piątek, 4 listopada 2016

Hygge - celebruj chwile

   Przed chwilą wróciliśmy z grzybobrania. To już drugie tej jesieni, w dodatku obfitujące z zbiory - uzbieraliśmy dwa duże wiadra prawdziwków i maślaków.
Niektórzy zapewne mają takich ludzi jak my za desperatów. Bo przecież grzyby można kupić na ryneczku, a w lesie trzeba się nachodzić, trzeba jechać z rana, nie ma pewności, czy coś się zbierze no i przemarznąć też można...a raczej na pewno się przemarznie ;)
Ja myślę inaczej. Dla mnie szklanka jest zawsze w połowie pełna. I nawet w grzybobraniu jest dla mnie coś pięknego.
Po pierwsze: mogę pospacerować po lesie. Miłość do lasu zaszczepiła we mnie śp. babcia Irena. To ona zabierała mnie na grzyby, gdy byłam małą dziewczynką. Uczyła mnie kultury podczas leśnych wędrówek - ot, na przykład zawsze zwracała uwagę na to, żebym zachowywała się cichutko. Ona pokazała mi zalety spaceru po leśnym runie. "Słuchaj.. słyszysz..? Słuchaj jak trzaskają gałązki pod butami..zobacz jak cudnie.." - mawiała. Dziś spaceruję i słucham. I lubię, gdy trzaskają :)
Po drugie: oddycham świeżym powietrzem i zaznaję ruchu, którego w obecnym czasie bardzo mi brakuje. Nawet jeśli nie zbiorę grzybów, wrócę do miasta z nową energią, którą przekazują drzewa i promienie słońca, przedzierające się pomiędzy pasami sosen i świerków.
Po trzecie: żaden, ale to żaden grzyb kupiony na rynku nie zastąpi w święta grzybków, zebranych własnoręcznie!! Jaka to radość, gdy gotuję barszcz czy zupę grzybową i wyciągam ze słoika swoje, najswojeńsze suszone smakołyki. Barszcz, w którym pływają grzyby, które sama zebrałam, smakuje najwyborniej!!
Po czwarte: podczas grzybobrania fajnie jest nawet...zmarznąć. Właśnie tak!! :) Chociaż zawsze staram się ubrać ciepło (najważniejsze są ciepłe buty i skarpety), często zdarza mi się zmarznąć. Kiedy więc wracam do domu, wskakuję w ciepłe ubrania, siadam pod kocem i popijam gorące kakao, ogrzewając dłonie ciepłym kubkiem. Lubię to.

   Bo w tym wszystkim właściwie chodzi o to, by umieć dostrzec piękno w najprostszych czynnościach. Umieć cieszyć się każdą sytuacją i jej konsekwencjami. Drobnostki są istotne. Was również zachęcam do tego, żeby cieszyć się każdą chwilą jesieni. Spróbujcie odnaleźć szczęście w pozornie błahych czynnościach. Życie i każdy jego aspekt są piękne!!










   Kilka dni temu odwiedziłam księgarnię, z której przytargałam nową książkę. Jesień sprzyja zakopywaniu się pod ciepłym kocem z książką w dłoni. Książka, którą obecnie studiuję, to "Hygge - duńska sztuka szczęścia". Podobno Duńczycy to jeden z najszczęśliwszych narodów świata. Dlaczego..? Bo oni własnie potrafią widzieć szczęście w najprostszych i pozornie nieistotnych czynnościach i sytuacjach. Pielęgnują stosunki międzyludzkie i dbają o klimat w domu. Jestem dopiero na początku przygody z książką, którą kupiłam zauroczona reklamą (co mi się zdarza niezwykle rzadko!!), z której płynął przekaz ciepły, magiczny i bardzo pozytywny. Kiedy przeczytam do końca, być może wypróbuję przepisy, które się tu znalazły. Kusi mnie, by upiec bułeczki z sezamem...














Łapcie dobrą energię, a ja uciekam do czyszczenia grzybów. Już nie mogę się doczekać zapachu podczas suszenia.. Ach, dziś na obiad risotto z grzybami. Mniam!!! :))




10 komentarzy:

  1. Moja rodzina jest przekonana ,że ja uwielbiam grzyby jeść,a ja właśnie uwielbiam je zbierać:)))Uwielbiam chodzić po lesie i cieszyć się każdą gałązką,każdym nawet najmniejszym grzybem:))zawsze zabieram aparat i łapię chwile:))Bo już robić z grzybami niespecjalnie lubię,ale to robię,bo u mnie żaden robaczywy grzybek nie przejdzie:))))nawet zdejmuję gąbkę z dołu grzyba czy czasem tam ich nie ma:))))Mnie też babcia nauczyła je zbierać,ale kiedyś to wchodziło się do lasu a tam pomarańczowy dywan z kurek był,a teraz musisz czasem hektar zejść żeby parę znaleźć:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też babram się i sprawdzam robale, ale nie rozwalałam grzyba tak doszczętnie jak Ty kochana. Jeszcze nie :) A że grzybów coraz mniej, to fakt.. Ale czego się spodziewać, jeśli się idzie przez las, a tam pełno grzybów powyrywanych z grzybnią, specjaliści grzybiarze..ehh..

      Usuń
  2. muszę przyznać, że zostałam zaciekawiona :P na pewno sprawdzę tę książkę przy następnej wizycie w empiku :)
    początek tego posta, opis spaceru w lesie, niestety przywołał u mnie zupełnie inne myśli - ''już niedługo nie będzie tak można'', już niedługo będę się bała wychodzić do lasu, żeby nie oberwać zabłąkaną kulką od ''myśliwego'' :/ Już dzisiaj koleżanka mówiła, że wczoraj podczas biegania o 14(!) napatoczyła się na polowanie zbiorowe i uciekała gdzie się da... Wkurza mnie to strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety... Przyznam, że dziś gdy już wylądowałam w lesie, przypomniała mi się sprawa z owym postrzeleniem i.. ciśnienie mi ciut podskoczyło ;) Ale zaraz potem pomyślałam, że skoro gdzieś niedaleko trwa wycinka drzew, to myśliwi polować chyba nie mogą..co..? :) Wariactwo jakieś.. Cóż, pozostaje się cieszyć, że uzbierane ;)

      Usuń
  3. Ja wychowałam się w domu pod samym lasem. Kiedy nie wiedziałam co ugotować na obiad wystarczyło pół godzinki i całe wiaderko grzybków było w domu. Jaka to była uczta. Kocham grzybobrania, ale chadzam rzadko, bo do lasu trochę za daleko. Tęsknię za tym, ale jak już jestem w lesie nie marnuję ani chwilki. Pamiętam każdy szczegół z wycieczki. I nic tam, że niekiedy nie ma grzybów, ale ten zapach, widoki jest nagrodą za wszystko. Pozdrawiam Kasiu serdecznie:):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmmm.... piękne wspomnienia :) Pozdrawiam ciepluchno!!

      Usuń
  4. przez małą chwilkę zapomniałam o tych drobnych, małych radościach dnia codziennego.

    Nie mam daru zbierania grzybów, ale spacery po lesie uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się Tobie nie dziwię..wszak ciężko skupiać się na drobiazgach, gdy się ma na głowie budowę.. Ale wierzę, że przyjdzie dla Ciebie kochana taki czas, że zasiądziesz w fotelu z kubkiem kawy i będziesz się cieszyć chwilą.. A co do grzybów..nie wiem czy trzeba mieć dar. Ja zbierałam grzyby od dziecka i bardzo szybko je odnajduję, może faktycznie mam jakiś dar ;) :) Uściski zasyłam!!

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o grzybobranie mam takie same odczucia jak Ty, także wcale mnie to nie dziwi :) a książka zapowiada się ciekawie. Miłej lektury życzę i czekam na recenzję. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja będzie Agnieszko. Póki co jestem ciut zdumiona formą treści - po kilka zdań na stronie. Cóż, zobaczymy ;) Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij