czwartek, 30 kwietnia 2015

Wianki owocowe

   Witajcie!!
Na początku chcę bardzo, ale to bardzo ciepło przywitać nowych rustykalnodomowych czytelników:))) Dziękuję za miłe komentarze, wpisy, maile. Cieszę się ogromnie, że mój artykuł w Siedlisku tak Wam się spodobał:) Rozgośćcie się proszę... 

   Pozwolę sobie od razu odpowiedzieć na pytania Agnieszki, żeby nie musiała szukać odpowiedzi pod postem. Pytanie dotyczyło mojego stołu i krzeseł.
Agnieszko, stół kupiłam na starociach, za grosze. Nogi malowałam farbą do drewna, kolor rozrabiałam sama. Blat natomiast sama poddałam renowacji - starłam stary lakier i polakierowałam na kolor orzechowy. Krzesła zaś zamawiałam w meblo-wosk.pl. Przyjechały z daleka, ale wierz mi, są naprawdę świetne. Drzewo jest ciepłe i łatwo je odnowić (mnie odnowa czeka się tego lata, gdyż Tośka je trochę... zarysowała;) ). Kolor... właściwie już nie pamiętam, bo kupowałam je kilka lat temu... zerknij sobie na stronkę firmy. Większość moich mebli przyjechało z Makowa.
Gdybyś miała jeszcze jakieś pytania, pisz śmiało na maila.


   Kochani, dziś chwalę się ostatnim zleceniem. Jestem ogromnie szczęśliwa, bo klientka (mieszkająca spory kawałek ode mnie) była baaaardzo zadowolona, a to dla mnie największy skarb:)))



Uciekam tymczasem do moich zajęć. Będę tu już po weekendzie. Trzymajcie za mnie kciuki - żebym się za bardzo... nie upłakała.... ;))))
Ślę mocne uściski!!










niedziela, 26 kwietnia 2015

W biegu...

   Witam Was ciepło!!
Przygotowania do komunii idą pełną parą. Alba odebrana, dodatki zakupione. Wczoraj zabrałam się za porządki. Umyłam okna (więc na 100% będzie dziś padać...), uprzątnęłam stół po ostatnim zleceniu. Pracy zostało jeszcze dużo, ale mam nadzieję, że damy sobie radę. Kalendarz pęka w szwach. Rubryk brakuje, a ja ciągle przepisuję notatki pod tytułem "zrób ..." z dnia bieżącego na nadchodzący. Cóż... pewnie nie ja jedyna tak gonię... ;)

W kościele przypadła nam rola składania podziękowania za komunię. Uśmiałam się ostatnio podczas jednej z prób. Otóż wcześniej na próby komunijne chodziłam...hmm..nazwijmy to "zrobiona" - makijaż, ułożone włosy. Ostatnio jednak pojawiłam się na próbie bez makeup'u, z rozgardiaszem na głowie. Zwyczajnie nie zdążyłam się "zrobić" biegając od rana jak nakręcona zabawka i próbując zdążyć ze sprawunkami. No i właśnie na próbie w pewnym momencie ksiądz zaglądając do notatnika mówi: "A teraz..." - i patrzy tak po ludziach wyraźnie kogoś szukając. Powtarza: "Teraz będzie......." - dłuższa pauza - i znów kogoś/czegoś szuka. Przez moment zawiesił wzrok na mnie, po czym "poszedł" wzrokiem dalej. I nagle mówi: "Teraz......... czy jest ta pani, która mówi podziękowanie....?" I patrzy na mnie, ale tak jakby z lekką obawą... No więc zgłosiłam się: "Tak, jestem". Na to ksiądz wyraźnie odetchnął i mówi: "O... właśnie... bo już zwątpiłem, czy to pani".......................;)))))))))))))))))))))  Hmm... najwyraźniej musiałam olśniewać wyglądem;)
Proszę bardzo, co ze mną robi makijaż............?!! ;)


   Biegam tak codziennie, co potrwa zapewne do samej komunii, do której pozostał tydzień. Przyjęcie robimy w kawiarni, a salę będę stroić sama. Wczoraj zrobiłam już część dekoracji. Mam nadzieję, że będzie ładnie... .

Pozostało mi trochę porządków domowych, a także (och, tym razem już mnie chyba ksiądz nie "zgubi" ;)) ) - zadbanie o siebie. Przyda mi się chwila wytchnienia pomiędzy bieganiem na próby etc.

   Z racji tego, że żyję w ekspresowym tempie, staram się, by dom mnie wyciszał. Ograniczam ilość dekoracji i kolorów, choć.... wiecie...strasznie już tęsknię za kolorem !!
Tak już mam, że co chwilę pragnę zmian w domu. Tym razem czekam na kolor. Ale to już po komunii.
Póki co, jest spokojnie.....
















   Życzę Wam spokojnej niedzieli!!
- Wasza Zabiegana;) -

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Gest

   Niby zwyczajny gest. Niby nic. Ale w dniu takim jak dzisiejszy, gdy dzieje się tak dużo, a stres spowodowany brakiem czasu zaczyna mnie zjadać od środka, jest to takie cudne!!!!!!
Przed chwilą wyszłam z domu, a w drewnianym serduchu zdobiącym moje drzwi wejściowe znalazłam świeżutkiego szafirka. Czyja to sprawka...? OCZYWIŚCIE. Mojej kochanej sąsiadki:)))) Justynko, buzkiaki dla Ciebie, za umilenie mi tym drobnym gestem dzisiejszego jakże zabieganego dnia!!!! Wzrusza mnie to, że otaczam się tak wspaniałymi ludźmi:)

   Podziękowania przesyłam też Wam kochane. Za Wasze wsparcie. Za to, że jesteście.
W jednym z komentarzy czytelniczka Dora spytała, czy to, co robię, jest zaraźliwe:) Odpowiadam: Mam nadzieję!! ;) Ewa K. zaś stwierdziła, że mój blog uzależnia. Nie ona pierwsza zresztą;) Kocham to............!! :))

Dziewczyny, dzięki Wam łatwiej mi pokonywać trudności. Dziękuję Wam po stokroć, przesyłam mooooocne uściski!!!!!!!!!!!!!!!!!
:)))


piątek, 17 kwietnia 2015

Rustykalny w magazynie Siedlisko

  Zostały nam dwa tygodnie do komunii. Odliczam już, bo czasu pozostało mało, a jeszcze tyle spraw muszę załatwić... . Tyle wydarzeń skumulowało się w moim życiu w ostatnim czasie, że sama się sobie dziwię, że jeszcze jakoś funkcjonuję;) Wczoraj przeszłam mały zabieg. Kuśtykam jak Quasimodo, bo od jakiegoś czasu mam problem z nogą. Mam jednak nadzieję, że do czasu komunii dojdę do siebie i będę mogła założyć szpilki...

   Jednym ze wspomnianych wyżej wydarzeń była sesja zdjęciowa dla magazynu Siedlisko. Napiszę nieskromnie, że artykuł to moje dzieło;) Możecie tu poczytać o historii powstania bloga, a także zobaczyć moją rodzinkę w całej okazałości;)))
Zapraszam Was serdecznie do lektury, i nie tylko artykułu o Rustykalnym, ale całego magazynu, który zgodnie z ideą Slow Life opowiada historie wspaniałych ludzi i niezwykle urokliwych miejsc:)

Zapraszam i życzę Wam słonecznego weekendu!!








niedziela, 12 kwietnia 2015

O kiermaszu i pięknym lnie

   Witam Was ciepło!!
Nareszcie mamy wiosnę. Ogłaszam wszem i wobec, że mój balkon został po-zimowo odgruzowany, a sezon balkonowy uznałam za otwarty:)
Wraz z nadejściem pięknej pogodny nadchodzą dla mnie dobre dni. Dzieje się dużo i pozytywnie... (!!) ;)) ale potrzymam Was jeszcze w niepewności;))

Przepraszam z góry za brak relacji z kiermaszu głogowskiego. W mailach i komentarzach pytaliście mnie, czy pokażę zdjęcia. Niestety nie udało mi się nic sfotografować ze względu na pogodę. Kaprysiła przeokropnie, a tuż po rozłożeniu stoiska okropnie zmoczył nas deszcz. Mimo tego kiermasz się udał. Jestem baaaardzo zadowolona!! Po raz kolejny spotkałam się z ludźmi, których poznałam na poprzednim targu rękodzieła. Fajni, pozytywni:) (jeśli czytacie, pozdrawiam Was ciepło i raz jeszcze gratuluję wygranej)
Dziękuję też za przybycie moim kochanym czytelniczkom:))))))))))) Nie zdajecie sobie sprawy z tego, jaką radość sprawia mi spotykanie WAS :))))))))


   Dzisiejszy post będzie "tekstylny" :) Dzielę się z Wami moim kolejnym sieciowym znaleziskiem.
  
 ”Powrót do naturalnej lnianej tkaniny w nowej odsłonie ma przybliżyć nas do tego co proste, a przez to piękne i jednocześnie funkcjonalne” – tak brzmi idea firmy Lenoui (bliska zresztą mojemu sercu) oferującej gustowne lniane tekstylia. Od kilku dni cieszę się nowymi poduszkami na krzesła, które zamówiłam w sklepie internetowym, www.lenoui.com.. Większość tekstyliów produkowanych przez wymienioną firmę nawiązuje do stylu skandynawskiego, ale i dla mnie coś się znalazło;) Postawiłam na poduchy z wiązaniami, w kolorze ecru. Kolor jest mocno kremowy, więc pięknie prezentuje się przy naszym drewnianym stole. Myślę, że świetnie wyglądałby na białych krzesłach.
Musiałam się z Wami podzielić moją zdobyczą, bo jestem zachwycona jakością siedzisk, a także sposobem pakowania:) Czy i Wy zwracacie uwagę na to, jak pakuje się przesyłki...??

Ja, po zapoznaniu z ofertą, stałam się fanką poduszek z wiązaniami i fantastycznych, lnianych rolet rzymskich. Spójrzcie...








Tak wyglądają nasze poduchy..











   Sklep oferuje piękne tekstylia, zobaczcie sami... Mnie zachwycają białe zasłony z uroczymi, delikatnymi i naturalnymi chwostami. Och, widziałabym takie u siebie......... ;))









To wszystko to jedynie część fantastycznej oferty. Mnie po przeglądnięciu zdjęć nasunął się tylko jeden wniosek: Muszę Mieć Większy Dom !!!!!!!!!!!!!


A teraz NIESPODZIANKA:)))

Moi drodzy, wkrótce będziecie mieć szansę zdobycia jednego z cudeniek Lenoui w naszym konkursie :)))



Kolejny post będzie... cottonballsowy:) Tak, skusiłam się i ja;) Ale o tym następnym razem. 


Wysyłam w Waszym kierunku moc pozytywnej energii...!!
:)






czwartek, 2 kwietnia 2015

Niezwykła Karolina

   Za oknem śnieg sypie jak szalony. Jest szaro, buro i ponuro. Co chwilę zza chmur wygląda słońce, usilnie, jakby nie mogło się przedrzeć przez gęste obłoki...
 Powoli przygotowuję dom na święta. Zaczęłam robić porządki i... przymiarki;) Ubrałam stół w jasne, świeże szaty, dzięki czemu w pokoju zrobiło się pogodniej i przyjemniej.


   Mój tegoroczny stół wielkanocny zdobić będzie piękna porcelana - mój ostatni nabytek. Wiecie już, że tak samo jak niekonwencjonalne pomysły lubię też tradycję. W myśl zasady DOBRE BO POLSKIE, która zresztą jest mi bardzo bliska, postawiłam na polską manufakturę.
Ten uroczy serwis to polska Karolina. Znacie, prawda..? :)) Tym, którzy nieco mniej interesują się historią polskiej porcelany powiem, że jest to firma z tradycją sięgającą aż 1860 roku!!

   Mam ogromny sentyment do starej  porcelany.W swojej kolekcji mam już kilka prawdziwych perełek, w tym filiżanki z Karoliny:) Te filigranowe, misterne śliczności pochodzą z czasów II wojny światowej. Sygnatura jeszcze niemiecka.
Teraz staną w kredensie obok karolinowego serwisu z nowej kolekcji... :))))))













   Nowy serwis Karoliny ujął mnie swą prostotą i elegancją. Wybrałam porcelanę z kolekcji Alba. Jest biała jak śnieg (cóż... nawet jesteśmy w temacie;) ) i wspaniale wygląda na drewnianym blacie. Niewątpliwą cechą jak dla mnie jest możliwość mycia jej w zmywarce.  Jestem zachwycona!!!!!
Mam już kilkanaście elementów, ale z czasem będę kompletować całe serwisy - obiadowy i kawowy:)





















   Przesyłam Wam mroźne uściski!!
:)

Udostępnij