sobota, 20 sierpnia 2016

Czeba być wariatem ;)

   Tak, wiem, że pisze się "trzeba" :) Ale tym wybrykiem chciałam nawiązać do jednej sytuacji, która zdarzyła się kilka lat temu..
Jechaliśmy ze znajomymi autem. Nie pamiętam skąd i dokąd. Była z nami Julka, która miała jakieś..może 5 lat.. Dziecko się nudziło, więc zaproponowaliśmy zabawę - zgadywankę pt. "co się znajduje w samochodzie na literę...".
– Jest w samochodzie na literęęęęę.... "cz" !! – krzyczy Jula.
Chwila ciszy. Dłuższa chwila ciszy. Patrzymy po sobie.. i głupio nam, bo starzy, a nie wiedzą...
Zastanawialiśmy się długo, wodząc wzrokiem po każdym zakamarku samochodu, łącznie z szufladami i wnętrzem. W końcu zaczyna nam być wstyd..
– Na pewno na "cz" Julciu?? – pyta zdezorientowana Kasia.
–Taaaak!!!
I znów konsternacja.
Po upływie kilku minut i zachodzenia w głowę, co do licha znajduje się w aucie i zaczyna się na głoskę "cz", poddajemy się.
– Nie wiemy Julciu. Co to?????
Jula nagle pokazuje na uchwyt nad oknem i krzyczy:
– CZYMANKO!!!!
:)))))

   Co do samego tytułu postu - że trzeba być wariatem.. To słowa, które jakiś czas temu usłyszałam od Pana Adama, tego od Galerii Izerskiej. Uznał, że trzeba być wariatem, by robić takie rzeczy jak my, artyści, jak zwał tak zwał..

   Jakiś czas temu, przy okazji wizyty w galerii, zajechaliśmy na chwilę do mojego kolegi - Roberta. Robert jest bibliotekarzem. Takim rodem z filmu o Bibliotekarzu. Bo jego biblioteka jest magiczna.
Kiedy wpadliśmy z krótką wizytą, Robert był w trakcie przeprowadzki (zmiana lokalu). Weszłam do pustego pomieszczenia, pokonawszy wcześniej prawdziwy labirynt. W pomieszczeniu stały oparte o ścianę stare drzwi. Malowane standardowo olejną farbą, w kolorze kremowym. Mi, "normalnej inaczej", od razu zaświeciły się oczyska. Idę o zakład, że na chwilę moje źrenice przybrały kształt sercowaty. Spytałam Roberta, co zamierza zrobić z tymi drzwiami. Stały wyjęte z zawiasów, więc miałam obawy tudzież nadzieję, że może chcą się ich pozbyć.. I potwierdził - zamierzali drzwi wyrzucić, bo stare...
Rzecz jasna, nie mogłam na to pozwolić. Poprosiłam, by przetrzymał je dla mnie.
– Ja je weźmiesz?? – spytał rozbawiony, patrząc na mnie jak na wariata pci żeńskiej.
Na raz zerknęłam przez okno. Nie no... do naszej staruszki się nie zmieszczą..
– Przyjadę z przyczepą!! Na bank.
Dwieście kilometrów.
I przyjechaliśmy z przyczepą po kilku dniach.
Drzwi są piękne i wielgaśne, mają ok.230 cm wysokości. Ja już je widzę.. w saloniku w domku pod lasem.. w kolorze drzewa po renowacji... Na ich odnowienie mam całą zimę...








To nie jedyne drzwi, którym zamierzam przywrócić życie.

Te, które widzicie poniżej, pochodzą już z domku leśnego. Są malowane farbami, ale ja chcę, by znów były piękne i drewniane. Te pierwsze, szare, już zaczęłam opalać. Spod spodu wyziera piękne, frezowane drewno. Kiedyś tylko wymienię klamki na bardziej odpowiednie..




Te z kolei będą drzwiami do łazienki..albo któregoś z pokoików. W szybie namaluję witraż...




Te środki mnie ciut niepokoją.. to pewnie sklejka, która zwilgotniała i spuchła.. ale zastąpię ją drewnem. Jakoś to ogarnę ;) Jakieś elementy z duszą poprzednich właścicieli, pani Marianny i śp. pana Józefa, muszą być i kropka.

Trzeba być wariatem. Ale.. jakoś nie wyobrażam sobie w domku pod lasem nowej stolarki.. przynajmniej nie w całości.
Mamy już projekt. Gdy go zobaczyłam, miałam motyle w brzuchu. Niewielki, z werandą, kuchnio-salonem z miejscem na piec kaflowy, kozę i pianino. I z pracownią z widokiem na las. Mój kochany, kochany, kochanyyy...................................................................... :))))



24 komentarze:

  1. Kasiu - witaj w Klubie Wariatów ;)
    Pozdrówka z Mazur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, ja to nazywam "mądrzy inaczej" ;) A wariatów wszelkiej maści kocham, ale Ty wiesz ;)
      Jakiś czas temu chodziliśmy ze szwagrami po górkach. I zamiast obrać pod górę trudniejszy szlak, to my - jak zwykle - na odwrót. I trza było złazić na czworaka. Spotkaliśmy babkę, która psioczyła, że wybrała się tak jak my. Skwitowałam głośno: "O, pani też tak jak my, z tych mądrych inaczej".. dobrze, że się śmiała, a nie obraziła :o :)
      Uściski Jolu.. Tęsknię za Waszym siedliskiem.. a jechać ni ma kiedy.. :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Tak tak tak!!! :) I fajnie być wariatem :)

      Usuń
  3. Ojej... Kasiu marzysz tak obrazowo, że oczami wyobraźni widzę już Twój leśny domek w pełnej krasie! Czytając Twój wpis i ja mam motyle w brzuchu :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Kasiu Kasiu:)))to pozytywne zakręcenie:)))fajne te drzwi:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Mam nadzieję, że uda mi się je jeszcze wyładnić.. ;)

      Usuń
  5. Oj i przypomniała mi się moja walka z wszędobylską olejną w moim poprzednim miejscu zamieszkania (kamienica). Opalarka chodziła cały czas... nawet parkiet (piękny, stary, drewniany) był pomalowany olejną, wieloma warstwami olejnej- brązowej, zielonej, sraczkowatej... Ale jak pięknie potem było :) może nie idealnie, ale własnymi rękami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeeeej :))) W domku na wsi też miałam sraczkowatą podłogę :) A że ją opalałaś.. - chapeau bas!! Może i nie idealnie, ale jak dla mnie - nieidealnie = pięknie :)
      Praca własnych rąk cieszy najbardziej.. ;)

      Usuń
  6. mam bzika na punkcie drzwi. Też bym jechała.

    W naszym domu, drzwi wejściowe zostaną zdemontowane. Dlaczego? Bo są za nowe :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahha :) Wcale mnie to nie dziwi :))))

      Usuń
  7. Pani bloga uwielbiam . Bardzo w moim klimacie , jak przystało na szanującą się wariatkę :)
    Mam pytanie co to za cudna melodia w tle ?
    Pozdrawiam gorąco .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))) A żeby znaleźć takie melodie wystarczy wyszukać muzykę relaksacyjną bądź spa.. :)
      Pozdrawiam serdecznie!!

      Usuń
  8. Ja tez jestem taką wariatką tylko chyba nie mam szczęścia w znajdowaniu takich perełek:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sobie wmów, że masz i będziesz miała :) zobaczysz.. ;)

      Usuń
  9. Piękne te drzwi a te płyciny przewaznie ze sklejki były.Sama bym też je zabrała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ta sklejka mnie martwi, ale spróbuję coś wymyślić.. Ostatecznie może ją jakoś zamaluję..może wzorki jakieś etc. ;)

      Usuń
  10. Dzięki takim "wariatom" świat jest kolorowy i piękny :) Tak "czymaj" Kasia!

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja jestem ciekawa tego witrażu w drzwiach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) bo jeszcze nie wiem, czy będę umiała go zrobić :)))))

      Usuń
  12. Tytuł wielce wymowny. Poprawiłas mi humor w samo południe ;) dzieci sa cudne! drzwi bajeczne, juz oczyma wyobraźni widze jakie bedą piekne... Pozdrawiam - Ala

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne te drzwi. Warto było po nie wracać. Czymanko, hehehe dobre!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij