sobota, 22 czerwca 2013

Jak u Szekspira - Balkon Julii..

   Jest strasznie upalnie. Brakuje mi powietrza i energii. Ukojenie przynosi wieczór, gdy mogę zasiąść na ukwieconym balkonie popijając wodę z miętą. Dzisiejszy dzień minie mi na sprzątaniu. Muszę zrobić miejsce na truskawki przyniesione z rynku. I zrobić porządek z wszędobylskimi muszkami i innymi komarkami...

   Wczoraj załatwiałam sprawy we Wrocławiu. Do domu wracał z nami Holender. Przepraszam, Hollender. Jest w kolorze waniliowym i ma piękny koszyczek. Będę moim retro nabytkiem jeździć na retro zakupy;)
Co do powrotu... Z Wrocławia wyjeżdżaliśmy baaardzo długo. Przy wyjeździe utknęliśmy w korku. Po kilku minutach stania w miejscu Radek postanowił wyjechać ze sznura długości kilometra i znaleźć objazd. Skręciliśmy w boczną uliczkę. Jechaliśmy przez osiedle domków. W miarę jak się zagłębialiśmy, domy stawały się bardziej okazałe i oryginalne. Jechaliśmy z zawrotną prędkością 10km/h, bo na drodze co kilka metrów były progi zwalniające. Kierowca się denerwował, a ja z rozdziawioną papuchą oglądałam się na prawo i lewo lustrując posesje. Uwielbiam oglądać zewnętrza domów, ogrody, okna (Wy też zawsze patrzycie na firanki??), drzwi, bramy.. To było piękne osiedle, na którym stoi wiele odrestaurowanych domków, nierzadko z drewnianymi elementami elewacji. I tak się jedzie, tu chatynka, tu kwiatki, tam lasek, jeszcze dalej mostek. Urocze miejsce:) Jechaliśmy przez tak cudne zakątki, że czułam się jakbym jechała na wakacje.
Wycieczka była miła (inaczej tego nazwać nie mogę). Do czasu. Hołowczyc w nawigacji kazał skręcić w prawo, ale mój mąż nie posłuchał. Skutek był taki, że tak się zakręciliśmy, iż po około dwudziestominutowej jeździe wjechaliśmy z powrotem do naszego korka ;) no, może byliśmy ze sto metrów dalej... ;)))

   Dziś pokażę Wam widok z okna Julki..
Niestety jestem nadal posiadaczką plastikowych donic na balustradzie. Ale na drugi rok zamienię je na drewniane...





 Kończę i uciekam do pracy. Muszę się szybciuchno uwinąć, żeby - jakkolwiek to brzmi - dosiąść jeszcze dziś mojego Hollendra;))

Trzymajcie się chłodno!! :)



12 komentarzy:

  1. Przepiękny gąszcz kwiatów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elle miło Cię widzieć :) Dziękuję kochana, miłego wieczoru.. :)

      Usuń
  2. Śliczne kwiaty :) W ostatnie upały ja też popijam wodę z miętą, mam od znajomej odmianę mięta marokańska - niesamowity aromat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Beatko, a powiedz mi, skąd wziąć taką miętkę? Nie spotkałam jeszcze takiej odmiany..

      Usuń
  3. Jak pieknie, jaki busz kwiatowy :) moje zostały spalone przez słońce, więc taras mam "łysy" a to co dało sie uratować poustawiałam pod drzewami w cieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko dziękuję:) Wiesz, mnie też troszkę "spłonęły" pelargonie, ale na pewno nie w takim stopniu jak Tobie, ja mam mało słońca na balkonie. Wczoraj bardzo przyjemnie mi się wysiadywało na balkonie po godzinie 21:00.. Busz naprawdę robi wrażenie..No i jest niewątpliwa zaleta - mam trochę ruchu, bo żeby tę dzicz podlać, obracam z konewką minimum 10 razy ;))

      Usuń
  4. Mieszkam blisko Głogowa. Podziwiam gust i miłość do tak oryginalnych cudnych rzeczy.
    Nie wiem gdzie można stworzyć w Głogowie takie cudne miejsce. Pozdrawiam Janina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło:) A to moje miejsce to tak w środku miasta, zwyczajnie;)
      Dziękuję za wizytę Janino i zapraszam ponownie..
      Życzę miłej niedzieli;)

      Usuń
  5. Doskonale Cię rozumiem:)też mam taki mój maleńki skrawek raju:))masz piękne hortensje:)ja choruję na niebieskie,ale jak na razie są za drogie:))

    OdpowiedzUsuń
  6. wspaniałe masz okno na świat !
    pozdrawiam niedzielnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij