środa, 4 grudnia 2013

Bombkobranie, miła wizyta i łyk inspiracji

   Uff... skończyłam fronty ;)))
Dziś jeszcze tylko polakieruję blat stołu i kuchenne zlecenie będzie ukończone. Jeszcze nie widziałam efektu, jeśli jutro znajdę chwilę, pojadę zobaczyć nasze dzieło;)

   W ten weekend odbyliśmy Wyprawę po Bombkę.
Pojechaliśmy do Poznania głównie z zamiarem zakupienia części do samochodu. Pisałam Wam jakiś czas temu o tym, jak wyglądały moje przygotowania do sesji w Moim Mieszkaniu. Wyobraźcie sobie, że tamtego właśnie dnia, kiedy mój mąż wracał z nocki, zderzył się - jak mówi - z Bambi. Było ciemno i choć małżonek nie należy do piratów drogowych, nie udało się uniknąć bliskiego spotkania... Dzięki Bogu nie stało się nic gorszego...
   Pomimo tego, że zakupy w dużych centrach są dla mnie męczące, odpoczęliśmy. Po raz kolejny przenocowaliśmy u znajomych, którzy zawsze goszczą nas niemalże po królewsku (Paulinko, Łukaszu - dziękujemy) :)
   Spacerując po sklepach z artykułami wnętrzarskimi podziwiałam dekoracje, budując w myślach pomysły na te moje, domowe.
Po bombkę tradycyjnie wybraliśmy się do Almi Decor. Pomimo tego, że sama nie przepadam za tak bogatymi, brokatowymi dekoracjami, lubię popatrzeć na takowe w sklepie. W Almi jak zwykle: pięknie, bogato, ekskluzywnie. Lubię to. I grali już świątecznie, cudownie!!
   Jeśli chodzi o tegoroczne bombki, Radek dokładnie wiedział, czego szuka. W internecie widział figurkę grubaśnego Mikołaja i od razu poczuł sentyment;) Tak więc kupił swojego grubolka, ja natomiast zakochałam się w skrzacie z zawadiacką minką...










   Jeszcze słówko a propos Almi. Bardzo spodobała mi się jedna z aranżacji stołu. Wykonana została w nieco wiosennym stylu, w kolorystyce ochry, kobaltu i malachitu. Kolorystyka ta zainspirowała mnie do stworzenia aranżacji z użyciem ceramiki, którą wygrałam w konkursie na najpiękniejszy balkon. Już wkrótce zamieszczę zdjęcia.
Tymczasem chwalę się wiosną, którą mi podarowała sąsiadka - Justyna. Poznałyśmy się bliżej, gdy przeczytała o mnie w MM;) Droga Redakcjo, dziękuję Ci za tę nową znajomość;)))

PS. Mieszkamy w kamienicy z całym mnóstwem ludzi, których nie znamy... Czy i Wy tak macie...?
Czasem zastanawiam się gdzie się podziały te czasy, gdy sąsiedzi byli dla siebie niczym członkowie rodziny. Brakuje nam tego. Gdy mieszkałam na wsi, biegało się do Pani Kowalskiej po wałek do ciasta, do Iksińskiej po kawałek soli, a do Igrekowskiej po śrubokręt. Ach, jeszcze czasami chodziło się na zupkę, kiedy mama nie zdążyła z obiadem. Słodkie to były czasy....
;)






Dziękuję wszystkim za wizyty i pozostawione komentarze. Witam serdecznie nowych czytelników. 
Do następnego razu!!
:)

15 komentarzy:

  1. Tak..teraz ludzie są tacy mało ufni..wydaję mi się, że to ma duży wpływ..

    Pozdrawiam
    Viola

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie ,że poznałaś sąsiadke nie ma to jak dobry sąsiad :) a bombeczki sliczne sa !

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam Was dziewczyny:)
    W odpowiedzi na komentarz, który napisała Wiga, a który mi się z przyczyn nieznanych nie opublikował:
    na kominku na razie nie stoi nic; akwarium niedawno zlikwidowaliśmy, bo małżonek stracił chwilowo do niego serce:) Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Stworzyliście fajną rodzinną tradycję z kupowaniem co roku po jednej pięknej bombce. Każda ma swoją historię. Cudowna pamiątka dla dzieci.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładne i nietuzinkowe bombki wypatrzyliście. Cieszę się, że Twojemu Małżowinkowi nic się nie stało. W temacie sąsiadów - my przyjaźnimy się z naszymi, co pewnie da się odczuć w czasie lektury felietonów wychodzących spod mojego "pióra". :) Czasami śmiejemy się, że nasz zakątek to taka polska wersja Wisteria Lane, gdzie jedną z najmilszych części codzienności jest wyjście z kapciami pod pachą i czymś do kawy w dłoni do domu obok... Tylko w naszej wersji nie ma tulu spisków, mrocznych tajemnic i przeżyć z kryminalnym drrrreszczem. I całe szczęście! :))) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och jak ja Ci zazdroszczę tej możliwości chodzenia w kapciach do domu obok... To strasznie fajne mieć Takich sąsiadów!! Ja mam nadzieję, że kiedyś też tak będę mogła...;)) Przesyłam buziaki!!

      Usuń
    2. Kasiu Miła - obyś miała takich sąsiadów (albo i lepszych), bo jak mówi moja Babcia "dobry sąsiad to większe szczęście, niż główna wygrana w Totolotka". :) Serdecznie pozdrawiam czekając na zdjęcia Waszej choinki nietuzinkowo ozdobionej w zbierane co roku bombki z charakterem. :) PS. A pomysł bombkobrania spodobał się nawet mojemu M. :)

      Usuń
  6. My kiedyś trafiliśmy wyskakująca z rowu sarenkę wracając od teściów do domu. Zima, mróz, niedziela a tu szyba rozbita i trzeba migiem znaleźć kogoś kto naprawi. W samochodzie dwa maluchy i ja z paskudą anginą... Daliśmy radę, ale też sobie wtedy pomyślałam, że gdyby się stało coś gorszego to kto by nas w porę znalazł i udzielił pomocy? Bombki fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszko wyobrażam sobie ten horror... Ale tak jak napisałaś, trzeba cieszyć się z tego, że nie stało się nic gorszego.
    Przypomniała mi się podobna do Twojej historia:
    kiedyś, miałam może z 10 lat, wybrałyśmy się w środku zimy z mamą i jej koleżanką do Poznania (ok.200km) MALUCHEM. Przed Poznaniem w jakiejś wiosce siadło nam autko. Rozkraczyłyśmy się na środku drogi. I też była niedziela. Pomogli nam mieszkańcy - znaleźli gdzieś mechanika, a na czas naprawy kobieta z pobliskiego domu zaprosiła nas na obiad. Do dziś mam ten obraz w głowie. Wiejski dom. W piecu kaflowym płonie ogień, przed piecem wygrzewa się kot. My siedzimy obok, przy dużym stole i z nieznajomą Panią jemy pyszny, niedzielny rosołek. Och...KOCHAM takich ludzi!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Krasnalek - faktycznie - zawadiacki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam poczytywać Twojego bloga ,wnosisz dosłownie w moje życie tyle ciepła,serdeczności że mam wrażenie że znam Cię wieki. Bombeczki śliczne ale sama tradycja wyprawa coroczna jest naprawda przemiła.Tak Almi Dekor to wyborny sklep można czerpać wiele inspiracji. Pozdrawiam Cię cieplutko..

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczne bombki :) Czy Wyprawa po Bombkę to jakaś Wasza tradycja ?

    OdpowiedzUsuń
  11. Powinnam sie juz sama rozejrzec za bombkami ale te twoje sa przepiekne !

    http://sandycastledesign.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  12. Skrzacik podoba i sie bardziej, ale obie bpmbki, piekne sa.

    No coz, tesknie za moimi sasiadami, ktorzy zostali w Pl. To bylo zycie;)) Buziaki:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij