
Poniżej listki z niedzielnego wypadu do lasu (gdzie się zresztą z mężusiem zgubiliśmy;) )

Oregano, które kilka dni temu przywiozła mi teściowa; wyhodowała je na działeczce. Może się przyjmie. Dotychczas sadziłam jedynie ziółka zakupione w markecie bądź kwiaciarni, jednak nigdy mi się nie przyjmowały. Cóż, zobaczymy...

A to moje nowe dzieło :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)