ała...!!), ale wygląd zwala z nóg..













 Miałam chrapkę na jeden z talerzy. Masywny, rzeźbiony, z cytrynowym motywem. Niestety, dzień wcześniej kupiłam obraz, więc jakby.. ten... ;) Talerz był w cenie 320zł. Ale, niech mnie... Jeśli kiedyś tam wrócę, uciułam co nieco i przywiozę sobie taki. W sumie nasze bolesławce nie odbiegają znacznie od tych cen, więc..


   Nie rozpisuję się więcej, bo pewnie wolicie dziś patrzeć niż czytać, więc..nich Wam ta uczta dla oczu umili dzisiejszy dzień :))








 

Udostępnij