wtorek, 31 marca 2015

Przedświąteczne zabieganie

   Witajcie moi kochani!!
Strrrrrasznie jestem zabiegana. Mam chwilowo tyle spraw do załatwienia, że trudno mi to wszystko ogarnąć myślami...

Pracuję też nad sesją wielkanocno-stołową. Dziwnie jest tworzyć wiosenny nastrój w domu, gdy za oknem sypie śnieg..;) Cóż,,, mam nadzieję, że jednak do świąt pogoda się uspokoi.
Szykuję aranżację z piękną porcelaną (!!), która w tym roku gościć będzie na naszym stole. Jeszcze przed świętami ujrzycie efekt moich poczynań;)

   Zdradzę też, że już niedługo uraczę Was wiosennym konkursem, w którym będzie można wygrać bardo przyjemne nagrody:)))


   Ach, opowiem Wam jeszcze króciutką anegdotę:
Otóż mój mąż obchodził niedawno imieniny. Moja kochana mama kupiła mu prezent - formę do pieczenia babeczek. Nie, mój mąż nie piecze. Mój kochany mamcik kupił formę zięciowi, żebym JA piekła mu babeczki. Rozumiecie to................??? ;)))


Póki co wracam do pracy i załatwiania tysiąca spraw... ;)
Trzymajcie się ciepło i nie dajcie porwać wiatrowi!!
:)



sobota, 28 marca 2015

Jarmark

  Moi drodzy, jeśli mieszkacie w Głogowie lub w okolicy - zapraszam Was serdecznie na wielkanocny kiermasz, który odbędzie się jutro - w Niedzielę Palmową. Na moim stoisku znajdziecie między innymi piękne serwety do koszyków i dekoracje na świąteczny stół. 
Do zobaczenia..!! 
:)


wtorek, 24 marca 2015

Produkcja trwa...

   Witajcie!!
Wybaczcie, że chwilowo "wsiąkłam", ale przygotowuję wielkanocną kolekcję na niedzielny kiermasz. Czasu pozostało niewiele, a ja mam wciąż coś do zrobienia;) Od kilku dni robię sto rzeczy na raz i aż się sama sobie dziwię, że jeszcze nie oszalałam;) Ale lubię taki czas. Uwielbiam być zabiegana i realizować swoje projekty:) Nie jestem pewna, czy to normalne... ;)))

   Dziękuję Wam za wizyty. Mój becikowy post przypadł Wam do gustu:)) Lubię, gdy dzielicie się ze mną swoimi wspomnieniami!! Lubię, gdy piszecie, opowiadacie, i wzrusza mnie fakt, że są wśród Was prawdziwe pokrewne dusze:))
Przyznam Wam, że nie mogę się już doczekać komunii Julki. Czekam z niecierpliwością na wzruszenia i piękne chwile. Nie mogę się też doczekać tych bardziej przyziemnych spraw - dekorowania stołu (w lokalu), kompletowania Julkowego ubioru. Na półce w szafie już leżą piękne, bielusieńkie pantofelki na tycią stópkę;), a obok nich delikatne rękawiczki i wianek przypominający plecionkę z polnych kwiatów. Wszystko to takie słodkie, maleńkie i eleganckie zarazem. Och.. kocham być mamą...!! :)



   Wracając do tematu tego, co mnie obecnie zajmuje - fragment mojej wielkanocno-wiosennej kolekcji...














Życzę Wam ooooogromu słońca!!
:)

środa, 18 marca 2015

Znawczyni

   Witam Was słonecznie!!
Wiosna idzie. Widać to na niebie, na gałązkach drzew i... w moim roztargnieniu;) Myślę o niebieskich migdałach. Patrząc w słońce potykam się idąc najprostszym z chodników w najbardziej płaskich butach;)
 Ostatnio bliżej zaprzyjaźniłam się z Antkiem. Chodzi...o.. Vivaldiego naturalnie. Ciągle coś nucę pod nosem, choć śpiewać nie potrafię...


   Pisałam Wam w poprzednim poście, że miałam ostatnio przygodę związaną z robieniem zakupów na targu staroci. Otóż kilka dni temu wybraliśmy się z Radkiem po (nieco już bardziej pachnące prawdziwymi warzywami) pomidory i szczypior. Zaszliśmy przy okazji pooglądać starocie. Na jednym ze stoisk z SH-owymi ubraniami i dodatkami wyszperałam coś, co z dala zachęcająco świeciło bielą. Chwyciłam w dłoń bielusieńką, czyściutką tkaninę obszytą tu i ówdzie bielutką koronką.
Poczęłam oglądać to "coś" próbując odgadnąć, co dokładnie wpadło mi w ręce. Po chwili przewracania znaleziska we wszystkie z możliwych stron wywnioskowałam: pokrowiec na krzesło. Piękny. Idealny na krzesełko komunijne Julki!!
Postanowiłam zapytać o cenę. Pani sprzedająca była chwilowo zajęta, i więc jeszcze przez chwilę pooglądałam tkaninę. Obok mnie stały dwie inne klientki - starsze panie, które szukały jakichś ubrań. Zerkały co chwilę na moje znalezisko. W końcu złapałam kontakt wzrokowy ze sprzedającą:
- Przepraszam, ile to kosztuje..?
- Ale co kochaniutka..? Co tam masz? - pyta pani sprzedająca.
- No.... mmm... pokrowiec.
- Co kochana??
- No... to, o, proszę, pokrowiec... na krzesło chyba - i pokazuję dumnie to, co wygrzebałam ze sterty starych i niekoniecznie urodziwych rzeczy.
- To... dziesięć złotych będzie.
Wzięła ode mnie pokrowiec, obejrzała i potwierdziła cenę. Minę jednak miała skonsternowaną... Nie poświęcała jednak więcej uwagi mojemu znalezisku, bo czekali kolejni klienci.
Wynegocjowałam dwa złote zniżki i zaczęłam szukać portfela.
W tym momencie panie stojące obok mnie jak nie wybuchną śmiechem...
- TOŻ TO BECIK JEST!!!!!!
I śmieją się do rozpuku, a ja razem z nimi... :)))
Wzięły ode mnie mój "pokrowiec" i na raz zaczynają prezentację:
- O, widzi pani... tak się kiedyś dzidziusia zawijało... O, tu kołderkę się wkłada... a tu główkę kładzie i zawija.
RANY......... :))))))) No tak, Becik jak się patrzy...!!! :)
Uśmiałyśmy się wszystkie. Ja tuż po obejrzeniu pokazu stwierdziłam, że pamiętam takie beciki. Kiedyś w podobny zawijałam lalkę. A becik, który chciałam kupić, był nowiutki, z metką, z roku 1989, czyli był prawie tak stary jak ja:) No i jaki wartościowy... Według metki wart aż 300zł...!! ;)
Postanowiłam, że wezmę ten pokrowco-becik i zobaczę, czy nada się na pokrycie krzesła na komunię.
W domu okazało się, że pasuje na krzesło wprost idealnie. TAK. To jest idealny Becik na krzesło:))))




























Kupiłam już biały rzep i ciut przerobię dół...pokrowca...? becika...??? BECIKOWCA....?? ;))

Tył udekoruję kwiatową przypinką. Myślę, że będzie śliczny. Pokażę Wam, gdy go ukończę:)



   Pozostając w temacie szycia, pochwalę się Wam ozdobami, które stworzyłam na ostatnią retro-imprezę. Ubrałam zwiewną sukienkę w kolorze ecru, więc dorobiłam do niej pasek z cekinami i opaskę na włosy do kompletu. Wszystko ozdobiłam liśćmi z filcu, które wykleiłam perełkami, cyrkoniami i cekinami. Piórko zapożyczyłam ze starego kostiumu Julki.
Mnie już się nie przydadzą, może więc jest wśród Was osoba, która chciałaby przygarnąć pasek i opaskę...? W razie czego piszcie na rustykalnydom@wp.pl.

Oto moje hand-made'y....









Żegnam się z Wami z uśmiechem na ustach:))))
Do następnego razu!!!!
:)

piątek, 13 marca 2015

Kiermasz wielkanocny w Głogowie

   Bardzo często zdarza mi się słyszeć, że osoby z Głogowa i okolic chętnie zobaczyłyby moje prace "na żywo". Wychodząc na przeciw Wam, postanowiłam w tym roku wziąć udział w wielkanocnym kiermaszu, który odbędzie się w Głogowie, na ryneczku przy Wałach Chrobrego, w niedzielę palmową. Stanę z naszymi pięknymi serwetkami do koszyka, z gotowymi, udekorowanymi koszykami, dekoracjami wielkanocnymi, wiankami... etc. Jeżeli wśród Was moi mili jest ktoś, kto chciałby zobaczyć moje handmade'y, kupić coś oryginalnego i po prostu zamienić parę słów - będę do Waszej dyspozycji. Bardzo chętnie poznam Was bliżej:))))



   Dziś wrzucam pstryki naszego zeszłorocznego stołu wielkanocnego.
W wystroju królowały kolory chabrowy i żółty. Stół nakryłam upolowanym w second hand'zie haftowanym obrusem. Żur świąteczny podałam w chlebkach, które po rozmoknięciu smakowały wprost wyśmienicie. W domu unosił się zapach wielkanocnych potraw i ukochanych frezji, które znalazły miejsce w starym dzbanku na stole...











 

Dom zdobiły moje malowane retro-pisanki - pamiętacie je...?? ;)






   A to już moje tegoroczne pomysły - koszyki dekorowane wiosną... :)









   Takie drobiazgi i wiele innych znajdziecie na naszym stoisku. Być może wpadnie Wam coś w oko... ;)


W kolejnym poście opowiem Wam o tym, co mi się przytrafiło podczas ostatnich zakupów na targu staroci... ;)))

Trzymajcie się ciepło!!
:)

poniedziałek, 9 marca 2015

Belki rustykalne

   Witajcie!!
  Dziękuję Wam kochane moje za odwiedziny, komentarze i życzenia:) Przepraszam, że nie odpowiedziałam od razu, ale byłam na urlopie.  Mój kochany mąż zafundował mi wspaniały babski weekend w górach. Wypoczęłam w spa, odmłodniałam (bardziej psychicznie niż fizycznie, ale to zawsze coś;) ), spędziłam czas w klimacie retro, w towarzystwie świetnych babeczek. Ach, jakie to mi było potrzebne... .No i wróciłam z rozbrajającym zestawem upominkowym - goździkiem, bombonierką i parą rajstop:)))))

Pełna energii zabrałam się do pracy.
Dziś mam dla Was porcję drewnopodobnych wiejsko-miejskich aranżacji. Dziś będzie o... suficie:)

   Mniej więcej dwa lata temu zaczęłam się rozglądać za belkami sufitowymi. Kiedy tylko na rynku polskim pojawiły się imitacje rustykalnych belek, zamarzyłam o takich.  Uznałam, że byłyby doskonałym zwieńczeniem naszej rustykalnej aranżacji pokoju dziennego.
To, że kocham drewno, to już wiecieJ Dlatego między innymi jakiś czas temu malowałam lakierem okna na orzechowo. Po upływie czasu, gdy już podjęłam decyzję o zmianie koloru okien na biały, pomyślałam więc, że przydałby się jakiś drewniany akcent, by nie zrobiło się w pokoju zimno i zbyt surowo.
Wówczas powróciłam do myśli o belkach. Doszłam do wniosku, że gdy drewniany akcent pojawi się na suficie, będzie świetnie pasował do ceglanej ściany, a ponadto, gdybym za jakiś czas chciała nieco zmniejszyć ilość mebli, pokój nadal pozostanie ciepły i przytulny.
Na początku rozważałam belki z prawdziwego drzewa, jednak mając przed sobą perspektywę montażu ciężkich belek nad głową… stwierdziłam, że aż tak ryzykować to bym raczej nie chciała;) tym bardziej, że już kiedyś spadł mi z sufitu ciężki żyrandol i narobił sporo szkód. W grę wchodziła jedynie atrapa starej deski. Ale Tylko dobra atrapa.
Owszem, przeglądałam już nie raz belki z dużych marketów budowlanych. Jednak sprawiały wrażenie tanich, niedbale wykończonych. Jako że o nabyciu ich myślałam już na poważnie, zaczęłam szukać w internecie. Przejrzałam sporo ofert. Najbardziej podpasowała mi oferta  z www.Plastmaker.pl. Zachęciła mnie najpierw duża elastyczność jeśli chodzi o wymiary (mogłam sobie sama ustalić grubość, wysokość i długość belki), oraz szeroka gama kolorystyczna i wykończeniowa. Do pokoju dziennego wybrałam belki pełne o szerokości równej metrowej ściance, by efekt był jak najbardziej naturalny. Jeśli chodzi o kolor, na początku postawiłam na pomarańczowy, bo bardzo lubię wszelkie bejce w kolorze Tek. Jednak tu (z czego się ogromnie cieszę) wkroczył sympatyczny Pan, który telefonicznie opowiedział mi o kolorystyce i podpowiedział, że jeśli chcę bardzo naturalnego koloru, poleca mi wybór koloru purpurowego. Hmm… sama bym się nie zdecydowała, bo „purpura” brzmiała jak dla mnie dość.. ekstremalnie, jednak po odebraniu zamówienia okazało się, że kolor to strzał w dziesiątkę!! Jest bardzo naturalny, ciepły, stonowany i idealnie współgra z odcieniem kuchennych mebli.:) 
(Niewątpliwą zaletą jest możliwość zamówienia próbek kolorów belek)

Dla przykładu - to kolorystyka profili z kolekcji Old Wood, czyli tych, na które się zdecydowałam... 



   Muszę Wam powiedzieć, że kiedy rozpakowaliśmy z mężem belki, byliśmy pod ogromnym wrażeniemJ Są naprawdę świetne!! Solidnie wykonane, matowe i nie rozpadają się w dłoniach. Jestem naprawdę zachwycona. Doskonale imitują drzewo. Kiedy gościłam moją szwagierkę, uznała, że nie wierzy, że to styropian;) tak więc jest dobrzeJ
Nasza córcia oczywiście uznała, że i ona chce takie belki u siebie. Dlatego tutaj również pojawił się drewniany motyw.
Do jej pokoju wybraliśmy ceownik (czyli belkę pustą w środku), nieco szerszą niż nasza i w trochę jaśniejszym kolorze. Ceownik jest doskonałą bazą do montażu oświetlenia ledowego. Myśląc przyszłościowo, zamontowaliśmy jedną belkę u Julki. A dlaczego przyszłościowo? Bo za parę lat być może będzie chciała urządzić swój pokój bardziej młodzieżowo, nowocześnie – i wówczas idealnie sprawdzi się belka na oświetlenie ledowe.
W julkowym pokoiku zamontowaliśmy na razie jedną sztukę, by za bardzo nie przytłoczyła pomieszczenia. Mimo to wygląda fantastycznie. Świetnie komponuje się z subtelnością kryształowego żyrandola...







Surowość belki idealnie pasuje do romantycznych, kwiatowych motywów...
 (po raz kolejny składam podziękowania Pani Małgosi z Flora Atelier w Głogowie za uroczą kompozycję kwiatową)









Dla zainteresowanych tematem belek podaję link do filmiku dotyczącego montażu:
 http://plastmaker.pl/#!/montaz

Przy okazji robienia zamówienia w sklepie, zdecydowaliśmy się na dwie nowinki (równie ciekawe!!), ale o tym będzie osobny post. Lubię eksperymentować, próbować nowego. A jeszcze bardziej lubię, gdy nowinki okazują się megafunkcjonalne:)


   Kochani, napisałam ten post z myślą o wszystkich znajomych, którzy szukali takich rustykalnych "ocieplaczy" domowych, ale zawiedzeni jakością produktów wystawianych w marketach zrezygnowali z zakupu. Szczerze - gdybyście kiedykolwiek chcieli tak jak ja ozdobić swoje wnętrza taką atrapą belek – polecam Wam WWW.PLASTMAKER.PL. Pracownicy bardzo profesjonalnie podchodzą do klienta, udzielą wskazówek, doradzą. Gorąco Wam polecam to miejsce w sieci!! Mnie zamówienie zadowoliło w stu procentach :)























    Tak się składa, że ostatnio mam ogromną potrzebę wprowadzania zmian. W swoim wyglądzie, w życiu, w domu. Jak zwykle wraz z nadejściem wiosny nadchodzą nowe pomysły. Moim kolejnym planem aranżacyjnym będzie stworzenie stylizacji loftowej. Zamówiłam na Westwing świetną grafikę na ścianę. Czarną, postarzaną, ze interesującym przesłaniem, które będzie stanowiło swoisty kodeks domowy:) Myślę, że będzie fajnie. Westwing zaskoczył mnie ostatnio szybką wysyłką. Zamawiałam białą etażerkę (pamiętacie..? pokazywałam w poście), która miała do mnie przyjechać w kwietniu. Zamówienie przyszło szybciej i patera już zdobi mój kawowy stolik (co widać w poprzednim poście). Może i na grafikę nie będę musiała długo czekać... a bardzo, ale to Bardzo jestem ciekawa efektu... ;)

Uciekam do nadrabiania domowych zaległości. Piszcie kochani, teraz już jestem dostępna i odpowiem na komentarze i maile.
Do następnego razu!!!!
:)





czwartek, 5 marca 2015

Biel i drewno

   Witajcie moi drodzy!! Dziś mam dla Was dość...obfity post:)

   Jednym z najpiękniejszych duetów kolorystycznych we wnętrzach jest połączenie bieli i naturalnej barwy drewna. Na czym polega fenomen tego połączenia? Na tym, że pomimo przemijających trendów wnętrzarskich duet biel+drewno zawsze stanowi idealne, bardzo uniwersalne rozwiązanie w każdym wnętrzu. Takie zestawienie można zastosować w zasadzie w każdym stylu, począwszy od rustykalnego, skandynawskiego, prowansalskiego, po industrialny czy nawet modernistyczny.

   Ponadczasowa biel jest jednym z najbardziej uniwersalnych kolorów we wnętrzach. Jest takim… nazwałabym „ułatwiaczem” aranżacyjnym. Doskonale współgra z rozmaitymi barwami, fakturami. Do wszystkiego pasuje. Może stanowić akcent subtelny, bądź mocny i wyrazisty. Biel odświeża wnętrze, nadaje mu lekkości, dodaje przestrzeni. Jest elegancka i szykowna. Stanowi wręcz idealną bazę w doborze dodatków. Choć często biel kojarzona jest w wnętrzami zimnymi, nie musi wcale czynić z pomieszczenia miejsca chłodnego i nieprzyjemnego. Wręcz przeciwnie. Zastosowana w odpowiedni sposób sprawdzi się idealnie w przytulnym wnętrzu. Na rynku mamy całą gamę odcieni bieli w farbach do ścian, tkaninach czy meblach. Dużą popularnością cieszą się jej ciepłe tonacje. Jeśli zaś chcemy zastosować we wnętrzu biel chłodną, świetnym przełamaniem będzie właśnie drewno.

   Drewno to bardzo wdzięczny element wystroju wnętrz. Idealnie wpisuje się w standardy pomieszczeń urządzonych w różnych stylach. Najczęściej kojarzone jest z ciepłem, przytulnością i naturą. Jest, podobnie jak biel, klasyką, której popularność nie słabnie. Drewno świetnie dostosowuje się do stylu rustykalnego, z charakterystycznym mocnym usłojeniem, postarzeniami i ciosanymi krawędziami, ale i do nowoczesnego – taki look najczęściej oznacza gładkie powierzchnie, często na wysoki połysk. Tym, co lubimy w drewnianych powierzchniach jest fakt, że różne odcienie drewna dobrze pasują do siebie. Możemy więc swobodnie wymieniać meble bądź dodatki, bez narażania się na kosztowne wydatki.


   Biel i drewno to i moje ulubione połączenie. Lubię ciężkość i ciepło drewnianych mebli przełamywać nutką bieli. I na odwrót – łagodzić chłód i surowość bieli naturalnym drewnem.
Zbliża się wiosna, więc wpuszczam do naszego domu więcej światła, rozjaśniając pokój dzienny. Mam potrzebę wprowadzenia świeżości. Dlatego kupuję jasne kwiaty (ostatnio pałam miłością do drobnej kampanuli) i zdecydowałam się na zakup białych zasłon. Zamarzyły mi się zasłony bardzo naturalne i lekkie. Postanowiłam więc, że wyjmę z czeluści szafy zakurzoną od lat maszynę i uszyję to, co sobie wymyśliłam. Postawiłam na biały len. Tkaninę kupiłam tutaj: www.sklep.textilmar.pl. Okazało się, że wybrałam idealnie, bo len ma przyjemną, ciepłą barwę. Uszyłam zasłony. I choć nie są odszyte bardzo profesjonalnie;) to cieszą oczy swą naturalnością...

















   Kolejnym elementem, który pięknie rozjaśnił pokój, jest pufa z ludwikowskimi nóżkami. Zdecydowałam się na połączenie kolorystyczne, o którym wyżej pisałam – ponadczasową biel i ciemne, naturalne drewno. Mebelek wygląda świetnie. Jest fantastycznym siedziskiem, a gdy trzeba – dodatkowym stolikiem. Nie sprawia mi też problemu jego rozmiar (poduszka jest dość szeroka), gdyż akuratnie wkomponowuje się pod nasz stół kawowy Firma DomArtStyl (www.domartstyl.pl), w której zamówiłam pufę, uraczyła mnie słodkim gratisem w postaci podusi w kolorowe pasy. Jest świetna i choć pasuje idealnie do wystroju pokoju dziennego, zdobi teraz łóżko Julki, która ją od razu sprytnie zarekwirowała - gdy tylko zobaczyła poduchę - uśmiechnęła się tak szeroko, że nie sposób było odmówić;)


Oto nasza podusia...





 ... a tutaj moja nowa pufa - mebel wielofunkcyjny, i choć sprawia wrażenie masywnego, niezwykle lekki...







Pufka świetnie sprawdza się jako stolik pomocniczy przy stole kawowym. Można na niej ułożyć ulubione magazyny, postawić tacę z herbatą, albo po prostu wykorzystać ją jako przedłużenie fotela. Na tak małych metrażach jak moje, takie rozwiązania sprawdzają się doskonale...










Kochane moje Kobietki, teraz zwracam się do Was:)
Zbliża się nasze babskie święto:) więc chciałabym Wam życzyć wszystkiego dobrego. Ślę Wam słodkie, kobieciaste całusy!!!!!!!!!!
I pamiętajcie moje miłe, Kobieta = Siła ...!!
:)))








niedziela, 1 marca 2015

Mała zapowiedź..

Kochani...
Zmogła i mnie choroba. Wprawdzie już ze mną lepiej, ale dopadło nas straszne choróbsko - najpierw Julkę, potem mnie. Ciągnie się tak od tygodnia. Gardło nadal boli, czeka mnie chyba kolejna wizyta u lekarza...

Póki co, wrzucam maleńką zapowiedź kolejnego postu. Będzie bardzo rustykalnie i sielsko...:)











Witam bardzo serdecznie nowe czytelniczki:)))
Do zobaczenia już za chwilkę!!


Udostępnij