wtorek, 25 października 2016

Pokój dzienny po zmianach

   Wreszcie doszłam do tego momentu, kiedy mogę zaaranżować przestrzeń pokoju dziennego. Dobrać dodatki, nadać wnętrzu jakąś postać. Remont kuchni i pokoju skończony, tak więc powoluchnu oswajam kąty..

   Jeszcze sporo do zrobienia - muszę zapełnić puste ściany, w ramach zamieścić obrazy.. ale już teraz jest całkiem przyjemnie. W miniony weekend poszalałam w Ikei z moim wygranym bonem i kupiłam kilka elementów, między innymi metalowy stolik, futrzane dywaniki, lampę (a właściwie podstawę, do której dobrałam żarówkę) i poduchy.

Jak widzicie, w dziennym zawisła taka sama lampa, jak w kuchni. Zależało mi, by uzyskać spójność tych dwóch pomieszczeń, dlatego postawiłam na jednakowe oświetlenie. Nie wiem, czy z czasem nie zamienię jej na jedną z moich starych lamp... może na święta..zobaczę ;)

   Na poduszkach, które kilka miesięcy temu wyszperałam na Dekorii znalazł się motyw - jak zwał tak zwał - marokańskiej koniczyny. Przełamałam go czarnymi poduchami, ale chcąc nawiązać do tegoż motywu, szukałam dodatku w postaci dywanu. Wszystkie jednak okazały się za duże..bądź kolor miały nie taki jak trzeba..
Szukając w internecie czegoś, co się nada, natknęłam się na sklep Aleja Kwiatowa, w którym to sklepie znalazłam idealne lustra w orientalnym kształcie. Były pakowane po 3 sztuki, więc zamówiłam 2 komplety (nie były drogie, zaledwie 60zł za komplet..). Pięknie nawiązały do wzoru poduszek, a ponadto dają świetne możliwości aranżacyjne. Długo się zastanawiałam nad tym, jak je powiesić, bo opcje były trzy..





W rezultacie wybrałam pierwszą opcję. Fajne jest to, że za jakiś czas mogę zmienić ustawienie i w ten sposób nieco odświeżyć wnętrze. Lubię takie rozwiązania, a Wy..?? :)


Tak teraz wygląda mój pokój dzienny. Zrobiłam całkowite przemeblowanie. Takiego układu nie było odkąd tu zamieszkaliśmy. Teraz wnętrze bardzo zyskało na przytulności. Sama się w chwili obecnej zastanawiam, dlaczego do tej pory nikt z nas nie wpadł na to, by tak to właśnie urządzić, ustawić..?!! :)
Już nie mogę się doczekać świąt... tak tak!! Czekam na wszędobylskie światełka, odbijające się swym blaskiem w taflach luster... i na żywą choinkę........ach..!! :)))





O, poniżej ściana telewizyjna ;) Może nie jest to najbardziej reprezentacyjna część domu, ale myślę, że telewizor świetnie wpasował się w ceglaną ścianę. Dotychczas wydawała się pusta, teraz wszystko jakoś tak ciekawie współgra.. 
Pod telewizorem znalazło się miejsce na starą walizę. To stara walizka mamy. Jeździła z nią do szkoły, uwierzycie?? :) Wyszperałam ją w jej piwnicy. Pękała ze śmiechu, gdy usłyszała, że chcę to ustrojstwo do domu zabrać :) A mi tutaj tak pięknie pasuje!! 

Ach, zmieniłam też kinkiet. Kupiony w markecie na wyprzedaży za 35zł ;)




Jeszcze nie do końca jest tak, jak bym chciała, ale wszystko powoli ;) 

Nad pianinem powiesiłam lustro, a po bokach wiszą ramy, w których znajdą miejsce obrazy, których jeszcze namalowałam, ale które już kiełkują w mojej głowie ;)))








   Kochani, wiem, że często korzystacie z moich namiarów na sklepy i przedmioty piękne, tak więc podaję link do sklepu, w którym kupiłam lustra: http://www.sklep.alejakwiatowa.pl/84-lustra
W ofercie Alei jest wiele pięknych luster, długo się zastanawiałam co wybrać.. bardzo, bardzo długo ;))) Lusterka pięknie się wpisały w wystrój dziennego, chociaż.. nie wiem, czy za jakiś czas nie powędrują do pokoju córciowego, bo Jula coś za bardzo się koło nich kręci, czemu wcale się nie dziwię ;)))








W kolejnych postach pojawi się więcej kadrów ze zbliżeniami, zgodnie z Waszymi prośbami :))
Do następnego razu!! :)

piątek, 7 października 2016

Metamorfoza kuchni - odsłona pierwsza

   Długo czekaliście, ale dziś wreszcie mogę się z Wami podzielić pierwszymi efektami remontu.
Pochwalę się jeszcze, że znalazłam się w gronie laureatów konkursu, organizowanego przez Ikea, z czego się strasznie, strasznie cieszę!! :))))))))))) Czekają mnie wydatki w związku z remontem łazienki, tak więc zastrzyk gotówki na drobiazgi baaardzo się przyda :)))


   Przypomnę kilka faktów w związku z remontem kuchni.
Meble były wykonane pod wymiar 8 lat tamu. Kuchnia przeżyła 2 przeprowadzki, tak więc była już ciut wysłużona. Nie myślałam jednak o wymianie mebli, gdyż to zabudowa drewniana, dębowa i zwyczajnie szkoda by jej było...
Meble przemalowałam białą farbą z satynowym połyskiem. Wymieniłam lampę. Ta nowa daje fantastyczne, kameralne światło nisko nad blatami, tworząc wieczorem niesamowity klimat. Z racji tego, że lampa jest srebrna, zmieniłam uchwyty meblowe na srebrne z porcelanowymi wstawkami. Kosztowały bardzo dużo, ale ich jakość na szczęście wynagradza wszystko ;)
Zmieniliśmy również podłogę i położyliśmy nowe płytki na ścianach. Nadmienię, że płytki na ścianie położyłam i zafugowałam sama, z czego jestem bardzo dumna ;)
Stary stół był za duży, więc zamówiliśmy mniejszy, barowy. Pomalowałam go na kolor grafitowy. Myślę jeszcze nad przemalowaniem hokerów, bo teraz chyba najładniej prezentowałyby się białe bądź jasno-popielate..
Ach, gdybyście potrzebowali namiar na stolarza, który wykonał mój piękny stół (fachowiec z Nowej Soli w woj. lubuskim), piszcie śmiało na adres mailowy. Pana polecam, chętnie podzielę się informacją.

   Nie szalałam za bardzo z dodatkami, gdyż czeka mnie jeszcze remont łazienki..a tam dosłownie wszystko po kolei.. Jedyne szaleństwo, na jakie sobie pozwoliłam, to kupienie w Ikea regału kremowego. Odkąd go zobaczyłam w sklepie, zapałałam miłością bezgraniczną ;) Służy mi jako półka na przyprawy, oliwy, a obecnie na duże słoje z nalewkami, które dojrzewają.


   Ok, na razie dość informacji. Gdybyście mieli jakieś pytania - piszcie śmiało. Mam nadzieję, że metamorfoza mojej skromnej i niewielkiej kuchni przypadnie Wam do gustu.. ;)



Ok, do rzeczy. Oto efekt - PRZED i PO:















Zmiana może nie jest jakaś kolosalna, ale odnowienie kuchni wymagało bardzo dużo pracy i cierpliwości. Ja jestem bardzo zadowolona z efektu. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba.. :)

No następnego razu, ściskam Was mocno!! :)
 

czwartek, 6 października 2016

Jesień stonowana

   Na moim stole pojawiły się pierwsze jesienne dekoracje - standardowo, malowane dynie. Tym razem postawiłam na biel.
"Chodzą za mną" ostatnio skandynawskie dodatki.. Podobają mi się w aranżacjach jasnych wnętrz. Jednak najbardziej lubię styl skandynawski przełamany klasyką i nutą vintage. Mam nadzieję, że ten mój eklektyzm się uda i wkrótce stworzę wnętrze piękne i z charakterem ;)

Wybaczcie, że jeszcze nie pokazuję kuchni, ale nie ma jeszcze wyników konkursu, w którym brałam udział, tak więc jeszcze na chwilę się wstrzymuję..

Póki co - dziś dyniowo. Nie tylko w dekoracjach, ale i kulinarnie. Na obiad zupa dyniowa. Mniam...!! :)












Dobrego dnia!! :)

środa, 5 października 2016

Skrzynia po renowacji

   Jakiś czas temu otrzymałam zlecenie - renowację i obróbkę artystyczną starej skrzyni. Mebel miał stanąć w pokoju dziewczęcym i być wykonany w kolorystyce szarości oraz brudnego różu - to dwie wytyczne, które otrzymałam. Resztę pozostawiono mojej wyobraźni. Strasznie lubię takie zlecenia ;)

Skrzynia wymagała zerwania starych, skórzanych pasów, usunięcia zardzewiałych nitów, szpachlowania dziur i ubytków, przeszlifowania, malowania i zabezpieczenia. Pracy było sporo, ale najważniejsze, że moja mini-klientka jest zadowolona ;)

Przed:



 Po:








Uwaga - w kolejnym poście pierwsze pstryki kuchni po metamorfozie. Zaglądajcie :))

poniedziałek, 3 października 2016

Drobna aranżacja za grosze

   Kiedy w pokoju dziennym stanęło białe pianino, od razu pomyślałam, że przydałoby się postawić na nim świeczki. Zawsze podobały mi się takie aranżacje, z nutą elegancji i nostalgii. Wpadłam na pomysł, by ustawić w grupie kilka różnej wielkości pojedynczych świeczników. Koniecznie w kolorze ciemnego grafitu, na który pomalowałam stół kuchenny.
Niestety, nie dysponowałam takimi świecznikami. Musiałam się wybrać na targ staroci.
Szperałam długo i bardzo intensywnie (najciekawsze okazy z reguły wynajduję w porozrywanych kartonach, do których prawie nikt nie zagląda) i znalazłam kilka sztuk. Jeden drewniany, dwa szklane i cztery z mosiądzu. Wszystkie kosztowały grosze...





W domu od razu zabrałam się za malowanie. Wystarczyły dwie warstwy farby. Całość zabezpieczyłam lakierem w wysokim połysku.
Prezentują się tak:




Wczoraj w graciarni domowej wygrzebałam jeszcze jeden metalowy świecznik. Kupiłam go lata temu. Był w kolorze miedzianym, z nieciekawymi - jak na obecne czasy i wnętrzarskie mody ;) - przecierkami. On również przeszedł metamorfozę.

Wystarczyło ok.30zł, żeby stworzyć nastrojową dekorację na pianino.

Gdy wymienię rolety na nowe (moje w piwonie nie pasują już do nowych wnętrz), pokażę Wam jak wygląda ściana, pod którą stanęło pianino. W chwili obecnej jeszcze wprowadzam drobne zmiany kosmetyczne.. ale.. to już sama przyjemność ;)

Dobrego dnia Wam życzę!!


Udostępnij