sobota, 19 kwietnia 2014


Tradycyjnie...

   Jak co roku chcę się z Wami podzielić zdjęciami koszyczkowymi.
W tym roku nasza Rustykalna Wielkanoc będzie liliowo- habrowa.
 Pokarmy poświęcone, a po domu snują się zapachy świeżych frezji i świątecznych smakołyków. W lodówce czeka zakwas na barszcz maminej roboty. Zaraz zabieram się za pichcenie. 
Wszystko na spokojnie, bez szału. Ma być przede wszystkim przyjemnie...!! :)))















Wrzucam jeszcze kilka zdjęć moich tworów, czyli tego, co wykonałam na Wielkanoc dla znajomych -
 Agi i Roberta...
















  
Mam nadzieję, że i Wam przygotowania do świąt idą gładko.
Ps. Czy Wy też jesteście na takim głodzie jak ja...? Och, jak mi wszystko pachnie...!!! ;)))
Do jutra, moi mili!!

czwartek, 17 kwietnia 2014

Chwila wytchnienia;)

Kuchnia "zrobiona".
A teraz...
... cisza... ciepły płomień świecy... aromatyczna herbata........
moje ukochane chwile... :)))










Z pisankami...

  (Witam nowych gości, fajnie, że tu ze mną jesteście..!!:))) )
  Uff... mogę zacząć porządki...
Na razie odkładam pracę na bok. Czekam na farby, więc mogę poświęcić czas na odgruzowanie domu.
Dziś posprzątam, a jutro zabieram się za pichcenie. Moi sąsiedzi już od dwóch dni produkują smakowitości. Chwilami na korytarzu pachnie obłędnie...!! ;)))

   Wrzucam dziś pstryki dekoracji wielkanocnych, które wykonałam dwa dni temu dla mojej znajomej.
W kompozycjach wykorzystałam kilka malowanych przez siebie pisanek (to te fioletowo-białe i różowo-miętowe), pistacjową kurę i bratka. O, właśnie, już są u mnie niebieskie i różowe bratki. Są przesłodkie!!
Mam nadzieję, że jutro uda mi się je wrzucić do sklepu...

















 
Miłych przygotowań kochani!!!!
:))))))

środa, 16 kwietnia 2014

Wyprawa po P.

   Tajemniczo zabrzmiało, prawda...? ;))

   Dzisiejszy dzień upłynął nam w biegu. Dosłownie;) Szybkie zakupy, wysyłka zamówienia (żeby dotarło do klientki jeszcze przed świętami), zdjęcia, szybki obiad w mlecznym barze za rogiem... Wszędzie szybko. Ale kocham ten pęd!! Czy to normalne..? ;)))

   Dwa dni temu dotarła do mnie ławka balkonowa.
Przed odebraniem jej od kuriera o mało nie osiwiałam...
W dniu dostarczenia ławki od rana martwiło mnie to, jak sobie poradzę z wniesieniem jej na trzecie piętro. Kurier przecież nie ma obowiązku wnosić pakunku pod drzwi. Przywykłam do takich panów, którzy bardzo restrykcyjnie przestrzegają zasad i nie bardzo lubią je naginać. Bałam się, że postawi mi pakę pod klatką i bezgłośnie powie: martw się babo sama. W dzisiejszych czasach, niestety, szarmanckich i rycerskich mężczyzn coraz mniej... Ja jednak pozostałam w bojowym nastawieniu. No przecież nie wtargam tego ustrojstwa, które, nadmienię, w pionie prawie przewyższało mnie wzrostem...!!
Zanim zadzwonił domofon ułożyłam sobie w głowie wypowiedź na wypadek gdybym musiała zawalczyć o swoje. Wiecie, coś w stylu: "wiem, że rycerze wyginęli z dinozaurami, ale jednak mógłby pan..." ;))))
Hmmm.... i tu niespodzianka. Kurier bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Do drzwi zapukał starszy Pan. Zziajany biedny przeokropnie, aż mnie serce ścisnęło... Podpisałam odbiór, złapałam za paczkę, na co Pan kurier zareagował gwałtownie mówiąc: "proszę zostawić, wniosę to pani do środka, przecież nie będzie pani dźwigać" ...
SZOK. Prawdziwi mężczyźni istnieją. Alleluja!! :))))
   Do paczki dorwałam się jak wygłodniałe zwierzę. Ławeczka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest zgrabna, pojemna i (och, co za ulga!!) baaaardzo wygodna;))))

   Kilka dni temu robiliśmy zakupy w Biedronce. Rzadko w niej bywam, bo jakoś tak mi nie po drodze...
W sklepie natknęłam się na świetne poduchy na krzesła. Od razu pomyślałam o mojej nowej ławce.
Cena poduchy bardzo zachęcała (9,99zł). Miałam kupić, ale czasu było mało...
Kiedy wróciłam do domu w głowie tarabaniły mi te poduchy... a szczególnie żółte w białe grochy. Postanowiłam, że je kupię.
I tak o to powracam do tytułu dzisiejszego postu.
Dziś po południu wybrałam się z Julką na rowerową wycieczkę. To była wyprawa po poduchy do marketu za miastem. Jechałyśmy baaaardzo długo;))) ale było warto. Jak tylko zrobi się cieplej, pomaluję ławkę, wstawię na balkon i położę kropkowe siedziska. Och... już nie mogę się doczekać porannej kawusi na balkonie... :)))

Oto mój nabytek...








   Teraz słów kilka o miłym geście...
Całkiem niedawno przeżyłam kilka ciężkich dni. Tak czasami bywa, że problemy się piętrzą, człowiek nie nadąża, a jeszcze w pakiecie choróbsko dostanie...
O swoich rozterkach pożaliłam się w sms-ie mojej kochanej sąsiadce. Minęło dosłownie chwil kilka, jak Justyna zapukała do drzwi. Przywitała mnie z uśmiechem, po czym wręczyła mi maleńką buteleczkę olejku arganowego, przywiezionego przez jej małżonka z Maroka. Dusza mi się rozradowała, bo na dodatek buteleczka została przez nią ręcznie przyozdobiona (Justyna to zdolna osóbka;) )
Przyszła na ploteczki. W jednej sekundzie chmury gdzieś uleciały, zaświeciło słońce, a po pokoju rozniósł się niebiański zapach parzonej owocowej herbaty i malinowej konfitury...

Justynko, Dziękuję. Fajnie, że jesteś;))))








Oby i Wam takie słoneczko świeciło na co dzień!!!!! :))))))))
Macham Wam wesoło zza monitora!!



wtorek, 15 kwietnia 2014

Wiosenny domek z dostawą do domu

   Dziś mam dla Was wiosenny karmik. Idealny do wiosennych aranżacji i na wielkanocny stół.
Cena: 16,99zł.
Klientom z Głogowa i okolic domek (tudzież inny artykuł zakupiony w naszym sklepie)
 dowieziemy gratisowo i dołączymy doń piękny uśmiech;)))













Miłego dnia!!
:)))

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Wielkanocne dekoracje i gdzie się podział KOT

  Dziewczyny!!
Bardzo Wam dziękuję za opinie dotyczące kwiatów :)))
Za Waszą namową postanowiłam wprowadzić bratki do sklepu. Już do mnie lecą kwiatuchy w kolorze śliwki, błękitu i różu:)) Jak tylko pojawią się w sprzedaży, poinformuję Was tutaj, na blogu.

   Ja nadal pozostaję w klimacie wielkanocnym.
Za sobą mamy już niedzielę palmową. Jeśli chodzi o palemki, w tym roku postawiłam na naturę. Na zdjęciu palma Julki...













   Kilka dni temu wykonałam na zamówienie kompozycję z wykorzystaniem swoich pisanek...












   Teraz słów kilka o małym bandziorku;)
Niedawno miałam okazję rozmawiać przez GG z Panią, od której wzięliśmy naszą Teodorę.
Zapewniłam poprzednią właścicielkę, że kicia ma się dobrze. Jest już po sterylizacji, jest zdrowa, puchata i pulchniutka;)) No i zdrowo psoci;)

   Jakiś czas temu w naszym domu trwała akcja poszukiwawcza. Koło południa zgubił się kot.
Pogoda była piękna, więc przez cały czas balkon pozostawał otwarty.
Przeszukaliśmy cały dom. Każdy, dosłownie każdy kąt.
W końcu się zdenerwowałam... bo pozostała mi tylko jedna opcja. Kot wyskoczył przez balkon...
Stanęłam cała rozedrgana na balkonie. Oparłam się o ścianę i myślałam o tym, gdzie jeszcze kocisko mogło się schować.
Po chwili Radek krzyknął z domu, że chyba pójdzie poszukać na dworze. I w tym momencie z jednej z donic powoli wyłoniła się para spiczastych uszu. Zaraz potem zza dechy wyjrzały zaspane kocie oczy... a po nich zaspana mina pod tytułem: "co jest..? czemu tak krzyczycie...?? "
Och............... ;)))











   Kochani, jeszcze słówko o przedświątecznej akcji sklepowej...




Trzymajcie się ciepluchno!!!!!
:)))

czwartek, 10 kwietnia 2014

Kwiatki BRATKI i stokrotki

   Hej hej!!
Dziś rano obudził mnie śpiew uroczego ćwirliberka za oknem...jest cudnie..!!

   Kochani, to będzie raz jeszcze post sklepowy. Chcę poznać Waszą opinię. Już wyjaśniam...
Jakiś czas temu zakupiłam takiego oto brateczka (patrz niżej). Kwiatek jest wprawdzie sztuczny, ale jest b.dobrej jakości i... jest ogromnie uroczy!! Będzie wspaniałą alternatywą dla osób takich jak ja, czyli posiadaczy mieszkań niewystarczająco oświetlonych, by uchować tego rodzaju rośliny. No i dla takich jak ja domowych  zasuszaczy kwiatowych;))
Bratek jest piękną imitacją. Owszem, roślina sztuczna nigdy nie zastąpi żywej... ale dobrym sposobem jest zmieszanie kompozycji - można np. w donicę wsadzić cyprys, obok wsadzić tegoż bratka, a ziemię pięknie podsypać aromatyczną, grubo ciętą korą. Piękny efekt murowany!!

Jeśli ten kwiatuszek podoba Wam się tak bardzo, jak mnie, piszcie w komentarzach, a ja szybko zadbam o to, by pojawił się w moim sklepie:)))




   Przypominam o nowościach wielkanocnych w Rustykalnym.
Sprzedaliśmy już kilka produktów z kolekcji świątecznej: zające, koszyki, jaja... Ja jestem ogromnie szczęśliwa za każdym razem, gdy otrzymuję informację zwrotną od zadowolonych klientów, których - na szczęście - nie brakuje:))
OPINIE będzie można teraz przeczytać w pasku pod nagłówkiem bloga. Wystarczy kliknąć w "Opinie klientów"
Kolejna paka została wczoraj wysłana.
Zapraszam Was do robienia zakupów. Ceny są naprawdę MEGAatrakcyjne, a to, powtarzam, w związku z reinkarnacją naszego sklepu:))




 


   Uwielbiam patrzeć, jak przyroda budzi się do życia.
Nie posiadam ogrodu, ale tworzę jego namiastkę na balkonie.
Kocham patrzeć, jak po zimie zaczyna się budzić moje dzikie wino. Lubię ten proces... Obserwuję każdego dnia, oceniam postępy i uśmiecham się do maleńkich listków jak głupia;)))
 Wiecie, gdybym na balkonie miała jedynie rośliny jednoroczne, nie miałabym takiej frajdy. Co innego sadzić wiosną wszystko od podstaw, co innego zaś doświadczać tego, jak roślina po zimie zaczyna obrastać w soczyste barwy... A kolorową drobnicę można dosadzić w każdej chwili.
Jeśli podobnie jak ja jesteście w posiadaniu balkonu, wsadźcie w donicę jakąś wieloletnią roślinę. Zobaczycie, jak wiele radości daje taka obserwacja... ;)))
U mnie rośnie wino, od zeszłego roku cis, a teraz, wiosną, posadziłam bukszpan...





   Niektórzy z Was już pieczołowicie doglądają swoich ogrodów.
Pracujcie intensywnie, czerpiąc z tej pracy maksimum przyjemności:))
Do następnego razu moi drodzy!!!!
:)))
 

środa, 9 kwietnia 2014

Było dębowo, jest biało...

   Witajcie środowo;)))
Tak jak obiecałam, dziś będzie o przemalowanym mebelku.
Już od jakiegoś czasu potrzebowałam jasnego tła do ekspozycji artykułów sklepowych. Musiałam więc wybrać mebelek, któremu będzie ładnie w bieli i którego nie będzie aż tak bardzo żal malować..;))
Sekretarza na biało malować nie chciałam, bo to dość często używany mebel. Kredensu nawet bym nie śmiała... bo to bardzo stary antyk. Pozostał mi słupek, który widzicie na zdjęciu.
Kilka dni temu zabrałam się za malowanie. Przy okazji zmieniłam uchwyty, które w moim mniemaniu do najwygodniejszych nie należały.  A jako że ze mnie prawdziwy przewrotowiec i specjalista od niestandardowych rozwiązań, zamontowałam w mebelku dwa rodzaje gałek;))
Szafkę pomalowałam bez przetarć, nie chcąc efektem postarzania jeszcze bardziej zwęzić jej optycznie.
Wyszło całkiem nieźle. Teraz jeszcze muszę jakoś fajnie zaaranżować jej wnętrze...











   Do moich wiernych czytelniczek: spokojnie, nie przemaluję całego domu na biało;)) Nie byłabym sobą. Wiem, że wiele z Was nie przepada za całkowicie białymi wnętrzami. Ja..lubię... ale u kogoś:)) Sama bym tak nie mogła. Tak więc myślę, że kiedyś jeszcze coś pomaluję...tak do kompletu, lecz to już będzie wszystko. Reszta pozostanie drewniana;))

   
   Obecnie oczekuję na zamówienie balkonowe.
Kilka dni temu kupiliśmy ławkę ze skrzynią na balkon.
Ławka metalowa znanej i popularnej firmy się kompletnie nie sprawdziła (poza wyglądem nie miała zalet). Krzesełka mam dwa, a więc brakowało trzeciego siedziska. Pomyślałam o takiej ławce cmentarnej.. Nie śmiejcie się..!! ;)  Chodziło mi o to, by miała schowek na narzędzia i była dość mała. Znalazłam, na całe moje szczęście, nie cmentarną, u jednego z producentów elementów ogrodowych. Zamówiłam i wyczekuję. Mam nadzieję, że będzie solidna.
Ławkę będę musiała pomalować. Nie wiem jeszcze jak... ale pomysł na pewno przyjdzie;)) 

   Uciekam do pracy.
Po chorobowych dwóch tygodniach mam spore zaległości. Teraz maluję muzyczne pisanki dla mojej mega muzycznie uzdolnionej, pięknej, rudowłosej koleżanki;)))

Miłego dnia kochani!!!!
;))

niedziela, 6 kwietnia 2014

Miętowa patera i kury pastelowe

   Kochani moi, dziś prezentuję kilka sklepowych nowości.
Na pierwszy rzut coś dla miłośników koloru miętowego;)) czyli piękna, drewniana, delikatnie postarzana patera. W rzeczywistości ma bardziej miętowy kolorek. Naprawdę polecam. Ślicznie będzie się prezentować na wielkanocnym - i nie tylko!! - stole, a posłużyć może jako podstawa pod kwiatowe dekoracje, dzbanek czy chociażby świece...


Do kupienia TU


 

W poprzednim poście polecałam Wam koronkowe jaka i kurki. Dziś wrzucam kilka ujęć.
Są naprawdę śliczne:)) Mnie ujęły delikatnymi, pastelowymi barwami (róż, błękit, fiolet i pistacja)...

Jajo - wysokość: 13cm
Kogut - wysokość: 28,5cm
Do kupienia TU













   A na koniec komplecik ceramicznym kurnych pojemników;)))
Kochani, ceny tych produktów są naprawdę niskie. Ot, taki mój ukłon w stronę klientów:)) Tak więc....zapraszam na zakupy!!

Do kupienia TU

   
W następnym poście pokażę Wam, co wyszło z mojej barowej szafki. Pomalowałam ją na biało 
i zmieniłam uchwyty. I na nowo się w niej zakochałam;)))
Kolorowego dnia!!!
:)))


sobota, 5 kwietnia 2014

Popłynęłam.. i zdrowieję;)

   Hmm... Wczoraj pięknie świeciło słońce i podobno było bardzo ciepło. Podobno, bo od kilku dni nie wychodziłam z domu i nie mam zielonego pojęcia o tym, co się dzieje poza murami mojego "M" ;)
Jako że czuję się znacznie lepiej, pomyślałam sobie, że dziś zrobię porządek w balkonowym ogródku. Muszę wyciąć bluszcze, które jednak przemarzły. Zastąpię je chyba czymś, co tworzy żywopłot...ale jeszcze pomyślę. W każdym razie na myślenie mam czas, bo - jak się okazało po przebudzeniu - od rana pada.
Najwyraźniej znów ktoś mi tam z nieba pogroził.. że jeszcze nie do końca zdrowa, a już się do prac balkonowych wyrywam;)) Macham zatem ktosiowi, aniołkowi mojemu, mówiąc cichutko "spokojnie, już dobrze, będę siedzieć w domu..." ;))

   Wczorajszy dzień spędziłam głównie na robieniu zdjęć produktów do sklepu. W sklepie już wylądowały kolejne wielkanocne dekoracje w bardzo atrakcyjnych cenach. Ja bardzo gorąco polecam Wam koszyki do święconki i koronkową, tę ładniejszą, zawartość kurnika - czyli jaja i ptactwo;))

   Po południu wypiłam herbatkę z mamą.
Kocham te nasze spotkania. Uwielbiam pomimo tego, że z reguły są krótkie, bo moja mama zawsze myśli w kategoriach "młodzi mają swoje życie, obowiązki i nie można im zajmować czasu". Lubię to, że nigdy nie wpada bez zapowiedzi, bo uważa, że to nietaktowne. Choć na co dzień wygląda zwyczajnie - tzn. nie stroi się zanadto i nie chodzi z wysoko uniesionym czołem, jest damą. Tak... wewnętrznie. Kochana moja:))

   Kochani, chcę Was jeszcze szybciuchno zaprosić do przeczytania najnowszego numeru Green Canoe Style. W tym wydaniu popłynęłam czółenkiem z Asią, która, swoją drogą, wykazała wielką cierpliwość do mnie, bo tak się składa, że swoje zdjęcia przygotowywałam dosłownie na ostatni moment. Asiu - buziak!!
W wiosennym wydaniu GC na stronie 130 znajdziecie mój mini-tutorial z wianuszkiem baziowym;))
Zajrzyjcie, bo to wydanie pięknie pachnie wiosną... ;))






A tu jeszcze kilka moich wianuszkowych propozycji...


















Życzę Wam udanego weekendu, nawet jeśli i u Was będzie padać. Wypocznijcie, pooglądajcie dobre filmy, poleniuchujcie, pograjcie w coś z dziećmi bądż partnerami... słowem - rodzinnego weekendu!!

:))))

Udostępnij

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...