niedziela, 23 marca 2014

O smuteczkach i sprzęciarskich złośliwościach

   Witajcie niedzielnie...
Jestem baaardzo zmęczona:( Snuję się po domu niczym cień, nie mając na nic sił...
Od kilku dni walczymy z chorobą Juleczki. Początkowo zdiagnozowano różyczkę, jednak choroba okazała się być rumieniem zakaźnym. Cóż za wstrętne choróbsko!! W większości przypadków ma łagodny przebieg, ale w naszym przypadku niestety tak nie jest... Wczoraj o mało nie zeszłam na zawał, gdy po zmierzeniu temperatury Julce zobaczyłam na termometrze 40,5 stopnia...:(( Leży ta bida moja od kilku dni w łóżku...cała poplamiona, osłabiona... . Dwa dni temu ubolewała nad tym, że musi być w domu, podczas gdy na dworze tak pięknie i ciepło... Dziś - na szczęście dla nas - za oknem pochmurno, burzowo. I pada...

   Tak więc dziś jestem uziemiona...czy może bardziej udomowiona...
Chciałam trochę posprzątać, bo mój dom od kilku dni wygląda jak pobojowisko... Tak, wiem, że dziś niedziela, ale... rozumiecie... Trudno przejść przez dzienny nie nabijając sobie sińca;)
   Och, a co do sprzątania...
Dwa dni temu zabrałam się za balkonowe porządki. Wyobraźcie sobie jak musiał wyglądać mój balkon, skoro sprzątanie go po zimie zajęło mi - bagatela - ponad 4 godziny... Musiałam usunąć zaschnięte bluszcze i iglaki. W ich miejsce wsadziłam trochę bratków i bukszpan.
Podczas przesadzania roślin okrrrrropnie naśmieciłam, zarówno na balkonie, jak i w domu. Wszędzie panoszyły się okruchy ziemi i igły choinkowe... Pomyślałam jednak, że popracuję swobodnie, a na końcu wszystko odkurzę...
Tak........
Pamiętacie mój odkurzacz...? No ten, który tak namolnie wkradał się w kadry podczas zdjęć... Otóż kiedy po zakończeniu prac balkonowych zamierzałam wciągnąć całe ustrojstwo z podłóg, okazało się, że mój odkurzacz się na mnie obraził... i zupełnie złośliwie i na amen się popsuł:/
Tak więc Katarzyna powróciła do epoki kamienia łupanego i z miotełką w ręku obleciała wszystkie kąty mając jednak nieodparte wrażenie, że nie wszystko zostało wymiecione tak jak należy...
Nie wiem, czy moje zielone odkurzadło się odobrazi czy jednak będę musiała poszukać nowego. Hmm... może siedząc w czeluściach szafy przemyśli sprawę i po kilku dniach mu przejdzie...? ;)))


   Jakiś czas temu wykonałam za zamówienie tacę z monogramem. Kolorystyka tacy jest celowo ciemna, bo właścicielka bardzo lubi czarne i drewniane elementy we wnętrzach;)




   Moje pisaneczki powędrowały już do wspomnianej wcześniej Flora Atelier przy ul.Sikorskiego.
Oprócz pisanek, wystawiłam kilka naszych dzierganych serwet. Zostawiłam tam kilka prawdziwych cudeniek. Zapraszam serdecznie chętnych z okolic. Stolik z moją aranżacją jest ciut skromny z uwagi na fakt, że pochłonięta chorobą mojego malucha nie miałam dość czasu na jego dopieszczenie, jednak myślę, że to, co się na nim znajduje, przypadnie Wam do gustu:)) 
Jeśli zaś chodzi o serwety i obrusy - są to rzeczy dla prawdziwych koneserów, ceniących sobie przede wszystkim wysoką jakość i staranne wykonanie. Ach, nie będę już zachwalać... zajrzyjcie do kwiaciarni... ;)))











Trzymajcie się dziś ciepło i lepiej, niż ja... ;)))

Kasia q

25 komentarzy:

  1. współczuję z chorobą córci... kiedyś mój syn to przechodził i... ja sama...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, Asiu, boję się, żeby w nas nie trafiło, bo podobno dorośli gratis w pakiecie otrzymują zapalenie mięśni... a ja już kiedyś je przeszłam i nie chciałabym przechodzić przez to ponownie...

      Usuń
  2. Mimo wszystkie spotkane przykrości robisz same piękności. Trzymajcie się... Szybkiego powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowia życzę i aby odkurzać odbraził się:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko piękne a chorobą się nie martw bo odchodzi tak szybko i gwałtownie jak się pojawia:)) Wiem bo przechodziliśmy rumień w tamtym roku:))
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dagmarko my pierwszy raz zetknęliśmy się z tym choróbskiem... Mam nadzieję, że szybko przejdzie, tak jak piszesz:))

      Usuń
  5. Juleczce życzę zdrówka, a Tobie spokoju i uśmiechu - pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  6. Po pierwsze zycze Julce duzo zdrowka!

    Znam ta zlosliwosc rzeczy, jak jest akurat bardzo, bardzo potrzebne to nie dziala ha.
    Piekna wiosenka u Ciebie :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Anetko:)
      Wiesz, najpierw pomyślałam, że nie ma problemu... że kupimy nowy odkurzacz... w końcu to nie aż taki chyba wydatek... Ale gdy zaglądając w rachunek przypomniałam sobie ile ten odkurzacz kosztował przeżegnałam się... Rany... Chyba jednak go naprawię;) Albo zacznę Kaśką odkurzać o ;)) Ściskam...

      Usuń
  7. Piękne kompozycje. Dużo siłek i zdrowia dla Ciebie i Małej,
    Pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej...tak dawno nie słyszałam o tej chorobie, że już myślałam, że można znaleźć ją tylko w encyklopedii.
    Życzę rychłego powrotu do zdrowia, bo to grzech chorować, gdy przyroda budzi się do życia :)
    Kasiu widzę, że przygotowania do zbliżających się świąt idą pełną parą. Ja nadal wojuję w ogrodzie (wiosna to wytężony czas dla ogrodnika) i pewnie wyciągnę to, co zrobiłam w zeszłym roku. Buziaki Iwona P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Iwonko, ogrodu szczerze aczkolwiek pozytywnie Ci zazdroszczę... Taki ogród to wspaniała terapia dla duszy... Wojuj wojuj.. Na pewno praca się opłaci:)) Ściskam leciutko..

      Usuń
  9. oby córcia szybciutko wyzdrowiała, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu... ja też mam nadzieję, że to szybko minie... Dziś jeszcze nienajlepiej..

      Usuń
  10. Kasiu, wiem co przechodzisz moja córa też ją złapała, ciężkie, ale minie. Taca prześliczna:) Trzymajcie się cieplutko aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agnieszko, walczymy dzielnie, ściskam..

      Usuń
  11. Ojej, tak wysoka temperatura - biedne maleństwo :( Współczuję Wam obu. Życzę, aby choróbsko jak najszybciej opuściło Wasz dom i poszło gdzie pieprz rośnie. Obyście kolejnymi słonecznymi dniami mogły się już cieszyć swobodnie!
    Zastanawiałam się, oglądając zdjęcia, czy udaje Ci się przetrzymać przez zimę Twoje balkonowe roślinki - jednak okazuje się, że nie. Szkoda, ale z drugiej strony dzięki temu można mieć co rok inną aranżację.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wishing your little one a speedy recovery - I know it is hard on her sweet Mother, too! Strength and courage for you both. Beautiful tray and lovely images - you have inspired me to clean up my deck - it is looking forlorn. Hugs to you and sweet daughter. xo Karen

    OdpowiedzUsuń
  13. Be strong Zuza

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij