czwartek, 31 października 2013

Moja wina.

Z samego rana odwiedziła mnie mała dziewczynka. 
Do mojego domu weszła czteroletnia Hania o buzi aniołka....ale za moją sprawą...jako że ze mnie prawdziwa wiedźma...wyszła...Czarownica........brrrrr!!!!!! ;)))

Make-up & hairdo by Ciocia Kasia ;)








Buziaki dla rodziców!!
PS. Agnieszko, dzięki za zaufanie ;))

poniedziałek, 28 października 2013

Biały sen..

   Zaraz zaczynam malować. Po pierwsze chcę przygotować coś dla Was, po drugie - zaczynam nowe zlecenie. Strasznie się "nakręciłam", bo w związku z tymże zleceniem postawiłam sobie cel. Już wyjaśniam o co chodzi:
Piotr i Luiza są właścicielami wspaniałej, kilku(nasto?dziesięcio?) -letniej kuchni w uroczym niebiesko-żółtym kolorze;) Kuchnia jest niewielka, i dotychczas panował w niej ogólny harmider, ponieważ większość drobiazgów potrzebnych przy wychowywaniu małego dziecka stała na blatach, parapecie..nie znajdując miejsca w szafkach. Właściciele postanowili chwilowo odświeżyć look, chwilowo, bo planują za kilka lat całkowicie kuchnię przeorganizować i wymienić meble. Odświeżenie ma polegać na odmalowaniu frontów, ławki i stołu. Dodam, że fronty są ładne, drewniane..i gdy usłyszałam, że chcą się ich pozbyć.. zaparłam się. Powiedziałam, że odmienimy kuchnię tak, że zrezygnują z nowej;) Dziś zaczynam malować. Zamierzam uczynić z kuchni prawdziwe cacko za niewielkie pieniądze. Och, już jestem ciekawa ich min po metamorfozie... :)))
Kuchnia ma mieć charakter rustykalno-glamour'owy, z białymi mebelkami i lawendowymi ścianami..
Och, jak ja kocham nowe wyzwania..!!
:)



niedziela, 27 października 2013

Wrażenia

   Czuję się pozytywnie rozerwana;)
Wczoraj było cudownie. Wspaniały koncert, piękne utwory. Jestem pod wrażeniem głosu Agi Zaryan "na żywo", coś wspaniałego. Fantastyczna z niej babka, taka cudownie skrajna - artystka o wielkim formacie, tańcząca na boso na scenie.. Czuję się kupiona w całości, a już szczególnie dlatego, że usłyszałam na żywo ulubiony utwór "Miłość" Cudnie!! ;))



Już jutro planuję przygotować dla Was mały tutorial z postarzania przedmiotu. Tymczasem jeszcze celebruję leniwą niedzielę;) Trzymajcie się ciepło!!

sobota, 26 października 2013

Dziś się bawię...

   Dziś mój dzień. Cały dla mnie, ze wszystkimi swoimi babczyńskimi atrakcjami. Dziś nie jestem tylko mamą, ale przede wszystkim kobietą. Chyba każda z Was czasem pragnie być przede wszystkim Kobietą.  

 Od rana okupuję łazienkę wykonując przeróżniste zabiegi pielęgnacyjne. W takie dni jak dziś kocham swoją łazienkę za jej zielony kolor, nastrojowe światło i muzykę, której mogę słuchać podczas długich kąpieli. Dziś będę się bawić, a tak rzadko to robię...
Wieczorem idziemy na koncert, jestem bardzo podekscytowana, bo jestem wielbicielką muzyki Agi Zaryan, a usłyszeć to na żywo...ach!!
I Wam życzę dobrego dnia:))

 

piątek, 25 października 2013

Kot

Co to za dziwny stwór....??
Kto ma kota, ten wie.

   Tośka nie pije wody ze swojej miseczki. Karmę zje, owszem, ale wodą z michy gardzi. Za to woda prosto z kranu jest wspaniała. A już najcudniejsza jest ta, w której od kilku dni stoją kwiaty.
   Tośka, jak typowa baba, zawsze chce mieć ostatnie słowo. Kiedy się na nią nakrzyczy za to, że zjada nasze kwiaty, ucieka, ale zawsze, po prostu zawsze musi to skomentować i wydaje wówczas z siebie skrzeczące dźwięki mające oznaczać mniej więcej: "rany, o co wam znowu chodzi?!"
   Tośka najbardziej lubi spać na belce pod sufitem pomiędzy korytarzem a kuchnią. Nie ważne, że belka jest cienka i gruby futrzak ledwie się na niej mieści, a gdy śpi, łapy tylne tudzież przednie zwisają jej bezwładnie w dół. Nie ważne, że za każdym razem gdy pod nią przechodzę boję się, by się na mnie nie zwaliła, a dość często zdarza jej się spadać z różnych powierzchni kiedy śpi. A gdy już spadnie, ja śmiejąc się mówię "głupi kot", a Tocha odchodzi na bok, ale zanim jeszcze zejdzie nam z oczu odwraca się i patrzy na mnie z wyrzutami i miną pod tytułem "głupia pani".
   Ostatnio bardzo polubiła wchodzić...nie nie...wpychać się za akwarium. I NIE WAŻNE, że jest tam szczelina ciut mniejsza od szerokości jej głowy (choć ktoś kiedyś mi powiedział, że gdzie zmieści się głowa kota, tam zmieści się cały kot), wchodzi tam nieustannie, by przez szybę straszyć znienawidzone czarne rybisko pływające w te i z powrotem bez zgody Teodory. I kiedy tak futrzak się wciśnie w ową szczelinę, buźka mu się deformuje - a to oko się zamknie, a to zębiska się odsłonią...i tak czatuje na rybę niczym Quasimodo.
Rany...
Czy Wasze koty są równie inteligentne..? ;)










;))

środa, 23 października 2013

Słoneczne kadry i witrynka na sprzedaż

   Idealna polska jesień..!
Nie da się inaczej ująć w słowa tego, co mamy na dworze. Słońce świeci intensywnie, co powoduje, że na twarz usilnie wkrada się uśmiech. Niebo dziś za moim oknem czyste, a powietrze miękko i przyjemnie otula..

   Muszę się z Wami podzielić pewnymi spostrzeżeniami odnośnie naszego M.
Czasami mam wrażenie, że nasz dom czuje. Że słyszy. Uśmiecha się do nas figlarnie odpowiadając na nasze aktualne potrzeby. Po czym to poznaję..? Cóż..
Kiedy czujemy, że brakuje nam miejsca, nachodzi mnie ochota na przemeblowanie..i jakoś zawsze w rezultacie znajduję brakującą przestrzeń.
Kiedy mam zły dzień i do furii doprowadza mnie zepsuty od kilku tygodni halogen w łazience, nagle światełko się zapala, ot tak, po prostu zdrowieje.
 Kiedy zaczął nam doskwierać brak światła w domu (dodam, że nigdy nie miałam nasłonecznionego mieszkania), wybudowano naprzeciw kamienicę, w której oknach odbijają się promienie słoneczne i w takie dni jak dziś zaglądają do naszego domu sprawiając, że kochamy go jeszcze mocniej... ;)







* na zdjęciu porcelanowy pojemnik - babeczka dostępny w Rustykalnym, o TU

















 Dla Was, moi mili...




   Kochani, jeśli ktoś z Was mieszka w pobliżu i chciałby odkupić ode mnie za niewielkie pieniądze witrynę ze zdjęcia poniżej, proszę o kontakt mailowy: rustykalnydom@wp.pl. Chcę ją sprzedać, bo zajmuje mi za dużo miejsca w pokoju. 
W miejsce witryny planuję wstawić mebelek, w którym będziemy przechowywać prace Julki. Córcia uczęszcza na koło plastyczne i z ogromnym zapałem podchodzi do zadań wymagających kreatywności. Często mawia, że w przyszłości będzie Maralką ;))


poniedziałek, 21 października 2013

Przeróbki i próbki

   Witam Was kochani:)
Dziękuję za wizyty, komentarze. Dajecie mi dobrą energię;)
Z życia prywatnego:  wczoraj odstawiliśmy Julkę do szkoły i wybraliśmy się na grzyby. Pogoda dopisała, bo było stosunkowo ciepło i przyjemnie grzało słońce, dodatkowo liczyliśmy na spore zbiory, gdyż w ostatnich dniach popadało... Niestety, grzybów nie było (dziwne..), za to postanowiłam zrobić pożytek z pobytu w lesie i po prostu pospacerować. Jakże to potrzebne po kilku dniach w ciągłym biegu!! Czułam się wspaniale, poza tym gdy doszłam do małego zagajnika otoczonego brzózkami, poczułam się jak w bajce..Kochani, jak tam obłędnie pachniało!! Sama żywica i sosny... po prostu bosko.. Wdychałam i wdychałam, i już nawet brak grzybów nie był w stanie zepsuć mi nastroju;)

   Dziś pokazuję moje przeróbki. Czasem eksperymentuję malując. Próbuję nowych technik, środków.
Czasem przerabiam coś kilkakrotnie, zanim rezultat mnie zadowoli.
Ostatnio przerabiałam lustro z Belldeco (wcześniej było białe i bez ciemnych przecierek), szafkę na klucze i lampę kupioną w starociach, która miała przeuroczy mój najulubieńszy szpitalnozielony kolor;))







   Uciekam do szkoły...to znaczy nie ja...och, ale wiecie o co chodzi..;))
Przesyłam wtorkowe uściski!!

czwartek, 17 października 2013

Nowe doświadczenie

   Za mną bardzo emocjonujący dzień:)
Ostatnio pisałam o pewnym projekcie. Miałam dziś zaszczyt prowadzić wykład z zakresu aranżacji wnętrz dla słuchaczy Uniwersytetu III Wieku . Tematem była "Kuchnia pełna smaków", tak więc było o urządzaniu i  upiększaniu kuchni. To był mój pierwszy raz jeśli chodzi o rolę wykładowcy, dlatego musiałam bardzo się pilnować z czasem..a mówić o aranżacjach mogłabym godzinami... Tak to jest, gdy zawód jest jednocześnie pasją;)
Mam nadzieję, że moim słuchaczom się podobało (jeśli do mnie zaglądacie, pozdrawiam Was serdecznie!!) 


Tak jak obiecałam, prezentuję moje pierwsze zawieszki choinkowe. Praca wre, wciąż pojawiają się nowe pomysły.. Dziwnie tak trochę malować mikołaje w środku października, ale cóż, czas goni... ;))





Trzymajcie się ciepło!!
:)


wtorek, 15 października 2013

Ramy dla damy...

   W Rustykalnym kilka dni temu zagościły słodkie rameczki. Można je nabyć w atrakcyjnej cenie, zapraszam serdecznie..
A już jutro przedsmak świąt, czyli moje pierwsze tegoroczne własnoręczne zawieszki bożonarodzeniowe;)
Dobrego dnia!!



poniedziałek, 14 października 2013

Nowości w sklepie

   Powolutku próbujemy ogarnąć sklep i wprowadzamy nowości.
Nowością jest kategoria "Stara porcelana", gdzie znajdować się będą stare cudeńka wyszukane dla was przeze mnie;) Dziś polecam piękną filiżankę z dwoma podstawkami z Chodzieży.
Zapraszam serdecznie, zajrzyjcie do sklepu:)
Przesyłam uściski!!


Różami..kwiatami malowane

   Witam Was poweekendowo.
Mam nadzieję, że udało Wam się wypocząć. Mnie tak. Po tygodniu, który obfitował w intensywną pracę, wrażenia i poznawanie ciekawych ludzi, zrobiłam sobie- jak mawia pewna Ewa - reset. Niedzielę spędziłam na oglądaniu dobrych i mniej dobrych filmów, piciu kawy i wygrzewaniu się w ukochanym fotelu. Jeden tylko epizod zakłócił moje resetowanie, a mianowicie choroba kocia. Nie wiem co Tośka zjadła (widziałam jedynie, że skubie czasem majeranek na balkonie) czy wypiła, ale strasznie się struła, co się objawia zwracaniem treści pokarmowej. Całe szczęście jednak, że to całkiem mądry kot i za każdym razem, gdy mu się chce.. krzyczy mniej więcej tak: "jał jał jał jał jał..." i idzie do toalety, po czym my ją chwytamy i podnosimy, a ona ślicznie, niczym człowieczek, zwraca do ubikacji;)) Tak, Tocha to bardzo mądry kotek;)

   Tak jak wcześniej wspomniałam, poznałam w ostatnim czasie kilka osób. Jedną z nich jest moja nowa klientka - kobieta przesympatyczna, ciepła, silna i bardzo ambitna. Cieszę się z każdej tego typu znajomości, gdyż zawsze wnoszą w moje życie nowe wartości:)
Na zamówienie dla tejże Pani namalowałam różany obraz. Miał być słodki i w tonacji różowo-niebieskiej, dlatego postawiłam na kobaltowy dzban. Obraz malowany akrylem...


  W tym tygodniu szykuje mi się pewien projekt. Przygotowuję się do niego od kilkunastu dni. Mam nadzieję, że wszystko wypadnie pomyślnie, a Wam zdam relację po jego zakończeniu, czyli w następny weekend.

   A poniżej wspomnienie mojej kwiatowej ściany. Mojego malowidła już nie ma, bo mamy w planie za jakiś czas okleić ściankę ciętą cegłą. Planujemy w przyszłości też małą przebudowę kuchni, bo marzy nam się większa lodówka z większą zamrażarką. W obecnej sytuacji szkoda mi czasu na bieganie na zakupy, stąd ta potrzeba. Ale to wszystko z czasem... ;)






Życzę Wam dobrego początku tygodnia!!
Wasza zamalowana Rustykalna;)


piątek, 11 października 2013

Uśmiecham się...

   To był dla mnie dobry dzień.
Ukończyłam zlecenie z pozytywnym skutkiem. Uszczęśliwia mnie zadowolenie ze strony klienta. Więcej o zleceniu napiszę innym razem. 

Dziś uśmiecham się od ucha do ucha;) Jeden powód wymieniłam. Drugi: zakupiłam nowe Moje Mieszkanie i okazało się, że zostałam wyróżniona w konkursie na najpiękniejsze balkony 2013r;) Dumna jestem z tego, że znalazłam się w gronie 36 laureatów spośród dwustu;)) Dziękuję szanownej komisji, jest mi szalenie miło!! Czekam teraz na swoją nagrodę. Gdy otrzymam, nie omieszkam się pochwalić;)

       





Następna sprawa.. to znaczy..kolejny powód do radości...
Wczoraj poszłam z Julką na zajęcia taneczne (tzn. Julka tańczy, nie żebym ja..) do Miejskiego Ośrodka Kultury. Nie bardzo wiedziałam co i jak, bo byłyśmy tam po raz pierwszy. Okazało się, że przyszłyśmy o godzinę za wcześnie. Kolejną godzinę przesiedziałam w holu czekając na córcię. Rany, co za katorga - tak szybko "wyparowałam" z domu (jak zawsze na ostatnią chwilę), że nie pomyślałam, by zabrać jakąś gazetę tudzież książkę do czytania..a nie mogłam też Julki zostawić, bo to pierwsze zajęcia.. Przesiedziałam więc przeszło dwie godziny medytując i usiłując nie zasnąć... W drodze powrotnej powiedziałam Julce, że musi mi postawić dużą kawę. Zdziwiona spytała: "dlaczego??" Moja odpowiedź brzmiała: "..bo dawno, bardzo dawno się tak nie wynudziłam...Przeczytałam wszystkie plakaty...Przestudiowałam wszystkie ulotki i gabloty..Policzyłam wszystkie płytki na podłodze....!!" :D Mały szkrab się uśmiał...
Jak się okazało, czekanie miało jednak dobre strony. W jednej z ulotek wyczytałam, że pod koniec miesiąca odbędzie się u nas koncert Agi Zaryan. Strasznie się ucieszyłam, bo to moja ulubiona wokalistka. Moja Julka też zna i lubi jej muzykę, często w domu słuchamy, a gdy leci "Miłość" - razem z Julą głośno śpiewamy, bo to nasz ukochany utwór;))
Bilety kupione, teraz pozostało czekać. Rany, cieszę się jak dziecko!!
;)
   

W domu jesień. Wszędobylska, złota..a dzisiaj jakaś taka...wyjątkowo piękna... ;)







 Mam nadzieję, że i Wam weekend zaczął się pomyślnie. Macie jakieś plany..? My zamierzaliśmy wybrać się na wycieczkę, ale..raczej popracujemy, bo zapowiadają deszcz.. Dziś wiem, że nawet jeśli się rozpada, będzie dobrze;)
Przesyłam Was uściski i moc dobrej energii!!





środa, 9 października 2013

O długiej drodze do domu

   Wychowałam swoje dziecko na wrażliwca i mam za swoje.
Choć szkołę mamy niedaleko (trzeba zaledwie przejść starówkę i park), droga nasza ostatnio baaardzo się wydłużyła. To zapewne za sprawą faktu, że moja córcia odziedziczyła po mnie wrażliwość na piękno przyrody.
Wczoraj cudownie świeciło słońce rozpromieniając szczyty kamienic i korony kolorowych drzew. Julka zachwycona tym stanem rzeczy nie potrafiła przejść obojętnie obok ozłoconego drzewa, listka pomalowanego przez jesień, kamyka z drobinami migoczącymi w słońcu niczym szlachetny diament.. Dlatego do domu szłyśmy bardzo, bardzo długo;) Naturalnie znosimy regularnie do domu te Dary Jesieni.
  To samo przeżywamy w zasadzie o każdej porze roku. Latem zachwycają nas górskie strumyki i śpiew ptaków, wiosną świeża zieleń drzew, zimą krajobrazy rodem z baśni o Królowej Śniegu.
I choć w dniach ostatnich owa wrażliwość staje się delikatnie uciążliwa ze względu na brak czasu, lubię ją i..nie chcę by kiedykolwiek minęła... ;))




wtorek, 8 października 2013

Misiowy wieszak

Kilka dni temu stworzyłam taki oto słodziaśno-misiowy wieszak..


Już jutro pojawi się w sklepie. Tymczasem życzę Wam spokojnego wieczoru;))

poniedziałek, 7 października 2013

Post z muzycznym przymrużeniem oka

   Nie mogę dziś z niczym nadążyć.
Przed południem musiałam zrobić szybkie zakupy, bo córcia potrzebowała kilku rzeczy na koło plastyczne. Wybiegłam z domu w takim pośpiechu, że dopiero na dworze zorientowałam się, że bardzo cienko się ubrałam..Całe szczęście, że jest dziś ciepło.. ;)

   Dni upływają mi na realizacji kolejnego zamówienia. Maluję, palę namiętnie Yankee Candles, maluję, gotuję, maluję, sprzątam, maluję...

Słucham ostatnio dość często "Ciszy" Bednarka. Lubicie ten utwór..? Mnie porywa melodia i nucę bez przerwy.. Tak, nucę, nie śpiewam...bo śpiewać to ja nie potrafię. Kiedy pracowałam w gimnazjum, dzieciaki często prosiły mnie o grę na gitarze i śpiewanie. Zagrać..zagrałam. Ale nie śpiewam. Wiecie.. gdybym mogła porównać...dla mnie śpiewanie to jak samotne wystąpienie na trybunie podczas igrzysk olimpijskich;) Bez skrępowania poprowadzę wykład, świetnie sobie poradzę z przemówieniem, prowadzeniem szkolenia dla dużej grupy ludzi. Ale NIE zaśpiewam:))

Słucham też częściej Sade. Jakoś tak mi pasuje do jesiennej aury. Lubię dobrą muzykę, wzrusza mnie balet i nierzadko taniec współczesny. Chciałabym Wam coś polecić. Jeśli jeszcze nie widzieliście, obejrzyjcie TEN taniec, za każdym razem gdy go oglądam, mam dreszcze, uwielbiam...


Przy okazji tematu muzycznego, zapraszam Was ponownie do wspominek;)
Pochwalcie się kochane, czego słuchałyście jako nastolatki?




 

sobota, 5 października 2013

Jabłkowe wariacje..

   Ostatnie jabłka zebrane. W słoikach pysznią się jabłkowe powidła, miski uginają od ciężaru owoców jeszcze nie przerobionych...

Na jesienny sobotni wieczór proponuję Wam jabłkowy deser. Wspaniale smakuje, a do tego jest dość lekki.
Taka moja wariacja...




Jak przyrządzić..?
Pokrój kilka obranych jabłek w małą kostkę. Podsmaż je na małym gazie na łyżeczce masła, dodając przyprawy: cynamon, wanilię, imbir i miód. Gdy jabłka zyskają piękny, złoty kolor, odstaw na bok. W misce wymieszaj w równych proporcjach: kaszę mannę, mąkę, otręby żytnie, brązowy cukier (cukru mniej). Do suchej mieszanki dodaj odrobinę proszku do pieczenia. Wysmaruj kokilki tłuszczem i oprósz mąką. Wysyp warstwę suchej masy, na to wyłóż jabłuszka smażone, na to jeszcze ciut suchej masy, na wierzch połóż cienki plasterek masła, posyp lekko cukrem. Piecz w temp.180st. przez około 40 minut. Tyle;)

Poniżej moja obecna stołowa dekoracja..




Udanego weekendu!! :)

Udostępnij