piątek, 31 maja 2013

Dzień Dziecka - wspominki...

Na początek My - dzieci naszej mamy
ja i śp.Marek


A teraz moje dziecię...kocham ponad życie :)))










Wedle życzenia..

..dla Was kochane więcej zdjęć..






















mam nadzieję, że zaspokoiłam ciekawość;) dziękuję za odwiedziny!!

Pokój dziecięcy i jego ewolucja

   Jutro Dzień Dziecka.
Postanowiłam dziś przywołać kilka wspomnień związanych z urządzaniem pokoju naszej Julki..

Kiedy się wprowadzaliśmy, Julka była jeszcze maluchem pijącym kachę z butli. Chciałam zbudować jej małe, słodkie królestwo, które będzie przyjemne dla oczu i wyobraźni, ale jednocześnie nie będzie mnie wiele kosztowało, bo, jak wiadomo, dziecko szybko rośnie.. Na początku wymalowałam na ścianach elfy. W pokoju było niewiele mebli, by mała mogła się swobodnie bawić. Taki stan trwał około dwóch lat..



  Gdy córcia nieco urosła, pokój kwalifikował się do przemalowania. Biorąc pod uwagę dużą ilość zabawek o nieco większym gabarycie (wózek, kuchnia..) postawiłam na jasne kolory, by nie stwarzać wrażenia chaosu....

  Następny remont.
Miałam dylemat. W pokoju dziennym przeważają brązy. Julka zachwycała się tym, jak on wygląda i zażyczyła sobie, by jej pokój wyglądał podobnie. Bałam się trochę linczu ze strony innych mamuś, które zapewne uznają, że narzuciłam styl córce i urządzam pokój w smutnych barwach zamiast "pójść w róże";)
Jednak wciąż miałam na uwadze mądre słowa mojej mądrej koleżanki - Kasi:) (Kasiu, dziękuję) Kachna
wie, że ja jestem osobą baardzo (czasem aż nadto) kreatywną i przestrzegła mnie: "tylko pamiętaj, byś  swoimi decyzjami nie zabiła kreatywności i wyobraźni Julki". Staram się więc - oczywiście w granicach zdrowego rozsądku - pytać małą o zdanie i szanować jej upodobania. Chciała drewniane meble i brązy,i dostała. Reakcja była taka, że gdy weszła do urządzonego pokoju, padła na podłogę a potem rzuciła się na mnie z radości;)
Zainwestowaliśmy w meble drewniane. Przyjechały do nas z gór. Są solidne, zdrowe i na lata. Kiedyś je pewnie przemaluję...;)


A te kwiaty dla wszystkich Mam i Tatusiów.
Tak. Każde z Was było dzieckiem,teraz oddajecie serca swym pociechom, dajecie poczucie bezpieczeństwa, miłość..Tak więc, dla Wszystkich Dzieci....
:)



środa, 29 maja 2013

Turkusy...

Dziś święto.
Dzień popłynie wolniej, spokojniej. Za oknem ciszej niż zazwyczaj, bo mniej pędzących aut..

   Dziś sesja z lampionami. Kiedy je dostałam, miały kolor bladego fioletu. Pochodzą z kawiarni, dla której ostatnio wykonałam dziecięce krzesło. Miałam dobrać nowy kolor, pasujący do wystroju kawiarnianego ogródka. Powędrowałam więc do sklepu z poduchą z ogródka i wybrałam turkus identyczny z kolorem poduszki. Wyszło fantastycznie ;)

  Przepraszam za jakość zdjęć - coś mi się stało z aparatem.. Muszę to skonsultować z ekspertem (koleżanka - fotograf), a później ewentualnie oddać do reklamacji...:/









Życzę Wam miłego dnia. Wypocznijcie dziś dobrze... ;)

wtorek, 28 maja 2013

Zioła i babcine sposoby na...

  Witam Was serdecznie.
Na początek informacja. Od dnia dzisiejszego posty będą się ukazywać codziennie;)
Ogarnęliśmy już temat sklepu. Wysłałam już moje pierwsze zamówienie.. Nie wyobrażacie sobie jaka była moja radość, gdy nadawałam pierwszą paczkę!! Jeszcze kilka lat temu nawet nie pomyślałabym, że będę pisać bloga, który będzie miał tylu wspaniałych czytelników.., że będę mieć własną firmę czy sklep. Teraz wiem, że i domu się doczekam. Wszystko po prostu musi mieć swój czas... ;))

   Dziś o zdrowiu.
Dwa lata temu zrobiliśmy z mężem pierwszy syrop sosnowy. Zależało nam na dobrym i nieinwazyjnym środku przeciwkaszlowym dla Julki. Smak i zapach tego syropu pamiętam z dzieciństwa. Pachnie wspaniale, a smakuje wręcz niebiańsko;) Próbowaliście kiedyś uwarzyć go samodzielnie..? Oto jak my to robimy:

w maju zbieramy młode pędy sosny ( tego roku zebraliśmy je tydzień temu, jednak pędy miały już do 10cm długości, a lepiej zbierać takie, które wyrosły na ok.3cm); należy pamiętać, by zbierać w lesie z dala od ulicy - unikniemy zanieczyszczeń; w domu płuczemy je dokładnie w zimnej wodzie i wrzucamy do wielkiego gara - my zainwestowaliśmy w gliniany kocioł, specjalnie na ten cel, bo syropu z garnka było nam zwyczajnie mało; pędy sosnowe zasypujemy obficie cukrem (ja wsypuję m/w kilogram na duży garnek) i...gotowe;)
Naprawdę polecam!!







   A co do babcinych sposobów na choróbska..
Ostatnio podczas spotkania z moją klientką - Panią Marleną, dowiedziałam się o metodach zwalczania przeziębienia/grypy. Otóż pierwsza z nich polega ona na wcieraniu w stopy masła, a następnie rozgniecionego czosnku na noc. Sposób sprawdzony i podobno bardzo skuteczny. Druga: wklepanie w klatkę piersiową i plecy spirytusu, owinięcie tych miejsc pergaminem, a potem ręcznikiem; chory przykrywa się szczelnie kołderką, nocą wypoci infekcję, a rano wstaje jak nowo narodzony:) Na pewno spróbujemy tych sposobów, bo my w babcine czary wierzymy..! ;)

Odchodząc od tematu..
Fragment mojego miejskiego buszu - świeża i niezwykle aromatyczna mięta...
i zakupiona kilka dni temu petunia..



,



Miłego dnia!!
;)

środa, 22 maja 2013

Pracuję...

   Zielono, zielono, zielono...
Wczorajszy dzień spędziłam w pracowni malując lampiony do kawiarni (tej samej, do której powędrowało fuksjowe krzesło). Dodatkowym zadaniem było przerobienie klatek ozdobnych na lampy, które zawisną w kawiarnianym ogródku. Jeśli uda mi się zrobić foto w biegu do przedszkola - lampy mam w aucie - to pokażę Wam efekt końcowy. No właśnie, w biegu..
   Odczuwam ostatnio co znaczy mieć własną działalność;) Biegam, maluję, biegam, zapisuję w pośpiechu w kalendarzu "kupić farbę, znaleźć obrus...", biegam... Ale.. całkiem mi pasuje to bieganie;) Kiedy żyję na wysokich obrotach, zyskuję mnóstwo energii. Może też uda mi się wrócić do figurowej formy i zgubić kilka kilo, które zjadłam w zimie...;)
   Dziś będę malować różany stolik. Pracuje mi się dobrze w domu, bo pogoda moja - deszcz połączony z wiatrem, który porwałby mnie wczoraj (gdyby nie moje zjedzone kg). 
   Po głowie kołacze mi się nuta Lory Szafran "Dla ciebie jestem sobą"...znacie..? ;)




A propos zieloności.. Czy ktoś z Was miał kiedyś okazję zwiedzać wąwóz myśliborski? Ja tu byłam kilka lat temu na wycieczce z dzieciakami... Wiosną jest tu cudnie..



;)

wtorek, 21 maja 2013

Sklep otwarty...

...zapraszam serdecznie;)

  W moim sklepie internetowym Rustykalny Dom znajdziecie mnóstwo pięknych elementów wyposażenia wnętrz. Asortyment z każdym dniem będzie się powiększał o nowe produkty.
 Obecnie polecam szydełkowe wspaniałości. Zakupić można piękne obrusy, serwetki i zazdrostki. Dostępne w kolorze białym bądź ecru, wykonane są z najwyższej jakości nici bawełnianych (takie obrusy można z powodzeniem prać w wysokiej temperaturze). Wszystko wykonane bardzo starannie:)
  W najbliższym czasie planuję wystawić malowane przez siebie meble i drobne artykuły dekoracyjne. Dostępne też będą moje obrazy. Jestem otwarta na nowości i mam głowę pełną pomysłów;)

  Chciałabym dodać, że jeżeli ktoś z Was planuje zakup/dokona zakupu w Rustykalnym i będzie potrzebował porady co do możliwości zastosowania artykułu czy sposobu aranżacji - z miłą chęcią pomogę, doradzę;)









;)

poniedziałek, 20 maja 2013

Sowa

   Wspominam nasze zeszłoroczne buszowisko balkonowe.
Lubię zielony bałagan. Nie dla mnie ogrody porośnięte idealnie przyciętą trawą z idealnie przyciętymi drzewkami. Bliskie mojemu sercu są ogrody w stylu angielskim. Mój wymarzony dom będzie niewielki, z porośniętą dzikim winem werandą i pięknym, zarośniętym kwieciem rozmaitym ogródkiem.

   W tym roku balkon też już zielony. Efekt miejskiej dżungli osiągnięty. Dowód? Kilka dni temu około szóstej rano obudziła nas sowa. Siedziała na naszym balkonie. Pomyliła go z lasem...? To chyba dobrze;))




Przesyłam uściski!!
;)

piątek, 17 maja 2013

Krzesło fuksjowe

   Maluję, maluję, maluję..
Wykorzystuję piękną pogodę intensywnie działając w pracowni. Dziś wykańczałam białe meble tarasowe pod zamówienie. Spędziłam przy nich już ponad 30 godzin, co spowodowało, że bardzo się do nich przywiązałam;) Biel pięknie się prezentuje na tle wszechobecnej zieleni. Postanowiłam, że pomaluję też na biało (co do mnie raczej niepodobne!!) ławkę drewnianą, którą zamierzam zamieścić na balkonie. Dopiero zaczęłam nad nią pracować, ale myślę, że efekt będzie niezły..
  Dziś prezentuję wspomniane w poprzednim poście krzesełko. Przed metamorfozą miało kolor jasnego dębu. Klient życzył sobie, by było w kolorze fuksji i z delikatnym,dziecięcym motywem. Mebelek powędrował już do kawiarni...




Nawiązując do wątku dziecięcego, zaczęłam pracować nad obrazem do pokoju dziewczęcego. Ot, taka moja  fanaberia.. ;) Obraz w realizacji..


.. w trakcie tworzenia pomyślałam, że ciekawie byłoby stworzyć tryptyk..cóż, pomyślę...
Życzę Wam miłego weekendu!!
Ps. Witam serdecznie nowych gości:)

Udostępnij