Sytuacja "senno-spaniowa" zmusiła mnie do przestawienia łóżka. Teraz stoi ono pod ścianką metrową, natomiast biurko zajęło miejsce pod oknem, co też chyba na dobre wyszło. Rzadko zdarza mi się wierzyć w sprawy takie jak żyły wodne... jednak w poprzednim miejscu miałam TAKIE sny, że... ach, koszmary same, noc w noc... nawet po usilnych próbach relaksacji przed snem czy po radosnym dniu... Uznałam, iz tak dalej być nie może. I w nowym miejscu na razie jest ok. Cóz, zobaczymy co będzie dalej;))
A nad kanapą, na metrowej ściance, zamierzam zrobić półki na książki i chcę tam powiesić kinkiet, który będzie pełnił funkcję światełka do czytania...

Kinkiecik zapowiada się ciekawie ! Wiem co to są bezsenne noce. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńŻyczę dobrych i kolorowych snów...A kinkiecik bardzo ładny wyszedł...Teraz tylko ciekawe książki i masz już zajęte lutowe wieczory...Pozdrawiam ciepło, bo u mnie mroźno!!!
OdpowiedzUsuńJa też wierzę w żyły!Ja osobiście tego nie doświadczyłam ale moja teściowa miała ,,przejścia,,z łózkiem w niewłaściwym miejscu!
OdpowiedzUsuńKinkiecik super!
Pozdrawiam
Piszę z komp. szwagierki bo mój net szkoda gadać! Wykonałaś kawał dobrej roboty kochana, witrynka, apteczka, kinkiet - cuda.
OdpowiedzUsuńŚciskam mocno
Dziękuję dziewczyny, ściskam!! ;)
OdpowiedzUsuńJak zawsze pięknie. Kinkiecik cudny. Pomysły też!
OdpowiedzUsuń