wtorek, 2 września 2014

Słów kilka o konkursie i wysyłkach w Rustykalnym

   Kochani jesteście:))) Naprawdę!! Bardzo Wam dziękuję...


Na początku chciałabym nawiązać do dwóch blogowych komentarzy, które zauważyłam dopiero dziś rano.
1. Odpowiadając na pytanie czytelniczki z bloga Łut Szczęścia: krzesełko jest stare, na początku było w kolorze ecru i zaczęło mi rdzewieć, więc pomalowałam farbą w spray'u w kolorze fuksji
2. Dziękuję za miły komentarz miłej balkonowej "zaglądaczki z dołu" - jestem ciekawa, czy jest Pani może moją sąsiadką...?? :))


   Konkurs LETNI BUKIET  został zamknięty. Bardzo, ale to bardzo dziękuję tym, którzy wzięli w nim udział. Jesteście niesamowite!! Otrzymałam naprawdę piękne zdjęcia letnich bukietów, fantazyjnych i bardzo naturalnych, kolorowych i w stonowanej kolorystyce... Jednym słowem jestem ogromnie wdzięczna za Wasz wysiłek, kreatywność, pracę, za to, że chciało Wam się włożyć w to swoje serca, bo to widać na każdym ze zdjęć:))
Niektóre z Was nadesłały fotografie tuż po ogłoszeniu Konkursu, inne - które działają tak jak ja - zrobiły to niemalże w ostatniej chwili;))) Jeszcze raz dziękuję!!

   Teraz czeka mnie nie lada zadanie, bo wyłonić najlepsze bukiety będzie naprawdę niełatwo:)
Pomimo, że sama jestem osobą oceniającą, trzymam za Was kciuki, a wyniki zostaną ogłoszone na blogu w dniu 8 września.


   Odchodząc od tematu konkursowego..
Dziś Rustykalny Dom wysłał kolejną paczkę. Tym razem jednak nieco inną niż dotychczas. Od dziś zamówienia pakowane będą ładniej, bardziej elegancko i baaardzo pachnąco;)) Ci, którzy składali zamówienia jakiś czas temu, otrzymali wraz z produktami skrawki prasy codziennej tudzież gazetek reklamowych;)  ale cóż... każdy sklep ma swoje początki i małymi kroczkami do wszystkiego dochodzi. Tak więc mam nadzieję, że dotychczasowi klienci wybaczą:)) (och, jak ja się teraz do Was ładnie uśmiecham!!) a ja zapewniam, że następne zamówienia już będą przyjemniejsze...

O, tu mały skrawek paki, która dziś poleciała do Pani Zofii...



... i...;)




   A tak poza tym, co u mnie..? Hmm... Zaczął się nam rok szkolny. Piszę "nam", bo wprawdzie do szkoły uczęszcza Julka, ale szkołą na początku roku żyjemy wszyscy. Jula rozpoczęła drugą klasę. Szczerze nie mogła się doczekać rozpoczęcia.. oby jej to nie przeszło;)
Lubię te nasze przygotowania. Robienie przedszkolnych porządków w ubraniach, szafkach... O, a propos ubrań, to mój portfel znacznie schudł, gdy się okazało, że małej trzeba wymienić niemalże całą garderobę:/ Julka rośnie nam ostatnio jak na drożdżach, a ciuchy, w których chodziła w ostatnich dniach roku szkolnego (czyli w zasadzie nie tak dawno!!) są już zdrowo za małe... no, chyba że dziecko reflektuje rybaczki i rękawy 3/4;), moja Julka raczej nie. Ona musi mieć wszystko perfekt - rękawy bluzki muszą być idealnie równe i sięgać nadgarstka, nogawki spodni akuratnie dopasowane, absolutnie nie mogą być choćby centymetr za krótkie. Trzeba było kupić trochę ubrań, tak więc chodzenie po sklepach zajęło nam naprawdę kawał czasu. Ale to było akurat przyjemne. Gorzej już z kupowaniem zeszytów i Okładek. Matko, ile ja stoisk zeszłam, żeby dopasować okładki...!!!!!  Okazało się, że wszystkie półki z okładkami w większych sklepach są jednym wielkim misz-maszem i bajzlem. Nie dość, że porozwalane (swoją drogą, zawsze drażnią mnie ludzie robiący bałagan w marketach... czasem coś wyleją bądź wysypią i idą dalej... czasem odłożą majonez na półkę z płynami do płukania tkanin... a nierzadko coś im spadnie bądź poleci na półce z efektem domina, i rozglądają się tylko z minami pod tytułem: "cholender, widział ktoś??" ), to jeszcze okładki są przeźroczyste, więc dwoi się to i troi w oczach po godzinie szperania... Och... jak ja się cieszę, że ten epizod  mam już za sobą. Powiem Wam jeszcze, że do kasy po żmudnym i dłuuugim okładkowym buszowaniu szłam z dziką satysfakcją... brrrr... ;))
   Pierwszy szkolny dzień upłynął nam bardzo przyjemnie. Na dworze szalała ulewa, tak więc Julka wyruszyła w płaszczu przeciwdeszczowym i ze swoim ulubionym różowym parasolem;), za to gdy wróciła, zjedliśmy wspólnie śniadanie, wypiliśmy ciepłą herbatę i spędziliśmy miło czas na wysłuchiwaniu wrażeń z powrotu Julki do szkoły...
   No i zaczęło się odrabianie lekcji, obowiązki, wróciły zasady sprzed wakacji - czyli granie na komputerze tylko w weekendy. Julce pewnie zajmie trochę czasu przestawienie się na nowy tryb;) (dziś na przykład wychodząc ze szkoły po lekcjach zadzwoniła do mnie i spytała, czy może iść od razu do koleżanki, a potem na podwórko..... ), bo u nas zawsze panuje zasada: najpierw obiad, później odrabianie lekcji, a potem przyjemności. To naprawdę dobra zasada i jeśli się jej przestrzega - i tu mówię o przestrzeganiu przez nas, rodziców i opiekunów - bardzo ułatwia codzienne funkcjonowanie.

   Och, rozpisałam się, a w garze skwierczą śliwkowe powidła.. Ach, wiecie, co wypichciła na swoim magicznym kaflowym piecu moja teściowa..? Przeeeepyszny dżem z dyni!! Jakież to niebo w gębie.. Jadłam po raz pierwszy.. i już wiem, że w naszym domu będzie to...że się tak wyrażę... Towar Bardzo Chodliwy;))

Uciekam do powidełek, a Wam raz jeszcze dziękuję:) i... do następnego!!



5 komentarzy:

  1. Kasiu, u mnie tez krzatanina przedszkolna. dzici zaczynaja szkoly we czwartek, takze jeszcze jutro kilka rzeczy do kupienia. wiem jak to jest z ubraniami. Moj najmlodszy zaczyna 3 klase i tez praktycznie cala garderoba do wymiany. Dobrze, ze ma 3 lata starszego brata, to cos tam dostal w spadku, ale wiele rzeczy i tak trzeba dokupic...jak to mowia ...rozne gusta ;) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie cała moja trójka chodzi do szkoły. Ledwo ogarniam... Od kilku lat kupuję specjalny kalendarz, w którym zapisuję kiedy które dziecko ma sprawdzian, na kiedy mają przeczytać lekturę, kiedy zebranie itp. Wrzesień zawsze jest trudny. Trzeba się na nowo przyzwyczaić do obowiązków. ... o ubraniach nawet nie wspomnę.
    Pozdrawiam wrześniowo.
    Jola z bloga "żyjąc z pasją".

    OdpowiedzUsuń
  3. WPADŁAM TUTAJ PRZYPADKIEM...ALE TERAZ WIEM ZE TO DOBRA RĘKA NAPROWADZIŁA MNIE TUTAJ:) JESTEM POD OGROMNYM UROKIEM - ZOSTAJE:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zasady :) Ja zawsze miałam takie wpajane przez rodziców i zostało mi do dziś :) I wiem, że ze swoimi dziećmi będę kontynuować te zasady :) Paczki pięknie pakujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie spędziłyście dzień :)) Mój był również bardzo przyjemny, z moimi damskimi pociechami, powoli. Moje córy,, jedna to już trzecia klas gimnazjum, a druga pierwsza klasa podstawówki, tak więc rok przed nami i ciekawy i zarazem trudny..., no ale cóż z pewnością damy radę:)))
    Widzę, że moje zamówienie załapie się już na nowe pakowanie. Bardzo się cieszę:)))

    Pozdrawiam Cię cieplutko.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij