9 marca 2015

Belki rustykalne

   Witajcie!!
  Dziękuję Wam kochane moje za odwiedziny, komentarze i życzenia:) Przepraszam, że nie odpowiedziałam od razu, ale byłam na urlopie.  Mój kochany mąż zafundował mi wspaniały babski weekend w górach. Wypoczęłam w spa, odmłodniałam (bardziej psychicznie niż fizycznie, ale to zawsze coś;) ), spędziłam czas w klimacie retro, w towarzystwie świetnych babeczek. Ach, jakie to mi było potrzebne... .No i wróciłam z rozbrajającym zestawem upominkowym - goździkiem, bombonierką i parą rajstop:)))))

Pełna energii zabrałam się do pracy.
Dziś mam dla Was porcję drewnopodobnych wiejsko-miejskich aranżacji. Dziś będzie o... suficie:)

   Mniej więcej dwa lata temu zaczęłam się rozglądać za belkami sufitowymi. Kiedy tylko na rynku polskim pojawiły się imitacje rustykalnych belek, zamarzyłam o takich.  Uznałam, że byłyby doskonałym zwieńczeniem naszej rustykalnej aranżacji pokoju dziennego.
To, że kocham drewno, to już wiecieJ Dlatego między innymi jakiś czas temu malowałam lakierem okna na orzechowo. Po upływie czasu, gdy już podjęłam decyzję o zmianie koloru okien na biały, pomyślałam więc, że przydałby się jakiś drewniany akcent, by nie zrobiło się w pokoju zimno i zbyt surowo.
Wówczas powróciłam do myśli o belkach. Doszłam do wniosku, że gdy drewniany akcent pojawi się na suficie, będzie świetnie pasował do ceglanej ściany, a ponadto, gdybym za jakiś czas chciała nieco zmniejszyć ilość mebli, pokój nadal pozostanie ciepły i przytulny.
Na początku rozważałam belki z prawdziwego drzewa, jednak mając przed sobą perspektywę montażu ciężkich belek nad głową… stwierdziłam, że aż tak ryzykować to bym raczej nie chciała;) tym bardziej, że już kiedyś spadł mi z sufitu ciężki żyrandol i narobił sporo szkód. W grę wchodziła jedynie atrapa starej deski. Ale Tylko dobra atrapa.
Owszem, przeglądałam już nie raz belki z dużych marketów budowlanych. Jednak sprawiały wrażenie tanich, niedbale wykończonych. Jako że o nabyciu ich myślałam już na poważnie, zaczęłam szukać w internecie. Przejrzałam sporo ofert. Najbardziej podpasowała mi oferta  z www.Plastmaker.pl. Zachęciła mnie najpierw duża elastyczność jeśli chodzi o wymiary (mogłam sobie sama ustalić grubość, wysokość i długość belki), oraz szeroka gama kolorystyczna i wykończeniowa. Do pokoju dziennego wybrałam belki pełne o szerokości równej metrowej ściance, by efekt był jak najbardziej naturalny. Jeśli chodzi o kolor, na początku postawiłam na pomarańczowy, bo bardzo lubię wszelkie bejce w kolorze Tek. Jednak tu (z czego się ogromnie cieszę) wkroczył sympatyczny Pan, który telefonicznie opowiedział mi o kolorystyce i podpowiedział, że jeśli chcę bardzo naturalnego koloru, poleca mi wybór koloru purpurowego. Hmm… sama bym się nie zdecydowała, bo „purpura” brzmiała jak dla mnie dość.. ekstremalnie, jednak po odebraniu zamówienia okazało się, że kolor to strzał w dziesiątkę!! Jest bardzo naturalny, ciepły, stonowany i idealnie współgra z odcieniem kuchennych mebli.:) 
(Niewątpliwą zaletą jest możliwość zamówienia próbek kolorów belek)

Dla przykładu - to kolorystyka profili z kolekcji Old Wood, czyli tych, na które się zdecydowałam... 



   Muszę Wam powiedzieć, że kiedy rozpakowaliśmy z mężem belki, byliśmy pod ogromnym wrażeniemJ Są naprawdę świetne!! Solidnie wykonane, matowe i nie rozpadają się w dłoniach. Jestem naprawdę zachwycona. Doskonale imitują drzewo. Kiedy gościłam moją szwagierkę, uznała, że nie wierzy, że to styropian;) tak więc jest dobrzeJ
Nasza córcia oczywiście uznała, że i ona chce takie belki u siebie. Dlatego tutaj również pojawił się drewniany motyw.
Do jej pokoju wybraliśmy ceownik (czyli belkę pustą w środku), nieco szerszą niż nasza i w trochę jaśniejszym kolorze. Ceownik jest doskonałą bazą do montażu oświetlenia ledowego. Myśląc przyszłościowo, zamontowaliśmy jedną belkę u Julki. A dlaczego przyszłościowo? Bo za parę lat być może będzie chciała urządzić swój pokój bardziej młodzieżowo, nowocześnie – i wówczas idealnie sprawdzi się belka na oświetlenie ledowe.
W julkowym pokoiku zamontowaliśmy na razie jedną sztukę, by za bardzo nie przytłoczyła pomieszczenia. Mimo to wygląda fantastycznie. Świetnie komponuje się z subtelnością kryształowego żyrandola...







Surowość belki idealnie pasuje do romantycznych, kwiatowych motywów...
 (po raz kolejny składam podziękowania Pani Małgosi z Flora Atelier w Głogowie za uroczą kompozycję kwiatową)









Dla zainteresowanych tematem belek podaję link do filmiku dotyczącego montażu:
 http://plastmaker.pl/#!/montaz

Przy okazji robienia zamówienia w sklepie, zdecydowaliśmy się na dwie nowinki (równie ciekawe!!), ale o tym będzie osobny post. Lubię eksperymentować, próbować nowego. A jeszcze bardziej lubię, gdy nowinki okazują się megafunkcjonalne:)


   Kochani, napisałam ten post z myślą o wszystkich znajomych, którzy szukali takich rustykalnych "ocieplaczy" domowych, ale zawiedzeni jakością produktów wystawianych w marketach zrezygnowali z zakupu. Szczerze - gdybyście kiedykolwiek chcieli tak jak ja ozdobić swoje wnętrza taką atrapą belek – polecam Wam WWW.PLASTMAKER.PL. Pracownicy bardzo profesjonalnie podchodzą do klienta, udzielą wskazówek, doradzą. Gorąco Wam polecam to miejsce w sieci!! Mnie zamówienie zadowoliło w stu procentach :)























    Tak się składa, że ostatnio mam ogromną potrzebę wprowadzania zmian. W swoim wyglądzie, w życiu, w domu. Jak zwykle wraz z nadejściem wiosny nadchodzą nowe pomysły. Moim kolejnym planem aranżacyjnym będzie stworzenie stylizacji loftowej. Zamówiłam na Westwing świetną grafikę na ścianę. Czarną, postarzaną, ze interesującym przesłaniem, które będzie stanowiło swoisty kodeks domowy:) Myślę, że będzie fajnie. Westwing zaskoczył mnie ostatnio szybką wysyłką. Zamawiałam białą etażerkę (pamiętacie..? pokazywałam w poście), która miała do mnie przyjechać w kwietniu. Zamówienie przyszło szybciej i patera już zdobi mój kawowy stolik (co widać w poprzednim poście). Może i na grafikę nie będę musiała długo czekać... a bardzo, ale to Bardzo jestem ciekawa efektu... ;)

Uciekam do nadrabiania domowych zaległości. Piszcie kochani, teraz już jestem dostępna i odpowiem na komentarze i maile.
Do następnego razu!!!!
:)





5 marca 2015

Biel i drewno

   Witajcie moi drodzy!! Dziś mam dla Was dość...obfity post:)

   Jednym z najpiękniejszych duetów kolorystycznych we wnętrzach jest połączenie bieli i naturalnej barwy drewna. Na czym polega fenomen tego połączenia? Na tym, że pomimo przemijających trendów wnętrzarskich duet biel+drewno zawsze stanowi idealne, bardzo uniwersalne rozwiązanie w każdym wnętrzu. Takie zestawienie można zastosować w zasadzie w każdym stylu, począwszy od rustykalnego, skandynawskiego, prowansalskiego, po industrialny czy nawet modernistyczny.

   Ponadczasowa biel jest jednym z najbardziej uniwersalnych kolorów we wnętrzach. Jest takim… nazwałabym „ułatwiaczem” aranżacyjnym. Doskonale współgra z rozmaitymi barwami, fakturami. Do wszystkiego pasuje. Może stanowić akcent subtelny, bądź mocny i wyrazisty. Biel odświeża wnętrze, nadaje mu lekkości, dodaje przestrzeni. Jest elegancka i szykowna. Stanowi wręcz idealną bazę w doborze dodatków. Choć często biel kojarzona jest w wnętrzami zimnymi, nie musi wcale czynić z pomieszczenia miejsca chłodnego i nieprzyjemnego. Wręcz przeciwnie. Zastosowana w odpowiedni sposób sprawdzi się idealnie w przytulnym wnętrzu. Na rynku mamy całą gamę odcieni bieli w farbach do ścian, tkaninach czy meblach. Dużą popularnością cieszą się jej ciepłe tonacje. Jeśli zaś chcemy zastosować we wnętrzu biel chłodną, świetnym przełamaniem będzie właśnie drewno.

   Drewno to bardzo wdzięczny element wystroju wnętrz. Idealnie wpisuje się w standardy pomieszczeń urządzonych w różnych stylach. Najczęściej kojarzone jest z ciepłem, przytulnością i naturą. Jest, podobnie jak biel, klasyką, której popularność nie słabnie. Drewno świetnie dostosowuje się do stylu rustykalnego, z charakterystycznym mocnym usłojeniem, postarzeniami i ciosanymi krawędziami, ale i do nowoczesnego – taki look najczęściej oznacza gładkie powierzchnie, często na wysoki połysk. Tym, co lubimy w drewnianych powierzchniach jest fakt, że różne odcienie drewna dobrze pasują do siebie. Możemy więc swobodnie wymieniać meble bądź dodatki, bez narażania się na kosztowne wydatki.


   Biel i drewno to i moje ulubione połączenie. Lubię ciężkość i ciepło drewnianych mebli przełamywać nutką bieli. I na odwrót – łagodzić chłód i surowość bieli naturalnym drewnem.
Zbliża się wiosna, więc wpuszczam do naszego domu więcej światła, rozjaśniając pokój dzienny. Mam potrzebę wprowadzenia świeżości. Dlatego kupuję jasne kwiaty (ostatnio pałam miłością do drobnej kampanuli) i zdecydowałam się na zakup białych zasłon. Zamarzyły mi się zasłony bardzo naturalne i lekkie. Postanowiłam więc, że wyjmę z czeluści szafy zakurzoną od lat maszynę i uszyję to, co sobie wymyśliłam. Postawiłam na biały len. Tkaninę kupiłam tutaj: www.sklep.textilmar.pl. Okazało się, że wybrałam idealnie, bo len ma przyjemną, ciepłą barwę. Uszyłam zasłony. I choć nie są odszyte bardzo profesjonalnie;) to cieszą oczy swą naturalnością...

















   Kolejnym elementem, który pięknie rozjaśnił pokój, jest pufa z ludwikowskimi nóżkami. Zdecydowałam się na połączenie kolorystyczne, o którym wyżej pisałam – ponadczasową biel i ciemne, naturalne drewno. Mebelek wygląda świetnie. Jest fantastycznym siedziskiem, a gdy trzeba – dodatkowym stolikiem. Nie sprawia mi też problemu jego rozmiar (poduszka jest dość szeroka), gdyż akuratnie wkomponowuje się pod nasz stół kawowy Firma DomArtStyl (www.domartstyl.pl), w której zamówiłam pufę, uraczyła mnie słodkim gratisem w postaci podusi w kolorowe pasy. Jest świetna i choć pasuje idealnie do wystroju pokoju dziennego, zdobi teraz łóżko Julki, która ją od razu sprytnie zarekwirowała - gdy tylko zobaczyła poduchę - uśmiechnęła się tak szeroko, że nie sposób było odmówić;)


Oto nasza podusia...





 ... a tutaj moja nowa pufa - mebel wielofunkcyjny, i choć sprawia wrażenie masywnego, niezwykle lekki...







Pufka świetnie sprawdza się jako stolik pomocniczy przy stole kawowym. Można na niej ułożyć ulubione magazyny, postawić tacę z herbatą, albo po prostu wykorzystać ją jako przedłużenie fotela. Na tak małych metrażach jak moje, takie rozwiązania sprawdzają się doskonale...










Kochane moje Kobietki, teraz zwracam się do Was:)
Zbliża się nasze babskie święto:) więc chciałabym Wam życzyć wszystkiego dobrego. Ślę Wam słodkie, kobieciaste całusy!!!!!!!!!!
I pamiętajcie moje miłe, Kobieta = Siła ...!!
:)))








1 marca 2015

Mała zapowiedź..

Kochani...
Zmogła i mnie choroba. Wprawdzie już ze mną lepiej, ale dopadło nas straszne choróbsko - najpierw Julkę, potem mnie. Ciągnie się tak od tygodnia. Gardło nadal boli, czeka mnie chyba kolejna wizyta u lekarza...

Póki co, wrzucam maleńką zapowiedź kolejnego postu. Będzie bardzo rustykalnie i sielsko...:)











Witam bardzo serdecznie nowe czytelniczki:)))
Do zobaczenia już za chwilkę!!


17 lutego 2015

Wokół stołu

   Witajcie!!
Kiedy wczesnym rankiem wracaliśmy z targowiska z naręczem przemarzniętych warzyw, zauważyłam, że niektóre krzewy mają już pąki. Wiem, że jeszcze za wcześnie... i że zapewne i one przemarzną, ale mimo wszystko zrobiło mi się ciepło, bo zaczęłam znów myśleć o wiośnie, która już tuż tuż... Zobaczycie, jak czas szybciutko zleci... :)

   Mam za sobą bardzo intensywny, zdjęciowy dzień;) Wbrew pozorom robienie zdjęć stylizacji to naprawdę absorbujące zajęcie. Na szczęście mnie ono nie męczy. Wręcz przeciwnie, bardziej zmęczona byłabym gdybym siedziała godzinę na nudnym wykładzie...
   Powolutku planuję już aranżacje świąteczne. W tym roku na naszym stole zagości jasna porcelana w towarzystwie pudrowo-różowych dodatków. Pomalowałam już kilka pisanek na taki właśnie kolor. Zrobię jeszcze kilka opasek na serwetki... i może jakieś stroiki na świeczki... Cóż, czas pokaże:)

   Wracając do jasnej porcelany...
Jakiś czas temu uszkodziłam ulubioną paterę na ciasto. Ale nie żałuję. Dlaczego..? Bo czyż może być coś wspanialszego niż konieczność kupienia czegoś nowego...? ;) 
Moja poprzednia patera była brązowa, ceramiczna. Tym razem postanowiłam "zapolować" na białą piętrową etażerkę. Taką akuratną znalazłam na Westwing. W kampaniach, które trwały gdy szukałam patery, były dwie etażerki - jedna kremowa z ażurowym brzegiem, druga bardziej klasyczna, czyli coś dla mnie:) Nie wiem jeszcze, jak będzie się prezentować na stole, ale dotychczasowe zakupy na WW mnie nie zawiodły, więc myślę, że będzie pięknie:)  
Oto mój nabytek...






   Jeśli już jesteśmy w temacie stołowym...;) Chwalę się moim ostatnim wypiekiem - szwedzkimi bułeczkami z cynamonem. Kochani, niebo w gębie!! Jeśli lubicie ciasto drożdżowe i zapach oraz smak cynamonu, spróbujcie. Przepis znalazłam na Mirabelkowym Blogu.



KANELBULLAR




Składniki na ciasto:

400-425g mąki pszennej, 
25g drożdży, 

250ml ciepłego mleka, 
50-60g cukru, 
75-100g roztopionego masła, 
szczypta soli, 
1 łyżeczka mielonego kardamonu 




Składniki na nadzienie:

100-150g miękkiego masła, 

75-100g cukru, 
2 łyżki cynamonu 




Dodatkowo przygotuj:

1 roztrzepane jajko do posmarowania bułek, 
cukier gruby kryształ – według uznania (ja użyłam zwykłego cukru) 




Przygotowanie:

Drożdże wkruszyć do miski (użyłam tych w proszku), rozpuścić w ciepłym (ale nie gorącym) mleku. Dodać roztopione masło, cukier, kardamon, sól i prawie całą mąkę – na wyczucie. Wyrobić ciasto, aż będzie miękkie, elastyczne i nie będzie kleić się do rąk i miski (w razie potrzeby dodać jeszcze trochę mąki). Miskę z ciastem przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 30-60 minut, aż podwoi objętość. 
 Po wyrośnięciu ciasto delikatnie zagnieść i dać mu „odpocząć” na parę minut. 
W tym czasie przygotować nadzienie – masło wymieszać z cukrem i cynamonem. 
Ciasto rozwałkować na prostokąt o wymiarach ok. 25 x 60 cm, podsypując blat mąką. Na cieście rozsmarować nadzienie, wzdłuż dłuższego boku pozostawiając 2-3cm margines, aby bułeczki się skleiły. Margines posmarować roztrzepanym jajkiem. Ostrożnie zwinąć rulon zaczynając od długiego boku, kończąc na marginesie. Rulon pokroić na 2-3 cm kawałki (powinno wyjść 20-30 bułeczek). Ja kroiłam po 3cm, by miały ładny kształt; wyszło mi 20 bułek.
Bułeczki układać w kilkucentymentrowych odstępach na arkuszach papieru do pieczenia, poprawiając przy okazji ich kształt. Odstawić na 30 minut do wyrośnięcia. 
Piekarnik nagrzać do 250 stopni C. 
Wyrośnięte kanelbullar posmarować jajkiem i posypać cukrem. 
Bułeczki wraz z papierem przenieść ostrożnie na blachę. Piec przez 7-10 minut, aż będą złociste. 


Pochwalcie się, jeśli zdecydujecie się wypróbować przepis, bądź jeśli go już sprawdziliście:)
Życzę Wam spokojnej nocy... :)))

15 lutego 2015

Pięknie śnić

   Witajcie niedzielnie!!
Tak jak obiecałam, dziś dzielę się z Wami różaną radością:) czyli chcę pokazać mój drugi produkt złowiony w sklepie internetowym www.wangielskimstylu.pl.
Widzieliście już moje kwiatowe zasłony. Tym razem prezentuję wdzięczną, kwiatową pościel firmy V&A. Biała tkanina w słodkie, różane bukiety, idealnie wpasowała się w romantyczny córciowy pokoik. Co więcej, Julka zakochała się w niej od pierwszego wejrzenia;)

Tkanina nie tylko dobrze wygląda, ale jest też dobrej jakości. Osobiście nie lubię tkanin gniecionych, a jeśli chodzi o pościele - lubię, gdy po wypraniu i wyprasowaniu, wygląda estetycznie i elegancko, tak więc dobrze wybrałam. Pościel uszyta jest z bawełny perkalowej, jest bardzo przyjemna w dotyku. Jestem bardzo, bardzo zadowolona, a właścicielka jeszcze bardziej... ;)






























   Moi drodzy.,, U mnie się dzieje. Przygotowuję coś... dużego:) co pochłania chwilowo mój czas, ale o tym napiszę w odpowiednim czasie:)
Zapraszam do zerknięcia do sklepiku, gdzie zaczynają się już pojawiać pierwsze wielkanocne produkty. Wprawdzie sklep ostatnio kuleje graficznie z uwagi na nasz brak czasu, ale już niedługo nadrobimy zaległości.

Ściskam Was mocno!!!!
:)

12 lutego 2015

Okna jak nowe

Witajcie moi drodzy:)
Mam nadzieję, że i u Was dziś tak uroczo świeci słońce...  Dziś przygotowałam dla Was post okienny:) 

   Pisałam ostatnio, że przemalowałam swoje okna. Cieszę się, że jestem posiadaczką okien drewnianych, choć... mają one i zalety i wady. Jedną z tych drugich jest fakt, że co jakiś czas trzeba je konserwować. Wyczyścić, odmalować, czasem ( i tak było w moim przypadku) zaszpachlować powstałe z biegiem lat wyszczerbienia... 
Moje okna pierwotnie były białe. Po kilku latach zdecydowałam się je przemalować, ponieważ bardzo zżółkły. A że chciałam zmiany, przetarłam je i zrobiłam "na brązowo", czyli do konserwacji użyłam bejcy w kolorze orzecha. Tym razem postanowiłam znów coś zmienić, więc wróciłam do koloru białego. Zainspirowały mnie okna w starej willi w Szklarskiej Porębie, w której mieliśmy okazję nocować podczas wakacji. Poniżej znajduje się zdjęcie tegoż okna...





   Bardzo lubię stare okna. Pamiętacie, jak pokazywałam te z zamku w Książu..? Wiekowe, białe, takie... nostalgiczne. Oprócz swego kształtu i "wysłużenia" posiadały jeszcze jeden element, który skradł moje serce. Były to piękne, stare klamki. Również okno, które widzicie powyżej ma taką klamkę.
   W moim oknach  już kilka lat temu zamontowałam stylizowane klamki, pewnie pamiętacie...





... - takie białe w pokoju Julki, a w naszym - czarne. Tym razem jednak chciałam zamienić nasze klamki na takie, które wyglądają na bardzo stare i o nieco odmiennym kształcie.
Moje poprzednie klamki to produkty firmy Barcz - firmy z wieloletnią tradycją, bo sięgającą aż 1923 roku. Oferta klamek jest bogata, co więcej - klamki wcale nie są drogie.
Przeglądając kolekcję okienną od razu wpadł mi w oko model Mazovia. To było dokładnie to, czego potrzebowałam. Pozostało tylko wybrać kolor... Miałam dylemat, bo było w czym wybierać... ;)






Z racji tego, że według mojej wizji klamka miała się mocno odznaczać na białej ramie okna i wyglądać na bardzo starą, wybrałam brąz z efektem rdzy. Trafiłam w dziesiątkę. Klamka wygląda fantastycznie!! :)
Sztuka kosztuje 34zł - myślę, że to niewielki koszt za taką piękną odmianę... ;)))





Uciekam kochani do zdjęć. Przygotowuję kolejną domową stylizację, a gdy skończę, znów obudzę w sobie dziecko... - muszę rozpakować wiosenne i wielkanocne sklepowe nowości. Och....są cuuuudne!!!!!!

Ściskam Was mocno.... i....... Pamiętajcie dziś o pączkowym umiarze.......;)))))))) Buziaki!!


6 lutego 2015

Ukwiecony dom

   Jakiś czas temu w internecie na jednym z forów o tematyce wnętrzarskiej przeczytałam wątek na temat wnętrz w stylu rustykalnym. Wywiązała się tam dyskusja na temat tego, czy warto przenosić rzeczony styl do miejskich wnętrz. W kilku wypowiedziach sugerowano, że urządzanie wiejskiego wnętrza w mieszkaniu w mieście jest bezsensowne, a nawet śmieszne. Ktoś stwierdził, że wnętrze rustykalne jest zarezerwowane tylko i wyłącznie dla domków usytuowanych na wsi.Być może jest w tym jakaś racja. Jednak osobiście uważam, że w obecnych czasach, gdy urządzając wnętrza mamy tyle możliwości i źródeł pomysłów oraz inspiracji, można sobie pozwolić na luksus zaaranżowania przestrzeni mieszkalnej według swych upodobań i marzeń. Niezależnie od tego, czy inni uznają to za stosowne czy nie, a także niezależnie od tego, czy mieszkamy na wsi czy w mieście.Sama żyję w mieście, ale ja i mój mąż kochamy styl rustykalny, który zadomowił się u nas na dobre. Być może w przyszłości dane mi będzie zamieszkać w wiejskim domku, póki co staram się aranżować swoje cztery kąty tak, by mieć choć namiastkę wsi w mieście. Bo dlaczegóżby nie..?? J Elementy rustykalne śmiało łączę z klasycznymi, nowoczesnymi, czasem industrialnymi. Nie przeszkadza mi to, że mam wiejskie dzbanki czy garnki w miejskim mieszkaniu. Czujemy się tu za to swojsko, niezmiernie dobrze.
I Was kochani zachęcam do urządzania wnętrz wedle własnych marzeń i wizji. Wieś w mieście..? Dlaczego nie. Miasto w wiejskim domku..?? Jasne. Oby było po naszemu, z zachowaniem pewnej równowagi i byśmy się w swoich czterech kątach czuli komfortowo.

    Powolutku zbliża się wiosna. Ja już zaczynam ubierać dom w kwiatowe desenie i jasne dodatki. Oczywiście nie może zabraknąć elementów wiejskich – glinianych dzbanków, ozdobnych starych talerzy, drewnianych mebli, świeczników. Musi być sielsko, przytulnie, ciepło i ciut romantycznie. Właśnie. Bardzo często inspirują mnie romantyczne wnętrza, ale niekoniecznie z mnogą ilością kwiatów i koronek. Bardziej takie w pastelowych barwach, z niewielką liczbą kwiatów, porcelany, drewna, przyjemnych i delikatnych tekstyliów. Nie lubię wnętrz przerysowanych, przesłodzonych. Dlatego „ubierając dom w wiosnę” staram się zachować równowagę. Słodkie elementy przełamuję ciężkimi, pastele mocnym akcentem w postaci ciemnego i wyrazistego koloru.Chcąc nieco osłodzić dom na wiosnę, rozglądałam się za nowymi zasłonami. Przebuszowałam internet wzdłuż i w szerzJ chcąc znaleźć zasłony słodkie, delikatne, najlepiej w łączkę bądź drobne kwiaty. I w ciepłym odcieniu ecru. Takie, które pasowałyby do wnętrza w stylu angielskiego cottage. I znalazłam. Gdzie..? W sklepie oferującym tekstylia w angielskim stylu - www.wangielskimstylu.pl. Tak, to było dość proste :). Kiedy zaczęłam przeglądać produkty szybko okazało się, że podoba mi się w zasadzie Wszystko :)
   Znalazłam zasłony  ekskluzywnej marki Dorma Vantona. Idealne, słodkie, niemalże pachnące wiosnąJ Tkanina w kolorze budyniu waniliowego, z nakrapianymi bukiecikami drobnych kwiatów. Piękne!!!!! Okazało się, że są w dobrej cenie (120zł/sztuka), więc nie musiałam się długo zastanawiać. Zamówiłam. Kiedy je powiesiłam, pokój od razu nabrał innego charakteru. To zaskakujące, jak niewiele trzeba zmienić, by cieszyć się całkiem nowym wnętrzem!! Zasłony są zachwycające!! Delikatne i pięknie uszyte. Do kompletu dołączone były podwiązki, więc zamontowałam haczyki. (Zdradzę Wam, że skusiłam się na jeszcze jedną rzecz w sklepie, ale pokażę ją w osobnym poście).
Jak Wam się podobają…? Dla mnie to cudeńko :) Być może i któraś z Was się skusi...  
Składając zamówienie, miałam okazję poznać przemiłą Panią Agnieszkę, która jako stylistka z chęcią doradza w wyborze tkanin, dekoracji. Jestem szczęśliwa, że znalazłam ten sklep i myślę, że będę jego stałą klientką.


   Wracając do aranżacji…Chcąc przełamać słodycz, pod ścianą postawiłam szafkę w kolorze ceglano-antracytowym. Lubię kontrasty. Podoba mi się połączenie romantycznej aranżacji z masywnym, ciemnobrązowym żyrandolem, łamanie pastelowego romantyzmu mocnym kolorystycznym akcentem.Kilka dni temu ze staroci przywiozłam dębową półkę na talerze (tak długo na nią polowałam!!), którą pomalowałam na bliżej nieokreślony kolor;)  - połączyłam krem, żółcienie, czerń i zieleń.O, i przemalowałam oknaJ Ale o oknach napiszę w kolejnym poście.
 Mam nadzieję, że spodoba się Wam mój pomysł na wiosenny, przytulny salon. Was kochani też zachęcam do ubierania domów w kwiaty i ciepłe barwy. Najlepiej za pomocą dodatków, które można zmieniać nadając wnętrzu za każdym razem inny charakter. Ja… baaaaardzo to lubię..!!! J


Wybaczcie mi ilość zdjęć, ale nie potrafiłam się powstrzymać.........;)))


 Przy okazji składam serdeczne podziękowania Pani Małgosi z kwiaciarni Flora Atelier w Głogowie - za piękne kompozycje z moich ukochanych frezji :) Dzięki Pani Gosi mój dom nie tylko wygląda wiosennie, ale i obłędnie pachnie... :)

















































Och... jak ja tęsknię za wiosną...:) Lubię ten czas oczekiwania, bo dla mnie to okres dość kreatywny z uwagi na pragnienie dokonania zmian we wnętrzach. Dlatego pomalowałam okna i zmieniłam klamki... cudne są... pokażę Wam w kolejnym poście.

Tymczasem żegnam się z Wami do naszego następnego spotkania!!
PS. Dziękuję za Wasze wizyty, maile, telefony, komentarze. Baaaardzo Wam DZIĘKUJĘ!!!!!!
:)))))

Udostępnij