niedziela, 15 maja 2016

O remoncie i kolejnych pomysłach...

   No i znów nie wyglądam. Paznokcie ubabrane farbą, włosy w nieładzie, podrażnione, czerwone oczy... Remontu mam już po kokardy, jak mawia moja blogowa koleżanka. Na widok farb, pędzli, zapraw i młotków dostaję spazmów. Zamykam oczy i wyobrażam sobie domowy świat pełen harmonii. Czysty, poukładany. Bez kurzu i wszędobylskich gratów. Ładny, estetyczny, przejrzysty...
Ostatnio siedząc przy stole w restauracji, która mieści się mniej więcej trzy piętra pode mną, napawałam się jego czystością. Czystym blatem, schludnym obrusem.. Kiedy u mnie tak będzie? Kiedy będę mogła zasunąć zasłony bez obaw, że kiedy nimi poruszę, spadnie na mnie dymno-kurzowa zasłona....???

   Podłoga w kuchni położona. Zostało zrobienie fug. Płytki na ścianie już położone i , podobnie jak ja, wykończone.
W chwili obecnej maluję kuchenne meble.
Nie obyło się bez przeszkód. Okazało się, że frontów nie mogę szlifować, bo wychodzą wykwity. Żadna izolacja nie dawała rady :/ Kupiliśmy więc farbę, którą można malować meble bez szlifowania. Farba jest świetna, ale maluje się nią piekielnie długo, bo trzeba czekać 12 h by kłaść kolejną warstwę... a że warstw 5.................................... :D
   Do mebli zamówiłam nowe uchwyty. Porcelanowe. Są tak piękne, że wciąż pocieszam się, że gdy skończę, efekt będzie fantastyczny. A pocieszenia to ja teraz bardzo, bardzo potrzebuję ;)

   Jakie jeszcze zmiany planuję?
Podzielę się z Wami moimi pomysłami.
Otóż postanowiłam pozbyć się stołu. Tego kochanego stołu, który mieszkał z nami 9 lat i stał się gwiazdą magazynów wnętrzarskich :D Zamiast niego w kuchni stanie mniejszy, ale wysoki, barowy. Z hokerami.

   Stołu szukałam w internecie, ale że nie znalazłam tego, co by mnie zachwyciło, zaprojektowałam sama. Teraz czekam, aż fachowcy wykonają go według projektu. Czekać będę długo.. ale trudno. Już mi wszystko jedno ;)

Tak wygląda projekt stołu barowego:



Co z tego wyjdzie - zobaczymy ;)
W pokoju z kolei ma stanąć stary, okrągły stół. O dziwo, marzy mi się taki idealnie odrestaurowany, w połysku :D


   Poza zmianami stołowymi, postanowiłam zabudować szerokie wejście do kuchni z aneksem. To z potrzeby większej prywatności i możliwości zamknięcia przestrzeni mieszkalnej, gdy ktoś puka do drzwi.
   Pamiętacie jak wyglądało wcześniej..?




     Drzwiczki drewniane powędrowały do szwagierki. Teraz cieszą jej oczy i nie cieszą oczu szwagra :D

    Szerokie wejście do kuchni i pokoju będzie zabudowane i będą wstawione drzwi, Już zamówione. Czekać też będę długo, ale mam nadzieję, efekt będzie ciekawy ;)

   To na razie na tyle. Podłogi będę wymieniać za jakiś czas ze względów zdrowotnych drugiego połówka ;) Ale panele też wybrałam. Łamaną biel z widocznymi słojami drewna. Miał być parkiet, ale.. jakoś tak nie bardzo mi się podobał..

   Wracam do malowania.
Dobrze, że wreszcie spadł deszcz. Przyjemniej mi się pracuje.

   Pozdrawiam Was bardzo ciepło!! :)

czwartek, 28 kwietnia 2016

Link do moich prac i o remoncie

  Aniu, dla Ciebie :)
Na razie jest B A J Z E L :D




 Kochane moje, wychodząc na przeciw Waszym sugestiom, stworzyłam galerię swoich prac. Na razie na darmowej witrynie, gdyż wciąż czekam, aż mój grafik znajdzie dla mnie czas :)

Oto link:

http://khamrol.wix.com/mojawitryna

Zajrzyjcie, jest tam część moich prac. Może coś Wam wpadnie w oko ;)


   Ja wracam do remontu. Dziś zaczynam przerabiać meble kuchenne. Podłoga w kuchni i korytarzu już położona. Wybrałam płytki imitujące deski, jasne, w stylu schabby. Może oklepane.. ale większość elementów będę robić  w stylu bardziej klasycznym i nowoczesnym. Wstawiam drzwi do kuchni, białe, w połysku, bez przetarć. Meble też będę malować na jednolity kolor. Jakoś tak ten połysk chodzi za mną.. Ogólnie chcę połączyć klasykę z nowoczesnym designem..Cóż.. zobaczymy co z tego wyjdzie ;) 

Zaprojektowałam też toczoną nogę do stolika barowego. Czekam na realizację. 

Buziaki Wam przesyłam!!!!!
:*

czwartek, 21 kwietnia 2016

Przygotowania, wyprzedaże i malunki

   Witajcie kochani!!
W poniedziałek startuję z remontem. Zaczynam od podłóg. Wybrałam łamaną biel. Podobają mi się jednolite, ale z uwagi na fakt, że lubię, gdy jest nie tylko ładnie, ale i funkcjonalnie, podłoga będzie miała wyraźną fakturę drewna.
W pokojach będę kładła panele. W korytarzu i kuchni - kafle. Chcę, by jedne i drugie były maksymalnie spójne kolorystycznie. Dzięki temu optycznie powiększę powierzchnię mieszkania.
   Co do kuchni.. Małgosiu, dzięki za radę. Rozejrzę się za farbą, którą mi polecasz. I raczej wybiorę łamaną biel, w ciepłym odcieniu.
Na pewno będę rozjaśniać co się da. Znudziły mnie już ciemne kolory. I jakoś tak przestały mi się podobać przecierane meble. Nie wiem, czy to nowy trend.. ale coraz bardziej przemawiają do mnie meble jednolite, w połysku. Również te stylowe. Cóż, czas pokaże na co się zdecyduję..

   Póki co przygotowuję się do remontu. Wyprzedaję niektóre rzeczy przy okazji, co by się nieco odgruzować ;) Sprzedaję białą szafkę-barek, grafikę na ścianę, porcelanę, tekstylia, stół... Jeśli któraś z Was jest zainteresowana, zapraszam do kontaktu mailowego.
   Oprócz robienia porządków, przygotowuję się na tegoroczne Święto Bzów i na kiermasz. Maluję Janioły, skrzynki, szkatułki etc. Codziennie powstaje coś nowego.. Dziś na przykład zmalował się Janioł w stylu boho ;)
   Dziękuję Wam za odwiedziny. Zaglądajcie. Postaram się w miarę możliwości nie utonąć w bajzlu remontowym i dzielić się z Wami efektami ;)


 A oto co ostatnio udało mi się zmalować...










Miłego zbliżającego się weekendu!!

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Ptaki na płótnie i czarne myśli kuchenne

   Dziś będzie nieco.. romantycznie;)
Dzielę się z Wami moim nowym malunkiem - dyptykiem, malowanym akrylami. Jakoś tak mnie ta wiosna nastraja...

Szykuję się powoli do remontu. Robię wiosenne porządki w szafach (jestem pod wrażeniem jak wiele niepotrzebnych rzeczy bezcelowo się trzyma w szafach!!), w zagraconych zakamarkach...
Pisałam Wam o tym, że czuję chroniczne zmęczenie i potrzebuję światła. Zastanawiam się - błagam, nie bijcie - nad pomalowaniem kuchni. W sensie.. mebli. Na jasno, ecru bądź biel. Po niemal 9 latach szafki wymagają podreperowania. Wszystko już jakieś takie... rozlatane.. Pomyślałam, że przy okazji mogłabym........... :) Co myślicie..???






Dobrego dnia!!

niedziela, 3 kwietnia 2016

Joanioły wiosenne

   Dziś króciutko - przedstawiam najnowsze Janioły.
Janioł Rumiankowy i Janioł Wiosenny... ;)









Słonecznej niedzieli Wam życzę!!

środa, 30 marca 2016

O remoncie i nowym reportażu

   Nadeszła wiosna, a wraz z nią potrzeba ubierania domu w jasne kolory. W moim przypadku potrzeba ta jest uzasadniona - moje mieszkanie jest pozbawione słońca. Całkowicie. I o ile parę lat temu się z tego cieszyłam, to teraz mi tego słońca strasznie brakuje. W ciemnych kątach często czuję zmęczenie. Już nie odprężenie, ale właśnie zmęczenie.
Zaczęłam nową pracę. Jako dziennikarz biegam co chwilę na spotkania, konferencje prasowe, a gdy wracam do domu padam z nóg. Jak wiecie w międzyczasie czyli cały dzień i noc - tworzę. To wszystko powoduje, że potrzeba mi energii. I światła.

   W mieszkaniu szykuje się remont. Wcale ale to wcale mnie to nie cieszy. Bo to taki remont z musu... Muszę określoną kwotę gotówki przeznaczyć na cele remontowe. A że chałupa się wali (panele popękane, szafa rozleciana, łazienka... ehh.. łazienka wymaga modlitwy ilekroć się siada na "tronie", bo stelaż się załamał, kafle popękały i istnieje ryzyko oberwania się i utonięcia w mało przyjemnych roztworach.. PS. idziecie o zakład, że to się przytrafi właśnie mnie?? )... trzeba będzie coś niecoś ponaprawiać.
   Na pewno zmienię podłogę. Zastanawiam się nad jasną. Może delikatny popiel.. albo sosna bielona... Denerwuje mnie fakt, że nie bardzo mam czas na buszowanie po internecie i innych pinterestach, by szukać inspiracji :/ Co do łazienki natomiast, po prawie 9 latach nadaje się do całkowitej przebudowy. Chcę zamienić wannę na prysznic, zamontować w niej lepsze oświetlenie i jakiś żyrandol... Myślę też nad wkomponowaniem jakichś fajnych płytek dekoracyjnych.. może z Bolesławca..?? Jeszcze nie wiem co i jak wyjdzie. Stresuję się trochę, bo średnio mam ochotę na prace remontowe i remontowy bajzel. Ale mus to mus...


   Tak jak wspomniałam, staram się w międzyczasie (którego to międzyczasu jest stosunkowo mało) malować. Pochwalę się, że kilka moich Janiołów poleciało ostatnio do Chicago i będą prezentowane na wystawie w centrum miasta. Modlę się, by skradły serca mieszkańców tamtej części świata ;)
 
Ostatnio wykonałam obraz na zamówienie. Malowałam na starej, dębowej desce. Wyszło tak...








   W innym międzyczasie, pomiędzy pracą redaktora i artysty, robię, jak wiecie, materiały do magazynu „Siedlisko”. W bieżącym wydaniu możecie przeczytać mój kolejny reportaż. Tym razem pisałam o ceramice bolesławieckiej. Zajrzałam do manufaktury, poznałam od środka proces produkcji, przyjrzałam się pracy malarek, które tworzą te wspaniałe wzory. Wspomniałam też o corocznym Święcie Ceramiki. Bywacie tam..??

Mój reportaż w bieżącym wydaniu, zapraszam Was do laktury:







Na cele reportażu miałam okazję sfotografować wyjątkową, unikatową kolekcję ceramiki. Gdyby pasowała kolorystycznie do mojego "M", już bym ją miała w swojej kolekcji ;) Póki co kupuję tą tradycyjną, w kobaltowym kolorze, bądź w kolorze kremowym z delikatnym, łączkowym wzorem...





   Tak, wiem, że to bardzo chaotyczny post;) Ale ja sama jestem ostatnio chodzącym chaosem :D
Życzę Wam słońca, kwitnących kwiatów i widoku soczystej zieleni w Waszym codziennym otoczeniu!! :)

sobota, 26 marca 2016

Wielkanoc 2016..

   Kochani, życzę Wam miłego świętowania. Odpocznijcie, spędźcie czas w gronie osób, które kochacie. Życzę Wam radości, pogody ducha i wiary...










 O, macham Wam wesoło :) 




czwartek, 24 marca 2016

Twórczo przedświątecznie

   Żyję. Wbrew temu, co widać na blogu;)
Moja nowa praca pochłania mnóstwo czasu. Zapewne nie wynika to do końca z jej specyfiki, lecz raczej z mojej - jeszcze - nieumiejętności zorganizowania czasu. Musze godzić pracę dziennikarza, reportera z obowiązkami domowymi i pasją. Staram się nie zaniedbywać sztuki i nawet jeśli muszę zarwać noc - maluję ;)

Ostatnio szalałam z pisankami. Wyszalałam się twórczo. Tym razem nie decu, lecz wszystko malowane. Oprócz malowanych drewniaków nowe życie zyskały wydmuszki gęsie, z którymi pracowałam po raz pierwszy. Zaprzyjaźniłam się bliżej z Dremlem, który zalegał na dnie szafy od kilku lat. Przyznam, że pomimo delikatności i precyzji, której wymaga praca z taką wydmuszką, wiercenie i reliefowanie przypadło mi do gustu;)

Oto efekty mojej pracy:

Wydmuszki gęsie, ażurowe..






Jajka drewniane w całości malowane...






I drobne wariactwo - pomysł, który narodził się w sekundę. Malowany na plastrze drewna król z Alicji w Krainie Czarów ;)


Mam nadzieję, że z porządkami wielkanocno-wiosennymi jesteście dalej niż ja ;) Mój dom póki co bardziej przypomina atelier niż dom, ale ogarnięcie się tudzież domu to kwestia czasu. Jutro pobiegnę po świeże kwiaty i pomyślę nad tegoroczną dekoracją kosza wielkanocnego.

Pozdrawiam Was ciepło!!
:)

wtorek, 8 marca 2016

Wciąż szukam idealnego błękitu...

   Dlaczego lubię to, że jestem kobietą...?

   Jako mała dziewczynka, pewnie jak wiele z Was moje drogie, marzyłam o tym, by kiedyś być Kobietą Idealną. Taką, która się pięknie maluje, ładnie ubiera, ale także jest niezależna, silna, pewna siebie i przebojowa. Chciałam być jak kobiety, które podziwiałam na ekranie starego telewizora w czerwonej obudowie. I.. chciałam być jak Mama.
Mama jako młoda kobieta taka właśnie była. Pomimo tego, że życie jej nie oszczędzało, zawsze była dla mnie wzorem. I nie mam tym razem na myśli jej postępowania czy zasad, które wyznawała. Myślę o czymś bardziej przyziemnym - że właśnie Ona była prawdziwą Kobietą.

   Mama zawsze była dobrze ubrana. Sama szyła ubrania, sama je dobierała. Miała bzika na punkcie pięknych szpilek i torebek. Jako dyrektor przedszkola, a później nauczyciel, zawsze była elegancka. Pamiętam do dziś jej sukienki. Turkusową z cienkim paskiem w talii, beżową w pasy, malinową z kimonowym rękawem. Pamiętam jej kostiumy. Jej szpilki, szczególnie te turkusowe i złote, nosiłam z dumą przechadzając się pokracznie po domu.
Pamiętam jej zapach. Zapach perfum.. w szczególności Panią Walewską i Być Może..Paryż. Pamiętacie je..?? :) Ja na pamiątkę do dziś trzymam maleńki flakonik z zamkniętym w środku wspomnieniem.
Mama pachniała też szminką. Strasznie lubiłam zapach szminki. Dziś to jeden z ukochanych elementów moich kosmetyków do makijażu. Niezbyt często ich używam. Czasem po prostu jakąś kupuję tylko po to, by mieć. Jednak mam do nich słabość :)
Największym jednak skarbem była schowana w szufladzie szkatułka. W jej wnętrzu kryły się "malowidła". Były dla mnie...i pewnie dla mamy.. czymś niemalże magicznym. W czasach stanu wojennego i tuż po jego zakończeniu niełatwo było zdobyć wyjątkowe kosmetyki, od których dziś uginają się półki w drogeriach. Kiedyś każdy z nich był na wagę złota. I tak oto w magicznej szkatułce mieściły się trzy największe skarby: cienie do powiek przywiezione z Belgii, brokat w maleńkim woreczku i... błękitny cień do powiek, który miał barwę tak piękną, że nie spotkałam takiej dotychczas. Ten cień to był mój ulubiony maminy kosmetyk. Kiedy w wieku szkolnym szłam ba bal, przebrana za pannę młodą, tata zrobił mi makijaż. Użył Tego cienia, a ja czułam się jak księżniczka... Sentyment pozostał. Do dziś szukam tego idealnego błękitu. Nie do makijażu, bo do moich zielonych oczu błękit niekoniecznie pasuje.. ale po to, by mieć. By powrócić do wspomnień...
  Mama jest dziś babcią, i choć nie zawsze ma już na to siły czy ochotę, nie zatraciła swojej kobiecej natury. Kitra gdzieś na dnie szuflady piękne apaszki czy korale. Strasznie to lubię ;)


   Jako mała dziewczynka marzyłam jeszcze o jednym. O tym, by kiedyś, jak już będę dorosłą kobietą, móc nosić szpilki Barbie :) Tak!! Nie przepadam wprawdzie za tak słodkim stylem... ale To marzenie po prostu musiałam spełnić. I znalazłam. Nie zakładam ich zbyt często, ale kiedy już założę, sama się do siebie uśmiecham;) Kiedy pomyślę, jak bardzo kiedyś marzyłam... :)


Oto kochane moje mój kawałek Kobiecych Marzeń i kawałek mnie samej - czyli to, do czego dziś ja, już jako kobieta, matka, mam słabość ;)










   Podzielcie się ze mną swoimi ukochanymi kobiecymi drobiazgami. A może i Wy macie podobne wspomnienia...?
:)

sobota, 27 lutego 2016

Zakryta witryna

   Musiałam przeprowadzić małą metamorfozę. Dotychczas moja witryna pękała w szwach od porcelany wszelakiej maści. Musiałam ją jednak zaadaptować na coś innego, co.. raczej nie nadaje się do ekspozycji ;) Musiałam więc czymś zakryć szyby. Może nie wygląda to najpiękniej.. bo chwyciłam po prostu to, co miałam w szafie - starą zasłonkę z SH. Wyprasowałam na blachę, docięłam i zamontowałam. Wzór tkaniny jest bardzo zbliżony do tego, który mam na tapecie, więc tragedii nie ma ;)

 Na zdjęciach widać moje bolesławce. Dzbanek stary, zaś misę wyszperałam na wyprzedaży podczas ostatniego pobytu w Bolesławcu. Jest wielka i masywna, tak jak lubię.

A propos Bolesławca... Wkrótce będę miała dla Was niespodziankę :D Ale jeszcze ćśśś.... cicho sza... :)))














A tutaj coś dla moich kochanych Czytelniczek i Czytelników - paprykowy plaster. Ot, taki o mi się oto ukroił ;)))



Wiosny Wam życzę!!

wtorek, 23 lutego 2016

Motyw różany

   Motyw różany bardzo często przewija się w moich pracach. Ci, którzy czytają mnie od lat, zapewne zdążyli to zauważyć ;)
Uwielbiam ozdabiać nim przedmioty, które tworzę. Jest romantyczny, nostalgiczny, trochę w staroangielskim stylu... To dość nietypowe, że za samymi kwiatami nie przepadam. Żywe róże nie są moimi faworytami. No, może były te z dziecięcych czasów, rosnące w ogrodzie mamy. Tamte, szczególnie w kolorze żółtym, pachniały nieziemsko. Dziś już takich nie spotykam.. albo zwyczajnie idealizuję róże, które pozostały w moich wspomnieniach... Żywego kwiecia nie darzę szczególną miłością, zaś malować róże wprost uwielbiam!!

Dziś postanowiłam namalować coś  z różanym motywem. Takim w stylu vintage. Miał być Janioł, ale powstała inna postać. Jakiś czas temu ktoś spytał mnie czemu nie maluję Elfów, takich bajkowych, z elfimi skrzydełkami. Postanowiłam więc spróbować. Tak oto dziś powstał Elf w różanej sukni...








   Och...zapachniało mi już wiosną............................czy Wam również...??
                        ;)

czwartek, 18 lutego 2016

Twórczy luty

   Kilka miesięcy temu podczas szperania w starociach na jednym z targowisk wpadł mi w ręce stary uchwyt od patery. Kupiłam. W nadziei, że kiedyś...PrzydaSię :D
Dwa tygodnie temu dokupiłam drewniany, masywny talerz. W głowie od razu narodził się pomysł. Na początku patera miała być jasna i w róże..ale.. zrezygnowałam. Postawiłam na coś - być może mniej podobającego się klientom - bardziej nietypowego.
Tak oto powstała wyjątkowa, bo jedyna, patera z gałązką :)











Jakoś tak mnie wzięło... i maluję i maluję................... ;)
Zanim stworzyłam paterę, powstała też szkatułka z ważką. Malowana na starej bazie, wyszperanej w starociach... Ot..taki artystyczny recykling. Lubię tak...



Regularnie powstają też nowe Janioły. Kilka z nich kilka dni temu poleciało do Stanów Zjednoczonych. Mają zawitać do jednej z galerii sztuki w Chicago :)


Janioł z niebieskim sercem




Janioł Konwaliowy




Galeria jeszcze nie ruszyła. Wszystko ze względu na fakt, że przebudowanie strony wymaga większego nakładu pracy, niż przewidywałam. Ale już niedługo z pomocą grafika stworzymy nowe, mam nadzieję klimatyczne miejsce :) Trzymajcie kciuki!!

wtorek, 9 lutego 2016

Kilkudniowy reset

   Witajcie Kochani!!
Dawno nie byłam tak zmęczona. Ostatnie tygodnie przyniosły wiele zmian w moim życiu. Wszystko działo się szybko i intensywnie, a ja starałam się (naprawdę bardzo, bardzo!!) nie zwariować;)
Galeria jeszcze nie ruszyła, bo jak się okazało, wymaga to dużego nakładu pracy. Jednak wkrótce, mam nadzieję, ruszy. Choć zdarzały się ostatnio dni, w których słaniałam się na nogach, robiłam wszystko, by się nie poddawać. Taką mam naturę. Czasem, gdy czuję, że nie daję rady, popłaczę w poduszkę. Zaraz potem wstaję, łapię głęboki oddech i idę dalej. Mam marzenia i bardzo silną motywację, by zacząć je spełniać :)
Czasami, gdy jestem zbyt zmęczona, tak bardzo, że mylą mi się dni tygodnia i zapominam o podstawowych sprawach, wyjeżdżam z miasta. Najbardziej lubię spędzać czas na łonie natury, z dala od tłumów turystów. Nie dla mnie nadmorskie kurorty. Kiedyś jeździłam, owszem, jednak gusta się zmieniają. Teraz najlepiej odpoczywam w ciszy, w otoczeniu lasów i gór.

Kilka ostatnich dni spędziłam w cudownym miejscu, z wspaniałymi ludźmi. Zaczerpnęłam świeżego powietrza, złapałam dobrą energię. Odpoczęłam. Jak bardzo mi to było potrzebne... !!













Z utęsknieniem już wyczekuję wiosny. Pierwszych ciepłych promieni słońca, kwiatów, kolorów, zapachów... Wiosna niesłychanie mnie inspiruje. W głowie kiełkują mi nowe pomysły. Mam nadzieję, że choć część z nich uda mi się zrealizować.. ;)














Ściskam Was ciepło i uciekam do malowania. Tym razem maluje się kolejna szkatułka ;)
Do następnego razu!!

niedziela, 31 stycznia 2016

Zmiany... czyli spełniam marzenia ;)

   Moi Drodzy,
czasem tak w życiu bywa, że potrzebne są zmiany. Nie tylko po to, by doznać nowego i skończyć z nudą. Czasami zmiany są prawdziwym ratunkiem dla duszy.
Jakiś czas temu straciłam serce do sklepu. Zapewne wielu z Was zauważyło... . Stało się tak dlatego, że z czasem sklep stał się tym, czego bym sobie wcześniej nie życzyła - miejscem sprzedaży dodatków holenderskich, który w sieci tyle... . Prowadzenie sklepu przestało mnie cieszyć. A to dlatego, że moim marzeniem było prowadzić sklep, w którym będą tylko, albo głównie moje prace.
   Postanowiłam więc, że zawieszamy sklep. Jego miejsce zajmie internetowa Galeria RUSTYKALNY DOM, w której prezentować będę swoje rękodzieło.
Galeria nie będzie już sklepem, lecz moją wizytówką. Niemniej jednak gdyby ktoś z Was chciał coś zamówić, wystarczy, że skontaktuje się ze mną mailowo:)
Witryna w końcu stanie się tym, czym miała być. A ja odzyskałam chęć tworzenia i dzielenia się z Wami tym, co kocham:)))

   Już od jutra sklep stanie się Galerią. I od jutra pojawiać się w niej będą moje prace. Mam nadzieję, że będziecie częstymi gośćmi :)

   Dziś dzielę się z Wami moim najświeższym rękodziełem - wiankiem z drewnianych plastrów (dębu i olchy). Wianek utrzymany w moim ukochanym, rustykalnym stylu :)









Mam nadzieję, że zmiany wyjdą mi na dobre. Was serdecznie zapraszam od jutra do wizyty na stronie rustykalnydom.pl.
A teraz życzę Wam miłego wieczoru
:)

Udostępnij