niedziela, 17 czerwca 2012

Przepis dla Gosi i o moich planach..

Witam Was serdecznie. Na początku muszę przeprosić... Obiecałam zorganizować Candy, tymczasem..mam tyle ostatnio na głowie, że nie ogarniam, nie mogę z niczym zdążyć:(

Kilka dni temu organizowałam mojej córci urodziny. Zaserwowałam torcik bezowy (który pod wpływem wysokiej temperatury szybko zaczął się przeistaczać w bezową zupę;) ). Sama ten deser ubóstwiam, nawet w postaci nieco płynnej ;))
Zgodnie z obietnicą, dla Ciebie Gosiu przepis:
Pieczemy trzy bezy, które będą stanowić podstawę, środek i wierzch torcika (ja zrobiłam dwie bezy, bo bałam się, że przy tej pogodzie się "rozjadą"); przepis na bezy: pół szklanki cukru na dwa białka (ja robiłam z 6 jak dwie bezy);
Masa: 300g śmietanki 36% i 300g serka mascarpone (daję 600/600, wówczas można też posmarować górną warstwę beza); Miksujemy na najwyższych obrotach 5 minut (nie więcej, by się nie zważyła), dodając łyżkę cukru pudru i odrobinę przypraw: wanilia, imbir, cynamon, kardamon;
Na dużym talerzu układamy bezę, nakładamy 1/3 masy, przekładamy drugą bezą, znów nakładamy masę, przekładamy trzecią bezą; można tak zostawić, ja nakładam jeszcze masę i na wierzch rzucam kilka owocków (ostatnio truskawki i jagody). Całość można dla dekoracji posypać gorzką czekoladą w proszku bądź kakaem. Przechowywać w lodówce, choć przy niskich temperaturach na dworze torcik można trzymać w temperaturze pokojowej.

Dziś pokażę kilka migawek z tego, co ostatnio nabyłam, odrestaurowałam. Trafił mi się między innymi cudny kryształowy żyrandol, który wymagał sporo pracy przy czyszczeniu. Zakupiłam też drewniany fotel bujany, stolik... Ogólnie trochę tego jest. Wszystko przytargane gdzieś miesiąc temu. Musiałam się zabrać od razu do pracy, bo kompletnie się zagraciłam!!
W zeszłym roku nie miałam na balkonie ani jednego kwiatka. Było to spowodowane tym, że praktycznie całe lato czekałam na pergolę. W tym roku już miało być inaczej. Piszę "miało", bo owszem, posadziłam kwiaty, pomalowałam balkon, wstawiłam docelowe krzesełka.ALE CO Z TEGO!! skoro połowę balkonu zajmują mi graty przytargane z targu staroci...eh.. Ja się po prostu nie potrafię opanować, kiedy widzę mebel, któremu mogłabym nadać drugie życie...

Kwitnąca azalia i krzesełko balkonowe (Belldeco) z nowym odzieniem - rustykalną poduchą z Dekorii


Wspomniany wyżej fotel; zakupiony pomalowany był brązową olejnicą, którą musiałam zetrzeć. Fotel miał być brązowy, ale ostatecznie wpadłam na pomysł, by nadać mu kolor kremowy, a dekor, który dodałam, pozostawiłam w brązie




Widzę, że spodobały się Wam kapturki na słoiczki. Już niedługo będą dostępne w sprzedaży w sklepie internetowym;)



Pozdrawiam Was serdecznie!! 
;))


9 komentarzy:

  1. widzę, że nie próżnujesz ... a to się chwali !
    śliczne przemiany

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, no strasznie, strasznie mi się u Ciebie podoba:) Wszystko przemyślane i dopracowane. Widzę też, że dużo rzeczy sama robisz i dajesz nowe życie. Ja też tak robię i wtedy najbardziej mi się podoba. Nie sztuka kupić gotowca w sklepie. Szkoda, że dzieli nas spora odległość, bo pewnie złapałybyśmy "na żywo" dobry tzw. filling:)U mnie niebawem też kilka przemian meblowych, więc zapraszam.
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacyjny fotel, super zdjęcia.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach ! Też tak mam... uwielbiam targi staroci i też zawsze coś z nich przynoszę, a potem nie mam czasu się za to zabrać. Fajnie jest nadać jakiejś rzeczy nowy wygląd i charakter.Fotel ładny i naczynia na parapecie :) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe zakupy i metamorfozy :) Muffinki bardzo smakowicie wyglądają :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle pięknych przedmiotów na Twoich zdjęciach!:)Pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem oczarowana ogromem pieknych przedmiotów. Wspaniały bloog, pełen klimatu :) Kórego uwielbiam :):):) Zostaję Tu na dłużej, Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twój dom jest naprawdę klimatyczny! :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij