6 stycznia 2019

Słów kilka o Dorothy

   Święta za nami, a z nimi cały ten rozgardiasz, całe zabieganie.. Mam nadzieję, że odpoczęliście troszkę. Ja tak. Tego mi było trzeba, by z nową energią wkroczyć w nowy rok.

Nasz dom w chwili obecnej jest prawdziwą oazą, miejscem, które wręcz prosi o to, by się zatrzymać i zrelaksować, wyciszyć. W każdym kącie znajduje się coś, co zachęca do odpoczynku – ciepły pled, filiżanka na herbatę, słoik z piernikami… Lubię ten czas. Wyleguję się na kanapie z książką w ręku, albo oglądając seriale, których akcja toczy się w zamierzchłych czasach i zabiera mnie w podróż po starych uliczkach Londynu..
   Skoro wspomniałam o kanapie.. Jakiś czas temu obiecałam Wam, że napiszę słów kilka o mojej nowej sofie (to sofa Dorothy, firmy Meble Marzenie). Często korzystacie z moich recenzji, więc może i tym razem ktoś z Was się skusi na ten mebelek. A naprawdę warto!!







   Mnie osobiście ta sofa przypomina nieco powracający do łask styl PRL – choć pewnie każdy z Was będzie miał inne skojarzenia. W każdym razie Dorothy doskonale wpisała się w  nasze „starodawne” wnętrza. Jest klasyczna i bardzo, ale to bardzo elegancka. Nie jestem pewna, czy to kwestia formy, czy doskonałej jakości wykonania.
Wersalka posiada funkcję spania, rozkłada się do przodu (opuszczane oparcie), ale robi się to wyjątkowo lekko, ze względu na zastosowany tu mechanizm. Nie trzeba wysiłku, by rozłożyć wersalkę – co mnie bardzo cieszy, bo nie lubię problematycznych mebli, przy „obsłudze” których się męczę ;)

   Samo wykonanie tapicerki jest na najwyższym poziomie – kanapa jest pięknie obszyta, nie ma tu grama wiszącego materiału (co było rażące w poprzedniej wersalce), wszystko – nawet w miejscach niewidocznych – jest pięknie wykończone. Przy tym jest bardzo wygodna. Siedzi się na niej naprawdę dobrze, dzięki poduchom na oparciu. Siedzisko z kolei nie jest miękkie, dzięki czemu nie zapadamy się siedząc na nim, co z kolei towarzyszyło nam przy sofie z Ikei. Śpi się równie wspaniale – nie jest za miękko, ani za twardo. Twardość powierzchni spania jest odpowiednia dla kręgosłupa. Wersalka spełniła wszystkie nasze oczekiwania. Jest naprawdę godna polecenia. Spodobało mi się też, że jest sygnowana nazwą firmy ;)













   W naszym domu zrobiło się bardzo przyjemnie. Lubię przedmioty wysokiej jakości, a i już nie raz się przekonaliśmy, że oszczędzanie nie popłaca, bo zwykle po czasie żałujemy zakupu i szukamy nowego.. no i wiecie.. znów jak Zabłocki… ;)

   Wkrótce będziemy montować drzwi zewnętrzne. Wybrałam całe białe. Jakoś tak najbardziej mi pasowały, tym bardziej, że kupiliśmy u naszego ulubionego producenta klamki w kolorze starego srebra (takie jak w drzwiach dwuskrzydłowych), a te idealnie pasują do białego drewna. Klamki przyszły w tym tygodniu - jak zwykle boskie.. Oprócz nich kupiliśmy też przycisk dzwonkowy. Pokażę w kolejnym wpisie.
   Weekend szybko minął, pora zebrać się w sobie i popracować ;)

Życzę Wam pogodnego poniedziałku!!

7 komentarzy:

  1. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
    Piekna ta kanapa, z PRLem mi sie nie kojarzy, a pamietam tamte czasy. Bardzo pasuje do Twojego wnetrza, mega przytulna i sliczny kolor. Na tych PRLowskich wersalkach calkiem niezle sie spalo, taka mialam cale dziecnstwo, a dzis to roznie bywa na rozkadanych
    Pozdrawiam
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)) Na naszej też dobrze się śpi, na szczęście, bo przetestowaliśmy już kilka wersalek i jest do czego porównać.. Na tych starych faktycznie się spało, ale kiedyś wszystko było porządniejsze, lepszej jakości. Teraz zalewa nas to, co tanie i na chwilę. Szczęście, że są u nas jeszcze producenci, którzy pracują według starej szkoły ;) Pozdrawiam Sylwio :)

      Usuń
  2. My obecnie tez wymieniliśmy po 14 latach kanapy, na większe i wygodniejsze człek trochę przybrał na wadze i się starzeje, to potrzeba zmian jest i teraz przynajmniej 3 osoby się zmieszczą na jednej, a po mimo, ze się nie rozkładają to i wyspać się wygodnie można jak goście obrodzą i braknie już miejsca w pokojach, a Twoja kanapa idealna jest do stylu wnętrza, jakie masz, i też mi PRL-u nie przypomina a wyrosłam w tamtych czasach wiec się znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam.. ;) Też już bardziej na praktykę stawiamy. Kiedyś zależało mi na tym, by mieć jak najwięcej miejsca w moim mikroskopijnym domu, teraz to się dla mnie nie liczy, może być ciasno, byle było wygodnie i komfortowo. A propos PRL-u - wczoraj na lekcji polskiego wspominałyśmy z wychowawczynią naszej klasy, jak to się kolekcjonowało puszki po piwie albo paczki po papierosach, o losie.. ;))

      Usuń
    2. Żeby tylko, a pudełka po alkoholu, a butelki po dezodorantach skończonych, kartony po soku z peweksu, pudelka po mydłach z komisu, oj sporo tych zbierajek było :)

      Usuń
  3. Os espelhos são lindos. Feliz Ano Novo. Abraço.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) to staruszki upolowane na targu staroci ;) Dziękuję za życzenia, pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij