piątek, 22 lipca 2016

Zdjęciowe szaleństwo i chillout w ogrodzie

   Tak jak obiecałam, prezentuję dziś mój nowy stołowy nabytek. Stół barowy z olchy wykonali dla nas Pani Barbara i Pan Piotr z Nowej Soli. Osobiście jestem zachwycona wykonaniem. Stół jest masywny, ale tak skonstruowany, że stoi stabilnie. Ogólnie biorąc pod uwagę fakt, że kuchnia jest cała biała, chciałam, by stół był taki właśnie masywny, ciężki. Zamówiłam w surowym drzewie, bo będę go malować. Mam kupione hokery - zwyczajne, sosnowe stołki z Ikei. Przetestowałam i wysiedziałam wiele krzeseł, i te właśnie okazały się najwygodniejsze i zajmujące najmniej miejsca. Stół pomaluję na ciemno. Ma ładnie wyróżniać się na tle bieli kuchennych frontów. Blat chcę jakiś jasny, bejcowany, w kolorze jasnego drzewa, zaś nogę pomaluję na odcień szarości/beżu, z kremowymi przecierkami. Kuchnię malowałam na delikatny połysk, bez postarzeń, tak więc stół ma tutaj kontrastować.
Podoba mi się, że brzegi blatu są ładnie wyfrezowane. Myślę, że efekt po pomalowaniu będzie interesujący ;)

To był projekt...




A tutaj już gotowy stół. Jeszcze zafoliowany ;)



Dziecię moje odprawione już na kolonię, a ja mam więcej czasu na zajęcie się sprawami remontowymi. Szykujemy się powoli do remontu łazienki. Wybrałam już płytki. Białe i szare. Wybraliśmy też umywalkę, wc.. ale z prysznicem ciężej, bo to, co "wypasione" i wygodne, jest niekoniecznie ładne :) Cóż.. dylemat pewnie sam się jakoś rozwiąże ;)

Coraz częściej dni spędzamy w domku pod lasem. Chwile w ogrodzie są bezcenne. Choć wszystko jeszcze takie nie nasze, nie po naszemu.. to powoli zaczynamy czuć to miejsce. Oswajamy się powoli. Ja poznaję nazwy roślin, szperam z internecie szukając nazw motyli czy innych fruwających nam nad głowami stworzeń. Dom co chwilę zyskuje jakieś nowe oblicze, zmienia się na bardziej nasz. Pokochałam już to miejsce. Niewielki kawałek ogrodu i domek z widokiem na las. Myślę, że z czasem i on pokocha nas... ;)

Przymierzamy się do jakiejś inwestycji. Drobnej w tym roku, bo trzeba skończyć remont mieszkania w mieście. Ale chcemy chociaż wymienić bramę wjazdową. Zawsze to coś.. W przyszłym roku już będziemy ruszać z rozbudową, więc.. No i jak tę bramę planujemy, to będzie trzeba trochę przeorganizować ogród. W miejscu, gdzie chcemy zrobić wjazd, rosną jeżyny. Będzie trzeba część wyciąć. Ale coś na pewno zostanie, a jeśli się uda, to nawet przesadzimy. Krzaki te idealnie wpisują się w klimat ogrodu pod lasem. Jeżyny i borówki, które obecnie uginają się pod ciężarem owoców...










Wczorajszy chillout w ogrodzie przeplatany był nagłymi zrywami. Co chwilę biegałam z aparatem, żeby sfotografować motyla. Latają tu takie okazy, że nic tylko pstrykać!! Żółte kwiaty je przyciągają. Nie znam nazwy tego kwiecia jeszcze, ale może Wy znacie??












W moim ogrodzie nie może zabraknąć jeżówek. W tym roku na wszystko jest już za późno, ale za rok na wiosnę na pewno wsadzę mnóstwo kolorowego, drobnego kwiecia (mieszanki nasion już kupione), a dodatkowo na pewno jeżówki i kosmosy. Musi się tu też znaleźć berberys. Reszta pomysłów przyjdzie z czasem...





Póki co trzeba dbać o to, co tu rośnie. Zachwycają mnie wszędobylskie floksy w różnych odcieniach różu. Róży się raczej pozbędę z uwagi na pokrzywkę, ale w jej miejscu idealnie sprawdzi się świerk srebrzysty...




Wczoraj posilaliśmy się pysznym koktajlem z borówek i czarnej porzeczki. Czekam aż dojrzeją maliny, żeby zrobić malinówkę i mus do zimowej herbaty. Jak co roku. Tyle że tym razem malinki mam już swoje. Jak to cieszy!! :)




Mój pomocnik św. Mikołaja. Uwija się po domu i ogrodzie. Przestawia, ustawia, dekoruje. Trochę jeszcze się oswaja z robalami, których pełno wszędzie, ale i do tego przywyknie ;) Widać, że też czuje dobrą energię tego miejsca...












 Wracam do obowiązków. Życzę Wam pogodnego weekendu!! :)


6 komentarzy:

  1. Stół super, ale foty ogrodu rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))))))))) Mam nadzieję, że za lat parę ogród będzie mojeńszy ;) a kwiaty będą moją zasługą. Bo ten, który kupiłam, jest zasługą pani Marianny...

      Usuń
  2. Ten różowy, pojedynczy kwiat to jeżówka purpurowa, też wabiąca owady. Teraz już istnieje w całej palecie barw, więc człowiekowi aż się w głowie kręci!!! Oj, uwielbiam rudbekie, a raz wysiane w ogrodzie pojawiają się u mnie każdego roku i w najbardziej zaskakujących miejscach !!! Miłego "ogrodowania" życzy Gabrysia (też ogrodniczka-samouk ).

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu, zdjęcia robisz fantastyczne, złapać motyla to jest prawdziwy cud. Żółty kwiat to na pewno rudbekia, mam tez na działce. Życzę Ci miłego wypoczynku wśród takich pięknych okoliczności przyrody :)
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij