sobota, 24 stycznia 2015

Dlaczego mnie nie było i pierwszy, wielkanocny projekt

No i napadało...
Ponarzekałam na nijaką zimę, zamarzyłam o wiośnie, kolorowej i słonecznej... a następnego dnia po odsłonięciu zasłon ujrzałam świat spowity białym puchem;)
No dobrze, niech będzie zima, wszak nasze dzieci mają jeszcze tydzień ferii. Ale niechże będzie tak pięknie, biało. Niech nie wraca ta dziwna, ni to jesienna ni zimowa aura...

Za oknem biało, a ja już pracuję nad dekoracjami wiosennymi. Może to i dobrze...bo bialutki śnieg stanowi piękne tło dla jasnych, pastelowych dekoracji.

Jako że musiałam na chwilkę oderwać się od wianków w oczekiwaniu na przesyłkę z dodatkami, zabrałam się za stroiki do wielkanocnych koszyków. Pomyślałam, że dzięki takiej ozdobie każdy koszyczek nabierze indywidualnego charakteru. Dekor kwiatowy jest odpinany, tak więc po świętach można taki koszyk wykorzystać np. do aranżacji balkonowych. A samą dekoracją kwiatową można np. ozdobić świecznik na wielkanocnym stole...

Jak Wam się podoba moja koszykowa wariacja........?? :)






   Teraz wytłumaczę się z mojego rzadkiego pojawiania się na blogu w ostatnim czasie...
Otóż musiałam troszkę zadbać o zdrowie. Jako że od długiego czasu doskwierają mi objawy alergiczne, musiałam zrobić testy. Przed testami przed dłuższy okres nie mogłam zażywać leków, tak więc było ciężko. Dokuczał mi katar, ból zatok, głowy... a każdy kontakt z farbami czy papierem ściernym kończył się prawdziwą męczarnią. Musiałam sobie zrobić przerwę. W okresie świątecznym i poświątecznym całymi dniami spałam...bo wówczas nic nie bolało...
Testy już za mną, na szczęście. A żeby nie było tak łatwo i prosto;) zwykłe testy nie wystarczyły i musiałam robić dokładniejsze, na podstawie próbek krwi. Brrr.... Teraz pozostało czekać na wyniki.
Najważniejsze, że mogę już zażywać leki przeciwalergiczne i normalnie funkcjonować.

Czy i Wy macie w tym temacie doświadczenia..? Może macie jakieś rady dotyczące tego, jak zmniejszyć objawy alergii..?? Czekam na Wasze komentarze...




   Po powrocie do normalnego trybu życia pozostało mi nadrobić zaległości. Już niedługo zabieram się za renowację moich stołów i realizację nowych, aranżacyjnych planów...;)

A teraz mała zapowiedź: w sklepie już niebawem pojawią się misie w zimowych sweterkach. Są naprawdę urocze i w zasadzie mogą zdobić nasze półki przez okrągły rok...





   Czekam na Wasze wiadomości.
Teraz żegnam się posyłając w Waszą stronę ciepły uśmiech:)))

18 komentarzy:

  1. Kasiu, wracaj szybko do zdrowia - koszyczek wiosenny i bardzo ładny, a misiaczek uroczy - pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wandziu:) Już jest dobrze, pozdrawiam Cię ciepło:)

      Usuń
  2. Piękna wariacja na temat koszyka : ). Co do alergii,to ja nabawiłam się tego paskudztwa będąc nastolatką,kiedy to tak się odchudziłam,że rozregulowałam sobie tym cały organizm...Mnie pomogła akupunktura,po kilku sesjach wszystko wróciło do normy i mam spokój do dziś : ). Pozdrawiam serdecznie i nie dawaj się : ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, nie wiedziałam, że alergię można nabyć w ten sposób... Co do odchudzania... ja, podobnie jak Ty, stosowałam dziwne diety jako nastolatka, a i tak nie schudłam. Wystarczyło, że poszłam na studia, zaczął się stres, szybkie tempo życia i schudłam szybciutko...
      Akupunktura...hmm... może przemyślę.... bo w faszerowaniu się lekami nie widzę sensu.. Nie dam się na pewno:))))) Ściskam!!

      Usuń
  3. Masakra jak mówi moje Dziecię...współczuję...ja nie mam w tym temacie żadnego przeszkolenia, ale wiem, że to bardzo uciążliwe...brak moich farb, zapachu wosku to dopiero byłaby kara!!! współczuję i mam nadzieję, że leki pozwolą opanować Tobie sytuację...niekomfortową...
    jeśli chodzi o świąteczno-wiosenne poczynania, to na Różanej na razie same plany...teraz było święto Dziadków, a za chwilę Walentynki, chociaż za nimi nie przepadam...Miłość to uczucie , nie komercja...
    Buziaki, kuruj się Kochana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, na razie sytuacja opanowana:)
      Co do Walentynek... Dziś mój mąż mnie zapytał, czy kupujemy sobie coś na Walentynki...a minę przy tym miał jakby pytał o coś zdrożnego....;) a to dlatego, że my również nie odczuwamy potrzeby obdarowywania siebie w tym dniu. Miłość mamy na co dzień, a żeby sprawiać sobie drobne przyjemności nie potrzebujemy święta. Ale młodzi, "świeżo zakochani" - niech mają, niech się cieszą:)))
      Buziaki!!

      Usuń
  4. Koszyczek uroczy, a miś.... Mój mąż jest alergikiem. Zimą zawsze miał spokój, a w tym roku kicha, prycha i nic mu nie pomaga. Córka przywiozła z Francji kropelki, ale pomogły na trochę. Teraz troszkę odpuściło, ale czy na długo - oby. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... ja też mam wrażenie że ostatnio jakoś tak bardziej mi dokucza katar... ehh.. pozdrawiam:)))

      Usuń
  5. Misiu jest uroczy, no i kolor kwiatów- herbaciany róż niezwykle mnie inspiruje!Pozdrawiam ciebie kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  6. no dobrze że jesteś bo już nie wiedziałam od kogo będę czerpała inspirację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jestem i teraz będę już częściej:) Głowę mam pełną pomysłów, tylko nie wiem, czy doby mi starczy...;)

      Usuń
  7. Koszyczek piękny. Misio słodziutki
    A Ty Kasiu wracaj do zdrówka. Wiem, niestety ze na alergie najlepiej działa odstawienie alergenu, czyli substancji wywołujące alergie. No i są jeszcze różne leki, trzeba tylko dobrać odpowiedni.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj żeby to było takie proste... jeśli okaże się, że jestem uczulona na kurz, to będę biegać po domu ze ścierą codziennie;) ale jeśli okaże się, że mam alergię pokarmową (a podejrzewam... na mleko, które uwielbiam), to będę biedna;)))
      Ściskam mocno!!

      Usuń
  8. Po pierwsze zdrowia życzę:) dekoracja koszyczka mnie urzekła. Cudowny pomysł. Misiu słodziak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny pomysł z odpinana dekoracja. Faktycznie można wtedy poszaleć z tym samym przedmiotem w innym otoczeniu.
    Życzę zdrówka i uporania się z tą dziadowską alergią. Niestety znam ten ból.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij