poniedziałek, 25 stycznia 2010

Na pokrzepienie serducha...

Witajcie kochani...
Idąc za głosem Iki, która postanowiła przywołać wiosnę, prezentuję fotografię słonecznej Prowansji... Myślę, że i Wam zrobi się cieplej od samego patrzenia ;)


Chciałam jeszcze nawiązać do wspaniałego posta Pauli na temat ludzkiej bezinteresowności.
Otóż myślę, że świat jest pełen dobrych ludzi o dobrych intencjach. Niestety, pogoń za pieniądzem (nie mam na myśli niczego złego, w końcu w naszym kraju trzeba gonić, by żyć godnie..), ciągły brak czasu, stres, powodują, że niektórzy rzadziej dają upust swej dobrej duszy i wykazują się bezinteresownością.
W świecie, w którym obecnie jest tak dużo nieszczęść, chorób i złości, powinnismy obdarowywać siebie tym, co w nas dobre. To straszne, że ludzkie dobro i bezinteresowność odbieramy jako coś niewiarygodnego i rzadkiego...bo to powinno być normą w dzisiejszych czasach... Cieszę się kochane, że spotykacie się z bezinteresownością, i życzę Wam, by to spotykało Was częściej.
Sama też staram się dawać z siebie to, co najlepsze. Potrafię pomóc kobiecie, która "wywinęła orzełka" w centrum handlowym, czy oddać słodkiego batonika dziecku, które ze ślinką na ustach zagląda za moją słodyczową córunią :) Byłoby jeszcze dobrze, gdyby niektórzy nie odbierali tego jako dziwactwa...
Ja też spotkałam się z kilkoma miłymi sytuacjami. Przypominam sobie taki dzień, gdy byłam małą dziewczynką (może z 10lat), kiedy to wybrałyśmy się z moją mamą i jej koleżanką do Poznania, zimą, okropną zimą, taką jaką teraz mamy, maluchem :D Koleżanka mamy była wówczas kierowcą. Pod Poznaniem, gdzieś w jakiejś wiosce, autko odmówiło posłuszeństwa. Trzebabyło szukać mechanika, ale gdzie się podziać na czas naprawy...? I wtedy z pobliskiego domku wyszła kobieta, która zaprosiła nas do siebie. Załapałyśmy się na pyszny niedzielny obiad. Do dziś pamiętam tamtą chwilę, gdy grzałam się w pobliżu kaflowego pieca w towarzystwie leniwych kotów... Dom był typowo wiejskim domem, z mnóstwem niebiesko-białej porcelany... Pamiętam jak dziś;)
Były tez inne sytuacje, choćby ta, gdy w zeszłoroczne wakacje w Zakopanem pan ze sklepu spożywczego przyniósł nam w woreczku trochę soli widząc, że włożyliśmy do koszyka całą paczkę... Albo mój ostatni pobyt w miejscowym sklepie z antykami. Pan, który jest jego właścicielem zna mnie jako stałą klientkę. Kiedy wybierałam z mamą kredens, opowiedziałam mu o naszych przeprawach z kredytem i nieudanej transakcji zakupu domku. W ramach poprawy humoru wręczył mi stary kinkiet, za którym co chwilę zaglądałam ;)) Kochani są tacy ludzie...
A za kinkiet się zaraz zabieram... tzn. mąż elektryk najpierw musi wtrącić swoje trzy grosze;) a potem kosmetyka... Nie wiem jeszcze, gdzie zawiśnie, ale zapewne coś wymyślę ;)
Cieszę się, ze wśród Was jest TYLE wrażliwych osób...
Pozdrawiam Was serdecznie...albo nie.. otulam ciepłym kocykiem, o tak... ;))



8 komentarzy:

  1. Mówią, że dobro odpłaca dobrem ! Widoczek z Prowancji...ach...A oczami wyobraźni już widzę kinkiet w nowej odsłonie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za otulenie kocykiem :)
    Cieszę się,że spotykasz na swojej drodze bezinteresownych ludzi i odwdzięczasz się innym swoją dobrocią.To cudowne kiedy zupełnie niespotykana osoba wyciąga rękę...

    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak przytulnie się zrobiło u Ciebie, piekna fotka Prowansji, muzyka w tle i te opowieści :) a za kocyk dziękuję, chętnie się ogrzeję bo właśnie wróciłam zziębnięta do domu...
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  4. W ostatnie dni kocyk bardzo potrzebny!Zimno i mrożno!
    Piękne wiosenne zdjęcie!Aż cieplej się robi!Pokaż kinkiecik ,gdy już go zawiesisz!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziś wczesnym rankiem słyszała w radio, jak to pewien człowiek zatrzymał się na przystanku autobusowym pełnym ludzi, otworzył drzwi i powiedział, że może podwieź do centrum cztery osoby...niby nic, ale nie każdego nawet na takie nic stać...Są wśród nas dobrzy ludzie, są wśród nas anioły...Czekam na nową odsłonę Twojego kinkiecika.Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby takich Aniołów ziemskich było całe mnóstwo.
    Ostatnio też zadarza mi się spotkać takie przesympatyczne osoby jak choćby w szpitalu, kiedy byłam z M. Latem zupełnie obca kobieta dała mi 10,00 zł na lody jak zobaczyła, że mam 3 dzieci :-)
    Jestem ciekawa jakie cudo zrobisz z kinkietu.
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  7. Są jeszcze aniołowie.Ale to gatunek zamierający ja to niestety tak spostrzegam.Przykład-w sklepie tzw.klamociarni staruszka oglądała jakieś kubeczki i na boku przeliczała swoje grosze.Pyta za ile i właściciel odpowiedział ,że za wszystkie i podał kwotę [nie pamiętam] bo zapamiętałam jak z kąta jego żona krzyczy,że na allegro 5 razy więcej by dostała.Nie wytrzymałam i powiedziałam jej niech to wystawi i zobaczymy ile za to dostanie.Babcia wyszła ze sklepu bez filiżanek a oni ...no cóż.Niech wystawiają na allegro.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak narazie z zimą jestem zaprzyjażniona i specjalnie nie tęsknię za wiosną- co nie przeszkadza mi, w zachwycaniu się Twoimi ,kwiecistymi fotografiami.

    A co do bezinteresowności....wierzę w ludzi, chodz czasami ta wiara mnie zawodzi.
    Najgorsze jest chyba to ,że czasami ludzie którym chce się w jakiś sposób pomoc,czuja się tą pomocą onoiesmieleni i zawszelką cenę chca się zrewanżować.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij