środa, 9 sierpnia 2017

Popołudniowy spacer po Mużakowie

   Pałac skąpany w popołudniowym słońcu wygląda nadzwyczajnie. Przedzierające się przez korony drzew promienie wiszącego nad widnokręgiem słońca wyglądają wręcz magicznie, nierealnie. Dookoła przestrzeń z masą wijących się tu i ówdzie ścieżek, gdzieniegdzie tylko przerywanych połyskującą wodą. Tu mostek, tam mostek... Są turyści, ale jest ich niewielu. Można się wyciszyć, zatrzymać.
Ale od początku.

   Z tych wakacji zapamiętam niewątpliwie dwie rzeczy: pakowanie i prasowanie. Nie, nie wyjeżdżamy nigdzie na dłużej, bo kończymy remont mieszkania. A pakujemy Lulkę. Przynajmniej ona korzysta. Cztery dni po powrocie z Chorwacji pojechała na obóz taneczny. Dwa dni po powrocie z obozu wyjechała z babcią na Pomorze. Jeździ, zwiedza, bawi się, a ja tylko pakuję, piorę, prasuję, pakuję, piorę, prasuję, pakuję... ;))
Nie mogę jednak narzekać. Odwiedziłam w te wakacje już kilka pięknych miejsc. Jedno z nich, do którego trafiliśmy przypadkowo, zachwyciło mnie niezmiernie. To pałac w Mużakowie, położony w Niemczech, w Saksonii, tuż przy granicy z Polską.
   Kiedy zawieźliśmy Lulkę na obóz, wsiedliśmy do samochodu i mieliśmy ruszać do domu, ale dzień był taki piękny... ;) Otworzyliśmy mapę. Prześwietliłam na googlach kilka pobliskich miejscowości. Kiedy zobaczyłam nazwę Mużaków coś mi zaświtało... Okazało się, że nazwę Mużaków miałam na swojej liście miejsc, które koniecznie muszę zobaczyć.
Na miejscu byliśmy po godzinie. Nie mieliśmy nic do jedzenia ani picia, ani euro. Poszliśmy na żywioł ;)
Samochód zostawiliśmy na parkingu w Łęknicy i ruszyliśmy przed siebie.
Najpierw pokonaliśmy kawałek drogi lasem. Później przeszliśmy przez mostek i znaleźliśmy się po stronie niemieckiej. Tuż za mostem rozpostarł się przed nami widok zapierający dech w piersi... Byliście tam kiedyś...??
Pałac w całym swoim anturażu robi ogromne wrażenie. Wnętrz nie zwiedziliśmy, bo było chwilkę po 18:00, ale spacer na zewnątrz w zupełności zaspokoił moje potrzeby.
   Z zamku powędrowaliśmy do miasteczka, później wróciliśmy do parku.
Okalająca wszystko zieleń w blasku zachodzącego słońca prezentowała się nadzwyczajnie. Nie mogłabym sobie wymarzyć lepszej wycieczki...
























































































   Kilka dni temu zawoziliśmy Lulę na Pomorze, na wieś, do rodziny. I znów miałam okazję do krótkiego odpoczynku w gronie wspaniałych ludzi i w miejscu, na widok którego ciśnie się na usta "cudze chwalicie..." Relacja foto już wkrótce. Tymczasem uciekam do remontowego szału.
Zaczęliśmy demolkę łazienki. Musimy się wyrobić w dwa tygodnie, przed montażem drzwi do łazienki i pokoju Luli.
Muszę wziąć prysznic. Trzeba wygarnąć gruz z wanny.....................






Trzymajcie kciuki, żebym nie zwariowała i nie zarosła kurzem ;))) Do następnego!!

3 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia można się wczuć że się tam spaceruje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne miejsce, ja oczami wyobrażni widzę spacerujące damy w powłóczystych sukniach i dzentelmenów��...ah... A łazienka..łoo matko! Powodzenia- niedługo będzie lepiej. Jestem po remoncie wiem jakie to klimaty, a ja byłam tą od sprzątania. Serdecznie pozdrawiam-Anita Twoja wierna podczytywaczka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byliśmy tam (i przy okazji jeszcze dwóch pobliskich pałacach) w weekend majowy :) Nie mogłam wyjść z podziwu, że tak ogromny obiekt jakoś umknął mojej uwadze, wcześniej w ogóle o nim nie słyszałam. Polecam zwiedzić jeszcze wnętrza :) jest kilka fajnych atrakcji dla zwiedzających muzeum. Moją relację z tego miejsca (i jeszcze tych pobliskich) gdybyś była ciekawa znajdziesz tutaj: http://speckled-fawn.blogspot.it/2017/05/niesamowite-miejsca-branitz-i-eknica.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij