11 sierpnia 2019

Nowa kuchnia, która trąci starym dworem ;)

   Pracy jeszcze sporo, ale.. postanowiłam, że się z Wami podzielę już teraz. Tym bardziej, że usłyszałam ostatnio, że czytanie moich wpisów przypomina oglądanie dobrego serialu :)))

Strasznie dużo pracy już za nami. Kuchnia zyskała zupełnie inny charakter i teraz jest przytulniejsza. Początkowo chciałam białej, jednak pomieszczenie jest długie i bardzo wysokie, i w bielach wyglądało bardzo zimno.
 Jeszcze ciut surowa, nieoswojona, bo potrzebuje dodatków, ale na wszystko przyjdzie czas. Póki co wygląda tak:




 Wybaczcie mi uciapaną podłogę, ale zdjęcie robiłam w przerwie pomiędzy gotowaniem obiadu a obrabianiem śliwek.

   Zmiany, jak widać, są spore. Nie wyszło drogo, bo większość widocznych zmian dokonaliśmy własnymi rękoma. Wykuliśmy między innymi nisze ze starych cegieł, na dwóch przeciwległych ścianach, oraz łuk nad drzwiami balkonowymi. Najwięcej pracy było z czyszczeniem cegieł. Szorowałam je szczotką ryżową godzinami, co okupiłam ranami, pęcherzami i nieprzespanymi nocami z powodu bólu nadgarstków. Na suficie zamontowaliśmy belki, a jego powierzchnię postanowiłam pomalować na kolor cegły i płytek podłogowych. Wymyśliłam też, że pomaluję go w taki sposób, by sprawiał wrażenie łukowego. Wymagało to nie lada wysiłku, bo musiałam wymalować 8 łuków odręcznie (stojąc na baaaardzo wysokiej drabinie, co przysporzyło mi zapewne kilka siwych włosów), ale opłacało się - efekt nas bardzo zadowolił.
Na ścianie przy blacie roboczym (za kuchenką) przykleiliśmy czarne, kamienne płyty. Chciałam odrobiną połysku przełamać surowość wnętrza. Resztę ścian pociągnęłam czernią, choć przyznam, że czarny mat w użytkowaniu może być problematyczny. Jest zaleta - nie widać na ścianach włączników (też czarny mat), trzeba się dobrze przyjrzeć, by je znaleźć. Ale mimo wszystko, w kuchni stawiam na funkcjonalność, zatem jeśli okaże się, że mat jest mało praktyczny, zmienię to w przyszłości.
Blatu za kuchenką jeszcze nie ma, ma przyjechać w tygodniu. Czeka mnie jeszcze wykończenie słupka z koroną - muszę pouzupełniać braki w koronie i ją odrestaurować, a także uzupełnić fugi w cegłach. Staram się codziennie coś zrobić, by prace szły do przodu. To przyniosło skutek. Kuchnię udało nam się w miarę wykończyć, a przynajmniej przygotować do użytkowania, w około dwa tygodnie. 




   
 Zrobiliśmy też spiżarnię. Ja, ja wspominałam, nakładałam tynk i pomalowałam ściany, Radek wykonał masywny i stabilny regał z drzewa. Prezentuje się świetnie. Wymieniliśmy też stare okienko. Wnętrze aż się prosi, by do niego wejść. Mam nadzieję, że zastosowanie środków grzybobójczych przyniesie efekt i już żadna wilgoć nie wyjdzie na ścianach w spiżarni. Pomoże niewątpliwie ocieplenie budynku, a to jeszcze przed nami. Dodam, że w spiżarni stanął stojak na wina, który kupiłam na targu staroci chyba z 7 lat temu. Zawsze marzyła mi się spiżarenka z miejscem na wina i domowe nalewki. I stał tak stojaczek kupę lat u teściowej w piwnicy, aż doczekał się zacnego miejsca. Pasuje nam tu idealnie. Chyba... tak miało być... ;)

   Brakuje mi jeszcze czegoś na ścianach nad blatami - myślę nad białymi półkami z Ikei. Poustawiałabym na nich porcelanę i słoje. Będę też się rozglądać za włocławkami, bo, jak się okazało, one najbardziej pasują do kuchni. Talerze dodały jej blasku, ale gubią się tu. Może z końcem lata wybiorę się na jakieś starociowe łowy. Myślę też, czy po lewej nie sklecić jakiegoś szafkowego ikeowskiego słupka ze szklanymi drzwiczkami. Muszę to przetrawić. Potrzebuję też czegoś do zasłonięcia drzwi - niedługo zaczynają remontować elewację i balkony i trzeba będzie się osłonić. Przymierzałam okiennice ażurowe - nie pasują. W grę wchodzą jedynie zasłony, albo roleta..




Mój elektryk zaszalał i zrobił mi całe mnóstwo gniazdek i lampek. Gdy zapalę wszystkie światła, jest jaśniej niż za dnia ;) Rzecz jasna nie będę zapalać wszystkich, tylko wedle potrzeb, górne bądź kinkiety, które zastąpiły nam tradycyjne oświetlenie nadblatowe. 
Za szafkami mam krater, który muszę zabudować. Żadna listwa przyblatowa mi nie pasuje, bo są zbyt wąskie. Myślę nad zamontowaniem sztukaterii sufitowej. W tygodniu podjadę do salonu i rozejrzę się za czymś, co by się nadawało.

Trawię to wszystko jeszcze i myślę wciąż jak to wszystko jeszcze dopieścić. Jednak wiem z doświadczenia, że pomysły przychodzą same i to w najmniej spodziewanych momentach ;))



Poniżej karafka przywieziona z Florencji. Uwielbiam. Myślałam nad tym, czy nie wymalować gdzieś w kuchni podobnego motywu z cytrynką.. ;)





   Życzę Wam miłej reszty niedzieli. Korzystajcie ze słoneczka i świeżego powietrza. My zalegamy na kanapie, no ale... uznaliśmy, że nam się należy ;)))

Ściskam!!


19 komentarzy:

  1. Kasiu, przepieknie wyglada Twoja kuchnia, piekne miejsce z klimatem:) Pozdrwiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest cudnie, sielsko i klimatycznie! Czekam na cd.
    Pozdrawiam ciepło.
    Iwona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Iwonko :) CD będzie, już zaszły zmiany - doszły półki na ścianach.. Pozdrawiam!!

      Usuń
  3. Pięknie!Kasiu,pięknie.Bardzo ciekawa jestem jak wykombinujesz z tymi listwami przyblatowymi,bo sama tez muszę to zrobic ale nie mam pomyslu.violetta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Już znalazłam listwy, tylko kosztują sporo, muszę poczekać. Myślę, że będzie ok, tylko jeszcze kilka problemów technicznych muszę rozwiązać (np przy wnęce z cegieł). Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  4. Przepięknie w tej Twojej kuchni i chociaż nie jestem fanką gołych cegieł u Ciebie absolutnie mi nie przeszkadzają:)))i jaki masz piękny wazon -urnę biało niebieską:)))))cudo:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki dziewczyny, już spieszę z nowym postem.. uściski przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepięknie skomponowane wnętrze!!! O spiżarni ja także marzę ☺

    OdpowiedzUsuń
  7. Kuchnia fajna, rzeczywiście jest w niej nuta za starego dworu .... ale rażą mnie te czarne lamperie na tle okna i w pobliżu stołu. Nad szafkami fajnie wyglądają, tylko tam te lamperie pasują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dość mocne wyszły i mówiąc szczerze też je jeszcze "trawię".. Już nawet tapetę chciałam kupić w Leroy, ale żeby to zrobić, muszę być na 100% pewna pomysłu. Mat czarny okazuje się być problematycznym. Widać każdą plamkę. Jakoś to jeszcze rozwiążę ;) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  8. Zanim nie przeczytałam posta byłam przekonana, że ten sufit rzeczywiście ma łuki :P Więc malowanie poszło świetnie ;D Czy będzie może osobny post o ''zamurowanej'' lodówce? Pomysł z koroną bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo...znaczy, że cel osiągnięty :)))) A co byś chciała, tak konkretniej, w poście o zabudowie lodówki Kasiu??

      Usuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij