niedziela, 20 lutego 2011

Wróciłam..

Witam wszystkich.
Przepraszam za tę dłuugą przerwę, ale potrzebowałam czasu, by się troszkę pozbierać.
Ostatni czas spędziłam na nadrabianiu zaległości domowych (mam ferie a odpoczywam przy odkurzaczu;) ), porządkowaniu pewnych spraw. Poza tym znów się pochorowałam, zapewne z powodu długich godzin spędzonych w aucie z klimatyzacją. Teraz już jest dobrze. Samopoczucie też lepsze... ;)
Zaczęliśmy już powoli planować wakacje. Wiem, dość wcześnie;) Ale taką wyprawę trzeba dobrze opracować. Myśl o spełnieniu jednego z marzeń podnosi mnie na duchu. Uwielbiam na coś czekać, przeżywać, planować. W zeszłym roku z uwagi na dużą pożyczkę na nieobecny dom nie mieliśmy ani grosza na jakiekolwiek wyjazdy. Ale pożyczka jest już tylko przykrym wspomnieniem. W tym roku zamierzamy sobie to troszkę odbić...

Co do mojej królewny. Udało się, uczestniczyła w balu. Na szczęście była zdrowiutka.
Bal rozpoczynał się o dość wczesnej porze, a więc juz o 7:00 rano poszły w ruch lokówki, lakiery do paznokci, wszelkiego rodzaju malowidła i Oczywiście brokaty. Mała świeciła się jak iskierka, ale najbardziej to się świeciła łazienka.. brokat był dosłownie wszędzie ;D
Oto efekt babczyńskiego brokatowego szaleństwa - nasza Królowa Śniegu...



Ściskam Was bardzo, bardzo mocno!!

;)

Udostępnij