środa, 5 kwietnia 2017

Zabawa w nieznane

   Ogród, który kupiliśmy, stanowi dla nas wielką niewiadomą. Po pierwsze, rośnie w nim wiele roślin, krzewów, których zwyczajnie nie znamy. Teraz, gdy jeszcze nie buchnął zielenią, widzę jak na dłoni gdzie co rośnie, choć i tak nie rozpoznaję wystających z ziemi badylków ;) Ale nic to, poznam się z czasem. Po wtóre, kiedy wycinamy suche gałęzie i odgruzowujemy rośliny, co rusz w ich czeluściach znajdujemy jakieś niespodzianki, gadżety. Jak nie klauny wiszące pomiędzy gałązkami bluszczu, to gumowe kaczuszki, anioły z ceramiki, zające etc.etc.... Babcia Marianna, kiedy sprzedawała nam ogród i dom, powiedziała: "Jak coś tam znajdziecie nie tak, jak coś.. to pomyślcie, że co złego to nie ja" :)) Nie. Nikt tu źle o pani Mariannie nie myśli. Podobnie jak o jej śp. mężu, panie Józefie, którego dobry duch czasem nam pomaga w ogrodowych pracach (np. gdy mamy problem z wykopaniem korzenia, prosimy Go o pomoc - za radą babci Marianny; zawsze skutkuje). Uśmiechamy się tylko pod nosem gdy dokopujemy się do różnej maści znalezisk :) Kilka dni temu naszym oczom ukazało się całkiem zacne - zakopane pod masą bluszczowych gałęzi, zamontowane tuż pod daszkiem przed domem - cudna drewniana korona, która niegdyś musiała należeć albo do jakiegoś wspaniałego kredensu, albo też była elementem architektury starego ganku. W każdym razie element to wielkiej urody, więc zostanie zdemontowany i odrestaurowany i na pewno będzie zdobił w przyszłości dom bądź werandę.
 
   W minioną sobotę zabraliśmy się do pierwszych wiosennych prac w ogrodzie. Wcześniej nie było czasu, bo - jak co roku - ścięło mnie z nóg przeziębienie. W pracach pomagały mamy. Ich rady i pomoc okazała się nieoceniona. Uczę się sadzić, przycinać, przesadzać,odchwaszczać.. Kiedyś to robiłam (w ogrodzie mamy), owszem, ale było to tak dawno, że musiałam się wszystkiego uczyć od nowa.
W moim ogrodzie powstał warzywnik. W innym miejscu niż dotychczas. Warzywa posiałam tam, gdzie wcześniej zioła i ogórki rosły jak na drożdżach. Posadziłam marchew, pietruchę, koper, cebulę, czosnek, rzodkiewkę, sałaty, seler i brukselkę. Rosną sobie w równiuchnych rzędach. Kiedy je sadziłam teściowa śmiała się ze mnie, bo każdą nierówność prostowałam tłumacząc, że gdyby grządki były w nieładzie, czułabym nieszczęście ;)
Obok warzywnika wygospodarowałam miejsce na zielnik. Posiałam mnóstwo ziół, których używam w kuchni. Będą rosnąć obok wieloletniej już rukoli i lubczyku. Zielnik nie wygląda w tym roku jeszcze tak, jakbym sobie wymarzyła - w przyszłości chciałabym zbudować taki wyższy, z kamiennym murkiem. Taki, żeby nie musieć się schylać sięgając po pachnące gałązki. Tak zrobię za rok. Teraz priorytetem jest zagospodarowanie działki pod przyszłą przebudowę domu i zbudowanie kompostownika.

Zagospodarowanie ogrodu będzie zmienione, jednak z zachowaniem wszystkich nasadzeń, które są. Te, które przeszkadzają, przesadzam w inne miejsca. Przed zimą wycięłam jedynie dwa dość spore krzewy kaliny, która była chora. Wycięliśmy ją w obawie, by nie zaraziła pobliskich drzew, w tym mniejszej magnolii. Reszta krzaków została.

   Teraz zamierzam przesadzić kilka bukszpanów, które dotychczas tworzyły gęsty płot wokół domu. Chcemy je przesadzić troszkę dalej od ścian domku, bo w ich miejscu kiedyś stanie weranda - przedłużenie kuchnio-salonu, z tarasowym wyjściem. Nie zamierzam ich wyrzucać, bo to prawdziwy skarb - krzewy mają ok.30 lat!! Są prawie tak wysokie (!!) jak ja ;)) Postaram się zrobić zdjęcia i pokazać jak wyglądają w chwili obecnej, a gdzie będą rosły po przesadzeniu. Czytałam trochę o przesadzaniu starych bukszpanów i wiem już, że to im nie zaszkodzi, bo system korzeniowy jest zbudowany w taki sposób, że łatwo się rozrasta. Zresztą, w lecie przesadzaliśmy już co nieco i sadzonki rosną pięknie w nowym miejscu.

Planując zagospodarowanie ogrodu chcemy uszanować to, co się w nim znajduje i co rośnie pięknie od - zapewne - kilkunastu, o ile nie kilkudziesięciu lat. Mamy tu piękne korytarze z bukszpanów, mnóstwo hortensji (niskich i wysokich), duże różaneczniki, pęcherznice i dwie piękne panny - małą i dużą magnolię. Jeszcze nie widziałam ich kwitnących, bo domek kupiliśmy w okolicy lata, tak więc to nasza pierwsza wiosna :) O, podobno mam też bez. Niedługo się okaże, czy faktycznie. Jeśli tak, będę najszczęśliwsza!!  Czekam aż ogród przywdzieje zieloną szatę i zapachnie wiosennie. W kilku miejscach dosadzę jeszcze trochę "moich" kwiatów, czyli tych, które wyglądają na dzikie, są kolorowe, delikatne i będą nawiązywać stylem do ogrodu w stylu cottage.

   Planów jest baardzo dużo. Chcemy jeszcze tej wiosny posadzić tuje pod ogrodzeniem. Sadzonki czekają w ogrodzie teściowej. Niech już rosną i tworzą gęsty szpaler, chroniący naszą prywatność.


Póki co dzielę się z Wami zmianami, które już wdrożyliśmy w życie..

   Pierwszą zmianą, jaką wprowadziliśmy, była zmiana miejsca bramy wjazdowej. To, w którym była poprzednio (na zdjęciu) jest idealne pod teren rekreacyjny - w przyszłości wybudujemy tu grill, miejsce na ognisko, postawimy jakieś ławy, stół. Na razie posadziliśmy tuje, by "zbudować" ogrodzenie. Zieloną bramkę i siatkę kiedyś zastąpimy jakimś ogrodzeniem, ale to już po wybudowaniu domu.




Teraz jest tak..




Jabłonie zostały. Wprawdzie nie bardzo pasują mi akurat w tym miejscu, ale grzechem byłoby je wycinać, gdyż rodzą przepyszne, słodkie jabłka.
Niżej widać bukszpany, które przesadziliśmy kilka dni temu. Teraz rosną przy leśnej drodze. Nie muszę nimi niczego zasłaniać, więc mogą sobie spokojnie rosnąć przez lata.




Część ogrodu widoczna poniżej była zarośnięta krzewami malin, zastawiona kompostownikiem.. w ogóle była zasłonięta. Wąska ścieżka prowadziła do mniej okazałego zakątka, który przed zimą odgruzowałam. Myślę, że to idealne miejsce na stworzenie zielonego zakątka i postawienie ławki. Będzie można tu posiedzieć w słońcu, poczytać książkę. Betoniki znikną, podobnie jak kompostownik i sterta żeliwnego czegoś ;) co, jak twierdzi m., nada się pod zbrojenie domu.




A tu już mój warzywniczek. Boziuchnu...jak mnie to wszystko cieszy.............................................:)))))))))))))))))))))))




Cierpliwie czekam na takie widoki..już niedługo.....




Wybaczcie jakość zdjęć - zrobione telefonem, bo padało. I dobrze. Niech podlewa. I niech mi wszystko rośnie i cudnie wygląda. Pięknie i zdrowo. Kocham!!!!!!




15 komentarzy:

  1. Ogród cieszy, a odkrywanie różnych znalezisk może być ciekawą zabawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Aga. Mam nadzieję, że kiedyś również z domem dobrnę do takiego etapy jak Wy ;) Póki co azbest w oczy kole.. ale na wszystko przyjdzie czas ;))

      Usuń
  2. taki dojrzały ogród to prawdziwy skarb :) zazdroszczę bo u nas na działce to na razie goła ziemia (tylko staw już jest, ale też jeszcze bez roślin) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Też strasznie się cieszę, że "odziedziczyłam" tyle zielonych skarbów.. Ale co nieco też ogolę, bo chcę np. zamienić żywopłot z ligustru na tuje, które są maleńkie. Ale ten wzrost, to wyczekiwanie też cieszy ;) I Ty doczekasz się zieleni:)

      Usuń
  3. Ogród to dużo pracy, ale potem jeszcze więcej radości. Życzę Ci powodzenia:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za Twój ogród:)))Cieszę się razem z Tobą,chociaż wiem,że będzie Cię teraz mało na blogu,bo ogród pochłonie cały Twój czas:))))niech Ci wszystko rośnie na pociechę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))) Myślę, że teraz będzie mnie więcej, bo w końcu będę miała czym się dzielić ;) A pracy jest faktycznie dużo, co mnie strasznie cieszy - wreszcie mam gdzie spożytkować nadmiar energii, bo za sportem akurat nie bardzo przepadam.. ;) Pozdrawiam!!

      Usuń
  5. Nie sadzcie wszędzie tych tuji. Nie dość ze to nie nasze, to jeszcze tak pospolite.. nieprzypilnowane się okropnie rozrasta.. jest tyle pięknych naszych gatunków roślin- glog czy zwykły jałowiec (który też zasloni a jeszcze można bo wykorzystać do wedzarni). Ja też remontuje Stary dom. I mnie co gorsza przez lata stał on pusty, z ogrodu musieliśmy usunąć wszystko bo wszystko zdziczalo. Ale tuji nie będzie u mnie ani jednej, bo to nie pasuje do babcinego wiejeskiego ogrodu. Przemyslcie! Nie będzie popytu to nie będzie podaży na te emigrujace cyprysiki i zywotniki. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm..chętnie bym zamieniła je na coś naszego i mniej pospolitego,ale co właśnie?? Obecnie mam ligrust, który jest zbyt rzadki. Jałowiec odpada, bo mam uczulenie :( Głóg..? Zasłoni szczelnie? Podsuń coś kochana, chętnie skorzystam :)

      Usuń
  6. środkowe zdjęcia są strasznie duże i niewyraźne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chrabąszczyku - dzięki za uwagę, już poprawiam..

      Usuń
  7. Piękny ogród, świetnie że znaleźliście miejsce na warzywa! Nie ma nic lepszego od wyhodowanych przez samego siebie warzywek :) Ogród zapewne stanie się jeszcze piękniejszy gdy tylko wszystko zacznie kwitnąć. Mam nadzieję że nie jesteście alergikami, ale gdybyście byli... u mnie na blogu znajdziecie propozycję ogrodu dla alergików, więc zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij