wtorek, 27 sierpnia 2013

Co głupi nie usłyszy... ;)

   Rozmawiam z mężem przez telefon. Wraca z pracy. Oto nasza rozmowa:

R: -  jak tam Julka?
Ja: - a dobrze, była na podwórku, bawiła się z dziewczynami
 R: - a długo była?
Ja: - długo, tylko wpadła na zupę (On słyszy: spadła na dupę)
 R: - co?
Ja: - wpadła na zupę! (on znów słyszy: spadła na dupę)
 R: - a z czego?
Ja: - z pomidorów!
 R: - jak z pomidorów?!

;) ot, przykład poważnej rozmowy dwojga poważnych rodziców :D

Kochani, jutro kolejna część relacji. Tak, mam jeszcze coś w zanadrzu:)
Informuję też o niższych cenach w moim sklepie   z okazji końca lata (zapraszam szczególnie do zakupu świeczników w atrakcyjnych cenach). I przypominam o Candy:)
Do następnego!!

10 komentarzy:

  1. hehe uśmiałam się:) nam też się zdarza coś poplątać i nie usłyszeć, potem jest się z czego pośmiać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne :) Ach ci mężczyźni czasem rozmowa z nimi przypomina rozmowę z dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesująca rozmowa :) Super fotki w poprzednim poście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to zupa z dupy :) tez tak czasem mamy, a potem śmiejemy się jak dzieci co nas niezmiernie łączy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zabawna rozmowa...bo to tak czasami jest z tymi naszymi Panami,że słyszą to co chcą albo wogóle nas nie słuchają i potem wychodzą śmieszne sytuacje..ale co tam macie z czego się pośmiać.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no tak czasem jest zabawnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ....no i jak ja mogłam tak późno trafić do tego rustykalnego domku, Kasiu, pozdrawiam serdecznie Magda z Suchej:-)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij