czwartek, 15 czerwca 2017

Niespodzianka "Czterech kątów" i targowe znaleziska

   Taką mi ostatnio niespodziankę sprawiła ekipa "Czterech kątów", o:







W skrzynce na listy znalazłam najnowsze wydanie magazynu z przyklejonymi liścikami, które wywołały u mnie falę radości :) Jako że ze mnie prawdziwie artystyczna dusza (czytaj: zakręcona, czasem do granic niemożebności :D ), dopiero wieczorem, zabierając magazyn ze stołu, zauważyłam swoje imię i nazwisko na okładce ;)))
Redakcji bardzo dziękuję za wspaniałą niespodziankę i dawkę inspiracji!!!!!! :))))))))


   Kilka dni temu wybrałam się na targ staroci. Bez określonego celu (jedynie mąż poszukiwał kilku drobiazgów do ogrodu), ot, po prostu, żeby połazić, pooglądać... Pozbierałam przy okazji wizytówki firm, z usług których być może w przyszłości skorzystamy - stolarza, metaloplastyka, kamieniarza...
Zwykle, kiedy nie planuję zakupów, trafia się coś interesującego. Tak też było tym razem. Przeciskając się między ciasno zastawionymi straganami trafiłam na ramę. Stała bida taka bez wnętrzności - ani lustra, ani obrazu.. Zakochałam się w tej bidzie, bo masywna, szeroka, duża i z pięknym ornamentem. Pędem pobiegłam do sprzedawcy, potargowałam się co nieco i już była moja ;) Oczyma wyobraźni widziałam już obraz w nią ubrany, tylko nie wiem jeszcze jaki. Wczoraj coś tam sobie zmalowałam na próbę, ale to tak jeszcze roboczo...





Nie czyszczę jej za bardzo, bo lubię patynę. Nie dla mnie złoto na wysoki połysk. Szczerze mówiąz zastanawiam się nad tym, czy jej nie pomalować, tak aby pasowała do pokoju dziennego - na kolor grafitowy z jasno-grafitową przecierką.. Cóż, pomysł dojrzewa, czy może raczej kiełkuje ;)))

   Po wizycie na targowisku, brudna i schodzona, wstąpiłam jeszcze do mojego ulubionego English Home. Nie jestem może fanką różowości i pasteli we wnętrzach (wolę podziwiać takie wnętrza u Was, ja się do tego nie nadaję),ale lubię tam czasem pobuszować za drobiazgami. I - ot, nieszczęście - trafiłam na wyprzedaż. Tak tak, wiem, osobiście też nie wierzę w coś takiego jak "wyprzedaż", ale lubię kupić coś w cenie rzeczywistej wartości, nie zaś z niebagatelnym narzutem rodem z kosmosu ;)
Wyszperałam obrusy. Takie ogrodowe, ceratowe, ale jakie cudne!! Wyglądają jak dziergane czy haftowane cuda. Jestem zachwycona, tym bardziej, że za sztukę zapłaciłam coś koło 20 złotych..
Niestety cieszę się w chwili obecnej jednym z nich, bo w drugim już pierwszego dnia mój zdolny małżonek wypalił dziurę ślimakiem na komary :D
Oprócz tych ceratowych kupiłam jeszcze dwa bieżniczki. Och, nie mogę się doczekać, by stworzyć urocze aranżacje i podzielić się nimi z Wami!! :)))




   Chwilowo nie mam czasu, gdyż po pracy jeżdżę do mojej znajomej - podjęłam się renowacji i malowania mebelków do pokoju dziennego. Ciężko mi trochę, bo plecy dokuczają piekielnie, ale moja klientka dzielnie mi pomaga w cięższych pracach, taka kochana jest!!
Niedługo pokażę efekty moich poczynań.




PS  Pamiętam o przepisie na szare kluchy, więc podaję:


Składniki:
- 2 jajka
- 30 dag mąki (daję na oko)
- łyżeczka soli


Jajka roztrzep łyżeczką w dużym kubku z solą i niepełną szklanką wody. Dodaj odrobinę mąki, wymieszaj i wrzuć resztę mąki. Mieszaj energicznie na gęstą masę. Gotowa jest, gdy zaczyna odklejać się od brzegów kubka. W garnku zagotuj wodę. Ma wrzątek wrzucaj ciasto - zgarniaj z kubka łyżką, po kawałku (wielkość kluch wg uznania). Pogotuj ze 2 minutki i gotowe!!



Przepis jest bardzo prosty, ale bardzo go lubię, a kluchy gotuję i do kapuchy, i do zup gulaszowych.. pychota :))) Dajcie znać, jak wypróbujecie :)


Kawa mi pachnie. Mąż postawił na stole przede mną, więc ciężko się skupić........:)))) W kolejnym poście pokażę Wam metamorfozę grafitowej szafki, do zobaczenia!!

:)

8 komentarzy:

  1. Rama jest świetna. U mnie w takim kolorze by nie pasowała, ale jeśli Ty znajdziesz dla niej miejsce w obecnym wydaniu, to muszę przyznać, że ma swój urok ta patyna. I obraz w niej wyglądałby bardziej tajemniczo i stylowo. Takie moje odczucia ;). Ja też planuje małe zakupy, może upoluje coś ciekawego ;). Przesyłam uściski i życzę dużo sił w odnawianiu mebelków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie Monia, u Ciebie to tylko bielutką widzę :) Poluj i chwal się tu :) Uściski i dziękuję!!

      Usuń
  2. rama w tym kolorze jest przepiękna! trochę szkoda byłoby ją malować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie u mnie średnio pasuje, ale też mi się podoba taka w oryginale ;)

      Usuń
  3. Rama cudna i niech taka pozostanie. Moda na kolorki przeminie a szlachetna patyna - nie.
    Gdzie jest ten sklep angielskiego domu?
    ps. To nie szare kluchy tylko kładzione. Dodaj łyżkę oleju - nie będą się kleić do garnka.A do wody pół na pół mleka. Urosną w gotowaniu- będą miękkie i puszyste.
    szare kluchy są z tartych surowych ziemniaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, a u mnie w przepisie jest, że to szare ;) Zapewne co region to inna nazwa ;)
      Dzięki za wskazówki, będę próbować tak z mlekiem i olejem.
      English Home to sieciówka, więc pewnie znajdziesz gdzieś po galeriach handlowych..

      Usuń
  4. przemiła niespodzianka :) a rama jest piękna :) Kurczę, a przechodziłam dziś obok English Home, ale przez pośpiech odmówiłam sobie wejścia, no cóż, następnym razem zaglądnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja takie kluseczki daję do zupy kalafiorowej, robię tylko z mniejszej ilości (jajko, mąka, trochę soli) i wrzucam od razu do zupy, chwilkę gotuję i gotowe. Uwielbiam :) A gdzie ten targ staroci? Jestem z Polkowic i szukam jeszcze czegoś innego niż giełda w Lubinie. Pozdrawiam serdecznie. Marta

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij