6 czerwca 2015

Celebracja chwili... czyli weekendowy chillout na balkonie

   Moje miasto wreszcie zaczyna żyć.
W ostatnich latach nasza starówka świeciła pustkami. Działo się w zasadzie niewiele, a jak już się działo - to jakoś tak bez sensu... . Niedawno zmienił nam się prezydent, który tchnął w nasze miasto życie. Starówka od kilku dni nabrała kolorów za sprawą wszędobylskich wesołomiasteczkowych atrakcji. Rozradowała się jakoś za sprawą gwaru w pobliskich ogródkach restauracyjnych.
Niedaleko naszej kamienicy.. a w zasadzie rzut lekkim beretem;) bo tuż przed kamienicą, rozstawiono scenę, na której dziś wieczorem zagra Alphaville. Och, nie mogę się doczekać!! Muzykę lubię, bo przypomina mi dawne czasy i mojego kochanego brata, który na takich utworach się chował. 

   Wczoraj matka-wariatka po raz kolejny rozkleiła się (broń Boże na oczach ludzi!! - czytaj: w domowych pieleszach) z dumy i zachwytu nad własnym dziecięciem. Uryczałam się jak wariat!! 
Julka występowała na dużej scenie pod ratuszem. Tańczyła breakdance. Pan nauczyciel opracował fantastyczny układ, a dzieciaki były tak przygotowane, że patrzyło się na nie z prawdziwą rozkoszą. Julka... kolokwialnie rzecz ujmując.. Dała Czadu:))) Aż mnie ciarki przeszły. A gdy usłyszałam komentarz stojącej obok mnie dziewczyny - "Ej, ale ta mała z lewej jaka dobra!!" - od razu urosłam sto centymetrów :D



   Dziś wreszcie wysprzątałam balkon i przygotowałam go do wieczornych "posiadówek" w towarzystwie rodziny i doborowej muzyki. Choć jestem baaardzo zmęczona (mam za sobą tak pracowite dni, że wczoraj starłam do krwi stopy i nawet nie poczułam...), strasznie mi się chce domowego relaksu. Zaraz zabieram się za pieczenie ciacha. Upiekę placek z rabarbarem i truskawkami. Lubicie taki...? :)
Na kolację będą krewetki z rukolą. Zapalę świece, moje wymarzone cottonballsy (które przyleciały do mnie od przesympatycznej Agnieszki z Cottonovelove), porozkładam tonę poduch, by było miękko i będę celebrować czas wolny:)))

Życzę i Wam takiego pozytywnego i słonecznego weekendu.......!!!







Na zdjęciu:
Cottonballsy: cottonovelove.pl
Szklanki, poduchy, pled, nieziemnsko pachnąca świeca;) - F&F Home
Obrus, osłona na talerz, dzbanek, lampion biały - Rustykalny Dom





31 maja 2015

Dom w peoniach

   Tak jak pisałam w poprzednich postach, mój dom przechodzi metamorfozę. Dość odważną;)
Od jakiegoś czasu tęskniłam za kolorem. Wiecie, że kocham wnętrza w stylu cottage, więc planując zmiany musiałam uwzględnić motywy kwiatowe.
Długo zastanawiałam się, jak ożywić pokój dzienny. Chciałam go nieco rozjaśnić, rozweselić. Tak, by swoim wyglądem uprzyjemniał każdy poranek.
W moim życiu nastąpiły ostatnio pewne (pozytywne) zmiany, dlatego potrzebuję teraz dużo energii, pozytywnej energii:)


   Myśląc o nowej aranżacji pokoju, zastanawiałam się nad przemalowaniem ścian. Chciałam na początku nadać im ciepły kolor. Dotychczas były zawsze (albo..przeważnie) białe, stanowiąc doskonałe tło dla drewnianych, ciężkich mebli. Teraz muszę się nieco przeorganizować, zmniejszyć ilość mebelków, bo potrzebuję miejsce do pracy. Planuję..UWAGA.. zlikwidować stary portal kominkowy. TAK. Wiem, wiem, szkoda trochę... ale nam się już opatrzył po latach. Nie chciałabym rezygnować z portalu w ogóle, gdyż stanowi świetny punkt centralny pokoju. Jestem na etapie projektowania modelu drewnianego, na styl angielski. Znalazłam stolarza, myślę.. dobrego fachowca. Chcę postawić portal, nad nim powiesić lustro, a w portalu w przyszłości może jakiś biokominek... choć jego się trochę obawiam.. Przeszukuję internet i czytam o biokominkach. Jeden z ciekawszych artykułów znalazłam tu:  https://drogadosiebie.pl/porady/biokominki/ - zajrzyjcie, może i Wam informacje się przydadzą. Cóż, w każdym razie ja w kwestii kominka jeszcze coś wymyślę;)

   Postanowiłam jednak nie przemalowywać na razie ścian, by nie przytłoczyć wnętrza. Zainspirowały mnie za to wnętrza z angielskich magazynów. Zaczęłam się rozglądać nad tapetą. Kwiecistą, radosną i w kolorach różu i czerwieni. Dotychczas stawiałam na dodatki w kolorze niebieskim, tym razem chciałam małej odmiany.
W internecie jest duży wybór tapet w kwiaty. Choć nie każdy wzór mi odpowiada (nie lubię takich, które wypuszczono na polski rynek 10 lat temu), na pewno coś bym znalazła.
Pozostało dobrać jakieś dodatki. Coś, co nawiązywałoby do wzoru na tapecie. Szukałam tkanin na zasłony... ale te lubię często zmieniać, musiałam się więc dłużej zastanowić.

   Któregoś dnia przeglądając galerie na Deccorii, trafiłam na ogłoszenie: "Tapety drukowane". Zaintrygowało mnie to. Była to oferta firmy Dekea. No i przepadłam..!! :)
Okazało się, że na stronie firmy można zamówić rolety z dowolnym wzorem. Nie żebym wcześniej nie słyszała o czymś takim jak drukowane rolety, ale jakoś tak do tej pory nie brałam ich pod uwagę. Może to dlatego, że na stoiskach w marketach takie rolety mają średnio atrakcyjne wzornictwo. Produkty typu "drukowane rolety" czy "fototapety" mnie odstraszały ... .
Na stronie www.dekea.pl znalazłam propozycje gotowych grafik, ale później dostrzegłam, że mogę sama wybrać wzór... jeden spośród tysięcy!! wiedziałam więc, że na pewno coś znajdę:)
W wyszukiwarce wpisałam hasło "english garden", później "english flower"... i dosłownie zwariowałam:) Wybór był imponujący. Przeglądałam dziesiątki stron przez kilka dni. Długo rozważałam rodzaj kwiatów. Skoro już miałam Taki wybór, postanowiłam zrezygnować z róż (które najczęściej pojawiają się w moich dekoracjach i hand-made'ach), a poszukać innego kwiecia.
I padło na...peonie... które, podobnie jak róże, uwielbiam. Jeden z wzorów od razu skradł moje serce. Kiedy przeglądam setki wzorów, a widząc ten konkretny mówię sama do siebie: "O!!", to znaczy, że to jest to;)

   Wybrałam wzór rolet. Później postanowiłam, że zaszaleję:) i dobiorę jeszcze pas tapety o tym samym wzorze. Uznałam, że jeśli ozdobię nim pas ściany za kominkiem, wszystko będzie pięknie współgrało.
Wymierzyłam okna i ścianę, wysłałam zamówienie.
Firma - kolejna, którą naprawdę mogę Wam polecić, bardzo profesjonalna i odpowiedzialna - od razu udzieliła wskazówek co i jak. Zaproponowano mi zastosowanie nieco mniejszego deseniu na roletach, a na tapecie większego. Nawet nie pomyślałam, że tak można;) Otrzymałam wizualizację, dzięki czemu mogłam sobie wyobrazić efekt końcowy.
Pas tapety wymierzyłam tak, by w przyszłości dobrze wyglądał z nowym portalem.
Złożyłam zamówienie. Nie mogłam się doczekać paczki, byłam strasznie ciekawa jakości i efektu.
Jeszcze na kilka dni przed wysłaniem zamówienia (a - o zgrozo!! - już po wykonaniu tapety) napisałam do firmy maila z pytaniem, czy tapeta będzie matowa. Nie pomyślałam o tym wcześniej.. a ściana pod tapetę odbija światło dzienne. Zaraz otrzymałam odpowiedź, że tapeta będzie matowa i mam się nie obawiać sztucznego efektu.
Ale i tak się obawiałam;)))
Zamówienie przyszło dość szybko. Kurier wręczył mi wielgaśną pakę. Co za emocje... ;)
Bałam się, bo tapety na ogół jakoś tak źle się kojarzą... też macie takie wrażenie..?? Mnie zależało na ciekawym efekcie i dobrej jakości.
Kiedy otworzyłam paczkę, najpierw znalazłam rolety. Dobrze zapakowane, ze wszystkimi niezbędnymi do montażu elementami. Szybko je rozpakowałam i odwinęłam kawałek. Efekt mnie zachwycił!!!! Naprawdę:) Wyglądały uroczo i..tak solidnie, elegancko. W ogóle nie było widać tego, że są drukowane.
Później rozpakowałam karton z tapetą. Była ładnie nawinięta na duży rulon, dzięki czemu w ogóle się nie pogniotła. I znów zaskoczenie - gdy odwinęłam kawałek, byłam w szoku - tapeta wygląda świetnie!! Żadnych świeceń, łączeń wzorów. Żywe, nasycone barwy... Po prostu zachwycająca!!!!
Fototapeta ma jeszcze jedną ważną zaletę - jest mocna, a odkleja się ją ponoć w całości:)

   Nie mogłam się doczekać montażu. Musiałam jeszcze dokupić klej do tapet. Firma poleca klej Fluggera, a że często korzystam z jego wyrobów, postanowiłam kupić ten właśnie klej. Niewątpliwą zaletą jest fakt, że kleju nie trzeba nakładać na tapetę. Nałożyłam jedynie na ścianę (wałkiem), odczekałam kilka minut i kleiłam. Przed przystąpieniem do pracy byłam mocno zestresowana... bo - powtórzę to po raz kolejny - klejenie tapety jakoś tak mnie odstraszało... . Jednak okazało się, że cały proces trwał krótko i był absolutnie bezproblemowy. Wszystko poszło gładko. A efekt... oj... bardzo, bardzo mnie zadowolił!! :)

Jeśli i Wy zdecydujecie się kiedyś na kupno fototapety, naprawdę Wam  polecam ofertę Dekea - dostępną TU. Pracownicy chętnie udzielają rad, a także dobierają grafiki do konkretnych elementów.Jakość świetna, a tapeta w ogóle nie przypomina dawnych fototapet;) W dodatku produkty są ekologiczne:)
Rolety też są świetne - system montażu dobry, wszystko jak należy. A jakość też widać na pierwszy rzut oka. To lubię!!

  Och, nachwaliłam się;) ale to dlatego, że jestem teraz szczęśliwą posiadaczką energetycznego, wiosennego wnętrza:) I będę Was moi drodzy systematycznie zachęcać do ożywiania Waszych wnętrz kolorami. Stosujcie KOLOR, chociażby w dodatkach. Malujcie meble na odważne barwy. Nie bójcie się odważnych eksperymentów. Niech nasze wnętrza nie będą nudne i smutne:)

Zdradzę Wam, że już wkrótce na blogu ogłoszę kolejny konkurs:) Będzie bardzo kolorowy, świeży, wiosenno-letni. Tymczasem przypominam o trwającym konkursie lnianym - a tym, którzy już się przyłączyli do zabawy bardzo pięknie dziękuję za wspaniałe wpisy!!!!!

(Żeby wziąć udział, kliknij w obrazek)





Mam też małą propozycję - jeśli posiadacie w domach jakieś ciekawe, kolorowe elementy (meble, zasłony, poduchy, świeczki, lustra, tace...etc.)- prześlijcie mi zdjęcia:) 
Wyślijcie na rustykalnydom@wp.pl
Może wspólnie pokażemy coś na moim blogu...? Może wspólnie ze mną zachęcicie innych czytelników do Pokochania Koloru...?? 




Teraz zapraszam Was do obejrzenia moich ukwieconych czterech kątów... :)

Ściskam Was radośnie...!!!
:)



















Miłej niedzieli!!


26 maja 2015

Mama zawsze wie...

   Wszystkim Mamusiom z okazji ich święta przesyłam najmocniejsze uściski!!

Dzisiejszy dzień - jak dla mnie - do najpiękniejszych nie należał, ale cóż, i tak się zdarza;)
Przypomniał mi się za to zeszłoroczny Dzień Matki, a właściwie przeddzień.
Chodziłam z córcią po centrum handlowym szukając spodni. Mąż poszedł do sklepu komputerowego. W jednym ze sklepów Jula stanęła obok mnie i zaczęła oglądać biżuterię. I ogląda...i ogląda.... . Wreszcie pytam: "Co tam Juleńko, chcesz coś..?" "Nie..." - odpowiada i dalej ogląda, po czym pyta: "A które kolczyczki ci się mamusiu najbardziej podobają?" No więc pokazuję, że te różowe...i te morskie. "No, Julciu, idziemy", ale Julka stoi twardo i mówi: "Poczekaj...czekaj jeszcze chwilkę..". No więc stoję.
Po chwili dziecię moje kochane rozgląda się, smutnieje, znów się rozgląda. Pyta: "Mamusiu, a te ile kosztują?" "Dwadzieścia dziewięć złotych" - odpowiadam i już się domyślam. Biedactwo moje najkochańsze stoi ze łzami w oczach i za nic nie chce iść dalej. Ale że MATKA ZAWSZE WIE, mówię: "Wiesz co kochanie, postój tu chwilkę, a ja zadzwonię do taty, bo zapomniałam mu coś powiedzieć". Odchodzę kawałek i dzwonię do męża: "Kotu, chodź szybko, bo Julcia chyba chce mi coś kupić na dzień mamy, ale nie chce mi tego powiedzieć...". Tata przyszedł, ja wyszłam po gazetę;) Dziecię moje pojaśniało na małej twarzyczce.

Dla takich chwil warto żyć......prawda Drogie Mamy...??? :))))




21 maja 2015

KONKURS lniany






  Kochani,
tak jak obiecałam, mam dla Was nie lada gratkę:) Ogłaszamy KONKURS. Do wygrania są trzy nagrody ufundowane przez firmę www.lenoui.com - oferującą piękne tekstylia z najwyższej jakości lnu.



Przedstawiam zasady Konkursu:

Należy w komentarzu pod tym postem napisać krótką wypowiedź na temat:


"Dlaczego warto dbać o wnętrze, w którym żyjemy? Jak dbałość o detale wpływa na nasze codzienne funkcjonowanie, samopoczucie? "


Odpowiedzi nie muszą być długaśne, za to dobrze byłoby, gdyby były interesujące:)
Pamiętajcie proszę, że z uwagi na moderację komentarzy, mogą się one pojawiać pod postem po kilku chwilach.

Komentarze można dodawać od dnia dzisiejszego do 20 czerwca
Wyniki konkursu ogłoszę w dniu 21 czerwca

Będę wdzięczna, jeśli zamieścicie na swoich blogach/profilach FB baner z informacją o konkursie.



A oto nasze nagrody:






Dwie najciekawsze wypowiedzi nagrodzimy upominkiem w postaci lnianego bieżnika...










Trzecią nagrodą będzie dekoracyjna, lniana poszewka na poduchowy wałek:







W imieniu swoim i firmy Lenoui zapraszam Was do udziału w konkursie.
Czekam z niecierpliwością na Wasze komentarze:)))
Do zobaczenia!!


15 maja 2015

Zapachy majowe

   Znacie ekranizację powieści Małgorzaty Kalicińskiej "Dom nad rozlewiskiem"..? Pewnie tak. Słyszeliście więc zapewne utwory śpiewane przez serialową Marysię. Autorką piosenek (między innymi popularnej "Ciszy") i właścicielką tego niezwykle przyjemnego głosu jest Asia Komorowska.

Ja zakochałam się w utworze "Kto by pomyślał", który po każdorazowym odsłuchaniu przenosi mnie w świat wspomnień i marzeń.
Niedawno odwiedziłam pewien zielony zakątek, do którego jeździłam jako nastolatka. To las położony wzdłuż brzegu Odry. Miejsce urokliwe, naturalne, wszechogarniająco zielone. Słychać tu tylko ciszę przełamywaną od czasu do czasu radosnym świergotem najpiękniej śpiewających ptaków.
Powróciłam tu na chwilę, po niemal dwudziestu latach... Dorosła, poukładana, odmieniona. Trzymająca za rękę ośmioletnią córeczkę...


Wracam do wspomnień, a chwile te umila mi łagodny głos Asi. Postanowiłam podzielić się z Wami wrażeniami i wstawiłam na blog mój ulubiony utwór jako podkład. Naturalnie spytałam Asię o zgodę:) (Asiu - raz jeszcze dziękuję)

Posłuchajcie i...... cieszcie się majem.............!!
:)))





11 maja 2015

Pstryki na łące

    Witajcie!!
Za mną baaaardzo intensywne trzy dni:) Już wkrótce podzielę się z Wami tym, co mnie tak zajmuje.

   Mam nadzieję, że miło spędziliście miniony weekend. Może podzielicie się ze mną tym, co porabialiście...?
My całe dwa dni spędziliśmy na łonie natury. Odwiedziłam kilka uroczych miejsc, w tym zielony zakątek, w którym spędzałam czas jako dziecko. Kiedy było mi smutno albo zwyczajnie potrzebowałam się zrelaksować, wsiadałam na rower i jechałam do lasu nad rzeką. Jest tam pięknie, dziko i niezwykle naturalnie. Ptaki śpiewają tak uroczo, że mogłabym tam przebywać godzinami.
Postanowiłam wykorzystać piękną pogodę i zrobić kilka zdjęć Julce. Nasza córa bardzo chętnie i profesjonalnie pozuje do zdjęć;)
   Pisałam już, że nie przepadam za zdjęciami pozowanymi. Szczególnie Julę lubię fotografować w niespodziewanych momentach. W dniu komunii nie robiłam zdjęć u fotografa. Uznałam, że kiedy odpoczniemy po przedkomunijnym maratonie, zabierzemy córę gdzieś na łąkę i zrobimy mała sesję.

Dzielę się z Wami naszymi poczynaniami na łonie natury...















I moje najulubieńsze..........!! :) Muszę koniecznie je oprawić...






   Jeśli jesteście ciekawi co słychać w naszym domu, to zdradzę, że szykują się zmiany. Zamówiłam rolety okienne. Jeszcze ich nie widziałam, bo paczka dopiero wędruje w moim kierunku, ale powiem Wam, że są... ODJECHANE ;) Nie lubię stosować kolokwializmów, ale inaczej się tego nie da określić;))) Czekam niecierpliwie na przesyłkę.

Piszcie co u Was - jak spędziliście weekend...???

Pozdrawiam!!

8 maja 2015

Wspomnienia

   Wróciłam.
Wypoczęta po ostatnich wydarzeniach i życiowych zmianach;)

Dziś czeka mnie pracowity dzień. Będę miała okazję zaszaleć twórczo;)
Chciałabym przed weekendem (mam nadzieję słonecznym!!) podzielić się z Wami uwiecznioną drobną cząstką swoich wspomnień.

Nie przepadam za zdjęciami pozowanymi. Bardziej lubię chwytać w kadr chwile niespodziewane, nieoczekiwane, nieplanowane. Tak też fotografowałam naszą "komunistkę" ;)
Podczas uroczystości w kościele nie szalałam z aparatem. Został w samochodzie. Chciałam skupić się na dziecku, na emocjach. Było bezstresowo i cudownie...:)


Nie byłabym sobą, gdybym nie okrasiła komunijnego przyjęcia swoimi hand-made'ami. Salę kawiarni znajomych (Meryk Cafe - polecam na przyjęcia, obiad jak u mamy!!) udekorowałam własnoręcznie wykonanymi pomponami z tiulu, a świeczniki opaskami, które wykonałam na kilka dni przed komunią. Kilka sztuk muszę wykonać teraz na zamówienie... :)

Oto kawałek naszych wspomnień...
















Życzę Wam pogodnego weekendu!!!
:)


30 kwietnia 2015

Wianki owocowe

   Witajcie!!
Na początku chcę bardzo, ale to bardzo ciepło przywitać nowych rustykalnodomowych czytelników:))) Dziękuję za miłe komentarze, wpisy, maile. Cieszę się ogromnie, że mój artykuł w Siedlisku tak Wam się spodobał:) Rozgośćcie się proszę... 

   Pozwolę sobie od razu odpowiedzieć na pytania Agnieszki, żeby nie musiała szukać odpowiedzi pod postem. Pytanie dotyczyło mojego stołu i krzeseł.
Agnieszko, stół kupiłam na starociach, za grosze. Nogi malowałam farbą do drewna, kolor rozrabiałam sama. Blat natomiast sama poddałam renowacji - starłam stary lakier i polakierowałam na kolor orzechowy. Krzesła zaś zamawiałam w meblo-wosk.pl. Przyjechały z daleka, ale wierz mi, są naprawdę świetne. Drzewo jest ciepłe i łatwo je odnowić (mnie odnowa czeka się tego lata, gdyż Tośka je trochę... zarysowała;) ). Kolor... właściwie już nie pamiętam, bo kupowałam je kilka lat temu... zerknij sobie na stronkę firmy. Większość moich mebli przyjechało z Makowa.
Gdybyś miała jeszcze jakieś pytania, pisz śmiało na maila.


   Kochani, dziś chwalę się ostatnim zleceniem. Jestem ogromnie szczęśliwa, bo klientka (mieszkająca spory kawałek ode mnie) była baaaardzo zadowolona, a to dla mnie największy skarb:)))



Uciekam tymczasem do moich zajęć. Będę tu już po weekendzie. Trzymajcie za mnie kciuki - żebym się za bardzo... nie upłakała.... ;))))
Ślę mocne uściski!!










26 kwietnia 2015

W biegu...

   Witam Was ciepło!!
Przygotowania do komunii idą pełną parą. Alba odebrana, dodatki zakupione. Wczoraj zabrałam się za porządki. Umyłam okna (więc na 100% będzie dziś padać...), uprzątnęłam stół po ostatnim zleceniu. Pracy zostało jeszcze dużo, ale mam nadzieję, że damy sobie radę. Kalendarz pęka w szwach. Rubryk brakuje, a ja ciągle przepisuję notatki pod tytułem "zrób ..." z dnia bieżącego na nadchodzący. Cóż... pewnie nie ja jedyna tak gonię... ;)

W kościele przypadła nam rola składania podziękowania za komunię. Uśmiałam się ostatnio podczas jednej z prób. Otóż wcześniej na próby komunijne chodziłam...hmm..nazwijmy to "zrobiona" - makijaż, ułożone włosy. Ostatnio jednak pojawiłam się na próbie bez makeup'u, z rozgardiaszem na głowie. Zwyczajnie nie zdążyłam się "zrobić" biegając od rana jak nakręcona zabawka i próbując zdążyć ze sprawunkami. No i właśnie na próbie w pewnym momencie ksiądz zaglądając do notatnika mówi: "A teraz..." - i patrzy tak po ludziach wyraźnie kogoś szukając. Powtarza: "Teraz będzie......." - dłuższa pauza - i znów kogoś/czegoś szuka. Przez moment zawiesił wzrok na mnie, po czym "poszedł" wzrokiem dalej. I nagle mówi: "Teraz......... czy jest ta pani, która mówi podziękowanie....?" I patrzy na mnie, ale tak jakby z lekką obawą... No więc zgłosiłam się: "Tak, jestem". Na to ksiądz wyraźnie odetchnął i mówi: "O... właśnie... bo już zwątpiłem, czy to pani".......................;)))))))))))))))))))))  Hmm... najwyraźniej musiałam olśniewać wyglądem;)
Proszę bardzo, co ze mną robi makijaż............?!! ;)


   Biegam tak codziennie, co potrwa zapewne do samej komunii, do której pozostał tydzień. Przyjęcie robimy w kawiarni, a salę będę stroić sama. Wczoraj zrobiłam już część dekoracji. Mam nadzieję, że będzie ładnie... .

Pozostało mi trochę porządków domowych, a także (och, tym razem już mnie chyba ksiądz nie "zgubi" ;)) ) - zadbanie o siebie. Przyda mi się chwila wytchnienia pomiędzy bieganiem na próby etc.

   Z racji tego, że żyję w ekspresowym tempie, staram się, by dom mnie wyciszał. Ograniczam ilość dekoracji i kolorów, choć.... wiecie...strasznie już tęsknię za kolorem !!
Tak już mam, że co chwilę pragnę zmian w domu. Tym razem czekam na kolor. Ale to już po komunii.
Póki co, jest spokojnie.....
















   Życzę Wam spokojnej niedzieli!!
- Wasza Zabiegana;) -

20 kwietnia 2015

Gest

   Niby zwyczajny gest. Niby nic. Ale w dniu takim jak dzisiejszy, gdy dzieje się tak dużo, a stres spowodowany brakiem czasu zaczyna mnie zjadać od środka, jest to takie cudne!!!!!!
Przed chwilą wyszłam z domu, a w drewnianym serduchu zdobiącym moje drzwi wejściowe znalazłam świeżutkiego szafirka. Czyja to sprawka...? OCZYWIŚCIE. Mojej kochanej sąsiadki:)))) Justynko, buzkiaki dla Ciebie, za umilenie mi tym drobnym gestem dzisiejszego jakże zabieganego dnia!!!! Wzrusza mnie to, że otaczam się tak wspaniałymi ludźmi:)

   Podziękowania przesyłam też Wam kochane. Za Wasze wsparcie. Za to, że jesteście.
W jednym z komentarzy czytelniczka Dora spytała, czy to, co robię, jest zaraźliwe:) Odpowiadam: Mam nadzieję!! ;) Ewa K. zaś stwierdziła, że mój blog uzależnia. Nie ona pierwsza zresztą;) Kocham to............!! :))

Dziewczyny, dzięki Wam łatwiej mi pokonywać trudności. Dziękuję Wam po stokroć, przesyłam mooooocne uściski!!!!!!!!!!!!!!!!!
:)))


17 kwietnia 2015

Rustykalny w magazynie Siedlisko

  Zostały nam dwa tygodnie do komunii. Odliczam już, bo czasu pozostało mało, a jeszcze tyle spraw muszę załatwić... . Tyle wydarzeń skumulowało się w moim życiu w ostatnim czasie, że sama się sobie dziwię, że jeszcze jakoś funkcjonuję;) Wczoraj przeszłam mały zabieg. Kuśtykam jak Quasimodo, bo od jakiegoś czasu mam problem z nogą. Mam jednak nadzieję, że do czasu komunii dojdę do siebie i będę mogła założyć szpilki...

   Jednym ze wspomnianych wyżej wydarzeń była sesja zdjęciowa dla magazynu Siedlisko. Napiszę nieskromnie, że artykuł to moje dzieło;) Możecie tu poczytać o historii powstania bloga, a także zobaczyć moją rodzinkę w całej okazałości;)))
Zapraszam Was serdecznie do lektury, i nie tylko artykułu o Rustykalnym, ale całego magazynu, który zgodnie z ideą Slow Life opowiada historie wspaniałych ludzi i niezwykle urokliwych miejsc:)

Zapraszam i życzę Wam słonecznego weekendu!!








12 kwietnia 2015

O kiermaszu i pięknym lnie

   Witam Was ciepło!!
Nareszcie mamy wiosnę. Ogłaszam wszem i wobec, że mój balkon został po-zimowo odgruzowany, a sezon balkonowy uznałam za otwarty:)
Wraz z nadejściem pięknej pogodny nadchodzą dla mnie dobre dni. Dzieje się dużo i pozytywnie... (!!) ;)) ale potrzymam Was jeszcze w niepewności;))

Przepraszam z góry za brak relacji z kiermaszu głogowskiego. W mailach i komentarzach pytaliście mnie, czy pokażę zdjęcia. Niestety nie udało mi się nic sfotografować ze względu na pogodę. Kaprysiła przeokropnie, a tuż po rozłożeniu stoiska okropnie zmoczył nas deszcz. Mimo tego kiermasz się udał. Jestem baaaardzo zadowolona!! Po raz kolejny spotkałam się z ludźmi, których poznałam na poprzednim targu rękodzieła. Fajni, pozytywni:) (jeśli czytacie, pozdrawiam Was ciepło i raz jeszcze gratuluję wygranej)
Dziękuję też za przybycie moim kochanym czytelniczkom:))))))))))) Nie zdajecie sobie sprawy z tego, jaką radość sprawia mi spotykanie WAS :))))))))


   Dzisiejszy post będzie "tekstylny" :) Dzielę się z Wami moim kolejnym sieciowym znaleziskiem.
  
 ”Powrót do naturalnej lnianej tkaniny w nowej odsłonie ma przybliżyć nas do tego co proste, a przez to piękne i jednocześnie funkcjonalne” – tak brzmi idea firmy Lenoui (bliska zresztą mojemu sercu) oferującej gustowne lniane tekstylia. Od kilku dni cieszę się nowymi poduszkami na krzesła, które zamówiłam w sklepie internetowym, www.lenoui.com.. Większość tekstyliów produkowanych przez wymienioną firmę nawiązuje do stylu skandynawskiego, ale i dla mnie coś się znalazło;) Postawiłam na poduchy z wiązaniami, w kolorze ecru. Kolor jest mocno kremowy, więc pięknie prezentuje się przy naszym drewnianym stole. Myślę, że świetnie wyglądałby na białych krzesłach.
Musiałam się z Wami podzielić moją zdobyczą, bo jestem zachwycona jakością siedzisk, a także sposobem pakowania:) Czy i Wy zwracacie uwagę na to, jak pakuje się przesyłki...??

Ja, po zapoznaniu z ofertą, stałam się fanką poduszek z wiązaniami i fantastycznych, lnianych rolet rzymskich. Spójrzcie...








Tak wyglądają nasze poduchy..











   Sklep oferuje piękne tekstylia, zobaczcie sami... Mnie zachwycają białe zasłony z uroczymi, delikatnymi i naturalnymi chwostami. Och, widziałabym takie u siebie......... ;))









To wszystko to jedynie część fantastycznej oferty. Mnie po przeglądnięciu zdjęć nasunął się tylko jeden wniosek: Muszę Mieć Większy Dom !!!!!!!!!!!!!


A teraz NIESPODZIANKA:)))

Moi drodzy, wkrótce będziecie mieć szansę zdobycia jednego z cudeniek Lenoui w naszym konkursie :)))



Kolejny post będzie... cottonballsowy:) Tak, skusiłam się i ja;) Ale o tym następnym razem. 


Wysyłam w Waszym kierunku moc pozytywnej energii...!!
:)






Udostępnij