poniedziałek, 9 października 2017

Zmiany, zmiany, zmiany...

   Witajcie!!
Bardzo Wam dziękuję za rady dotyczące ogrodu. Wszystkie cenne wskazówki notuję w specjalnie do tego przeznaczonym zeszycie. Piszecie o swoich tegorocznych doświadczeniach i pociesza mnie fakt, że nie wszystkie porażki były spowodowane popełnianymi przeze mnie błędami ;)
Nie poddaję się. Nauczę się i ja ;)

   U mnie zmiany. Od kilku dni pracuję na nowym stanowisku - pedagoga specjalnego. Podjęłam kolejne studia, więc na brak zajęć w tym roku narzekać raczej nie będę ;) Na pewno będzie okazja by poznać nowych ludzi, którzy zawsze stanowią dla mnie inspirację, w różnych aspektach życia. O właśnie, a propos ludzi..
Wczoraj wreszcie udało mi się spotkać z jedną z blogerek - Janiną, piszącą blog Moje chwile wytchnienia. Z Janiną znałyśmy się wirtualnie od jakiegoś czasu, ale nie było okazji, by spotkać się osobiście, choć dzieli nas zaledwie kilkanaście kilometrów.
Wpadliśmy do Janiny rodzinnie i tylko na kawkę, na chwilę...ale okazało się, że tak nam było dobrze, że zasiedzieliśmy się do późnego wieczora. Znów miałam szczęście poznać wspaniałych, ciepłych ludzi, o podobnych poglądach, podobnym sposobie patrzenia na świat i systemie wartości. Po powrocie do domu stwierdziłam w duchu, że fakt, że oprócz mamy właściwie nie mam bliskiej rodziny, wynagradzają mi znajomi. Często starsi ode mnie o kilkanaście-kilkadziesiąt lat, ale duchem i sercem tak podobni, że adoptuję ich z całym życiowym arsenałem i traktuję jak własną, najwłaśniejszą rodzinę.
Janina wyposażyła mnie na odchodne we wspaniałości zamknięte w słoiczkach i w swojski, pieczony chleb. Pieczony na jarmużu. Nie dość, że pyszny, to jeszcze piękny!!
Z chęcią zaczęłabym sama wypiekać chleb. To, co oferują sklepy, przeraża mnie i skutecznie zniechęca do zakupu :/ Mam nadzieję, że nie zabraknie mi na to czasu. Zamknęłam już remont mieszkania, więc powoli wracam do normalnego rytmu dnia. Jestem jednak zmęczona. Bardzo zmęczona.. W moim życiu w ciągu ostatnich dwóch lat działo się bardzo dużo. Musiałam się zmierzyć nie tylko z remontem, ale i z innymi sprawami... Teraz czuję, że muszę zwolnić. Odpocząć. Dać sobie czas na wszystko. Na obowiązki, planowanie, na codzienność, pasje. Odpuściłam sobie na razie lekcje pianina, głównie z uwagi na studia. Będę jednak chciała kontynuować naukę, bo idzie mi to naprawdę dobrze. Złapałam się na tym, że kiedy jest mi smutno, siadam i zaczynam grać. Doskonała terapia, naprawdę.. :)))

   Na prośbę kilku z Was prezentuję dziś bliżej obrazy, które namalowałam w ostatnim czasie. Oprócz pejzaży powstała też abstrakcja, która miała nawiązać do wzoru nowego pufa (aaaach...jak ja lubię słowo "puf" :))) ). Naciaprałam farbami po kartce, poskładałam, odbiłam, przyklepałam, a na końcu wysuszyłam I włożyłam w ramę.. ;)












   Mam nadzieję, że po weekendzie macie więcej energii niż ja ;) Za mną bardzo ciężkie dwa dni. Dziś chwilę jeszcze popiszę i zasiadam na kanapie z książką. Czytam "Kaznodzieję" C.Lackeberg. Miałam przeczytać już dawno...ale ten remont..  Idę zaparzyć herbatę. Życzę Wam dobrego początku tygodnia!! :*

3 komentarze:

  1. Piękne pejzaże! Cudownie malujesz.
    Ten drugi... ach!
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej lektury:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne obrazy...takie jesienne, tajemnicze i delikatne...
    Pozdrawiam cieplutko i też zmykam do książek :)!
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Kasiu za tyle miłych słów i wspaniale spędzone chwile w Waszym towarzystwie. Myślę, że będzie nam dane jeszcze się spotkać i pogaworzyć. Pozdrawiam cieplutko:):):)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij