niedziela, 25 czerwca 2017

Kuchnia w szerszych kadrach

   Nasza kuchnia obecnie przechodzi test. Od malowania mebli minął rok, ale fronty nadal wyglądają świetnie. Nic się nie zniszczyło, nie zżółkło. To powód do radości biorąc pod uwagę fakt, że w zasadzie testowałam nową farbę na własnej kuchni i gdyby coś poszło nie tak, musiałabym ją pewnie zastąpić nową ;)
W dwóch miejscach na frontach pojawiły się drobne odpryski, ale powstałe na skutek silnego uderzenia - zapewne schodkiem z Ikei bądź jakimś garem o większym gabarycie. Sama nie obtłukłam, a gdy spytam moich domowników, zapierają się robiąc oczy jak pięciozłotówki, więc.. ;)) niech im tam będzie :)))))) Drobiazgi podmalowałam i śladu nie ma ;)

   W nowej, jasnej kuchni funkcjonuje się wspaniale. Jest świeżo, jasno, ale nie nazbyt nowocześnie - a to za sprawą dodatków takich jak stylowe młynki czy kosze w stylu "shabby"... Rozjaśnienie mebli uważamy dziś za świetne posunięcie. Jako że kuchnia otwarta jest na pokój dzienny, nie rzuca się zanadto w oczy, lecz stanowi delikatne tło dla reszty pomieszczenia.

   Tym, którzy nie śledzili dokładnie moich poczynać związanych z metamorfozą kuchni, przypomnę, że malowałam meble, wymieniłam płytki podłogowe i ścienne (te drugie przykleiliśmy Mamutem - taki klej, który zdołałby pewnie przykleić człowieka do człowieka - do starych płytek, by zaoszczędzić czasu i ograniczyć bałagan). Stary stół zastąpiliśmy nowym, zmieniliśmy lampę i kilka dodatków. Kilka elementów pozostało bez zmian, o tym za chwilkę.

Tak się prezentuje kuchnia po roku od dokonania zmian...








W świetle dziennym pomieszczenie jest jasne i świeże, zaś w świetle wieczornym staje się bardzo, ale to bardzo przytulne ;) Nie wiem, czy to zasługa nowej lampy, której światło rozprasza się nisko nad blatami, czy też barwy tego światła, ale jest tu naprawdę cudownie. W chłodniejsze albo deszczowe dni zapalam dodatkowo świece..i można tu siedzieć i siedzieć i...................... ;)))





Tak jak wspomniałam, jest w naszej kuchni kilka elementów, do których mam sentyment i bez których obyć się nie mogę, czy raczej - nie chcę ;) 
Najważniejszym z nich jest ekspres. To nas staruszek, liczący już około 10 lat. Uwielbiam go za to, jak pyszną kawę parzy, za to, że sam się po zrobieniu kawy czyści i że jest prosty w utrzymaniu czystości - przecieram go raz na jakiś czas wilgotną chusteczką (te zawsze mam w szufladzie) i już jest jak nowy. Jeśli kiedyś się nie daj Panie spsuje - chyba będę szukać tego samego.. ;)





Na naszych blatach kuchennych jest taki misz-masz. Nie lubię kompletów, za to cenię przedmioty funkcjonalne i gustowne. Większa część naszych "bolesławców" powędrowała na wieś, ale kilka elementów zostało, bo - no właśnie - mam sentyment ;) 

Poniżej widać kolejny element, który jest dla mnie niezbędny w kuchni. Jest to zestaw: mydło do rąk+krem. Mam jakąś obsesję kremowania rąk. To zaburzenie podobne do tego, gdy ma się obsesyjne dreszcze i wzdrygania na widok maglowanej pościeli czy szurania styropianem ;)
PS Ten zielony gigant to z naszego ogrodu. Po deszczu wszystko wystrzeliło jak szalone. Rukola to się tak rozpanoszyła w zielniku, że teraz robię z niej bukiety i obdarowuję znajomych ;))





W kuchni obowiązkowym elementem są też słoje ozdobne. Zamykam w nich różne różności. Obecnie robi się syrop sosnowy..








Na kuchennym stole, choćby było na nim mało miejsca, muszą stać świeże kwiaty. Teraz oszczędzam na kupnie, korzystając z tego, co rośnie w ogrodzie. W tej chwili moje oczy cieszy hortensja, której kwiaty są białe niczym najbielszy śnieg...





W różnych zakamarkach kuchni wieszam suszone zioła, lawendę. Tę, która wisi na piekarniku, dostałam od szwagierki. Moja, posadzona rok temu, w tym roku jest jeszcze lichutka..





W kuchni, jak widać, jeszcze jeden element wymaga wykończenia - listwy przypodłogowe. Musimy zamówić białe, bo teraz meble dziwnie się odcinają od podłogi. Kiedy zamówimy - nie wiem. Obecnie pomysł nabiera urzędowej mocy ;))











   Teraz będę miała trochę więcej czasu wolnego. Zaczęły się wakacje, więc mogę skupić się na pasjach i pracach remontowych tu, w mieszkaniu, i na wsi.
W planach na najbliższe dni mamy malowanie i - mam nadzieję - stawianie płotu.

   A Wy jakie macie plany na najbliższe dni? Jakie na wakacje...?? Piszcie :))))))

10 komentarzy:

  1. Piękna kuchnia. Biel ślicznie się prezentuje i komponuje z ciemnymi dodatkami. Chociaż sprzątania więcej (mylę się?) bo na białym wszystko widać, to warto machnąć kilka razy ściereczką i cieszyć się dobrym samopoczuciem w kuchni:) Miłych wakacji!
    P.S. Moje mam zamiar spędzić na leniuchowaniu. Dosłownie nic nie zaplanowałam:))) Liczę na tchnienie chwili:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ piękna jest Twoja kuchnia :) Dla mnie to serce domu. Hehe, ekspres też jest dla mnie niezbędnym elementem wyposażenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Baaaaardzo podoba mi się Twoja kuchnia i świetnie się w niej czuję, chociaż u siebie w bloku to wiesz, że wolę laboratorium :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna kuchnia :) jestem pod wrażeniem pracy jaką w nią włożyliście :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Linda cozinha. Amei.
    Tenha uma ótima semana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie wystrzeliły Ci warzywa :) U nas rzodkiewka taaaaka wielka ;)
    Piękna Twoja kuchnie, nie dziwi mnie, że tak dobrze się w niej czujesz :)
    My niedługo wyjeżdżamy na krótki wypad w góry, odliczam tylko dni...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest pięknie, marzy mi się też remont kuchni, moją tworzyłam 10 lat temu i teraz wiele bym zmieniła, to musiałby być totalny remont, już wszystko mam ustalone, gdzie co i jak, tylko męża jeszcze urabiam...
    Twoja kuchnia jest piękna i wieczorową porą do mnie przemawia szczególnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kuchnia jest przepiękna. Sama dojrzałam do przemalowania. Nie wiem jakiej farby użyć. jaką farba pomalowane są Wasze meble. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meble malowałam Fluggerem i 3v3, pozdrawiam ;)

      Usuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij