wtorek, 25 stycznia 2011

W nienajlepszym nastroju...


Kwiaty zawsze poprawiają mi nastrój. Szczególnie te delikatne, niestrojone kokardami.
Smutno mi.
Smuci mnie niesprawiedliwość, nieszczerość ludzka. Smuci mnie ludzkie nieszczęście.
Osoba mi bliska, a jednocześnie daleka, pozostaje w ciężkim stanie w szpitalu. Przykro mi, bo choć doznałam wielu cierpień to jednak człowiekiem jestem i czyjeś cierpienie nie jest mi obojętne.
Dziwnie sprawiedliwy okazał się los. Pewnego rodzaju karą za postępowanie za życia jest niechęć bliskich, brak zainteresowania, obojętność. Okrutne, ale prawdziwe. Daje do myślenia i zachęca, by być dobrym człowiekiem za życia, aby w tych ostatnich chwilach mieć kogoś przy sobie...

Poza tą sytuacją zasmuciło mnie to, że moja królewna w dniu swojego pierwszego balu w przedszkolu mocno zagorączkowała. Tyle przygotowywań, radości... Miała być Królową Śniegu. Suknia wisi w szafie (mama ją oczywiście poprzerabiała, pododawała co nieco;) ), korona leży na półce. Niuni było bardzo przykro, ale my, rodzice, przeżyliśmy to dużo gorzej. Płakałam, bo tak mi było żal malucha. Pojawiła się nadzieja, że "załapie się" na bal organizowany przez zakład pracy. Tylko oby była zdrowa!! Trzymam kciuki...

Wszystkim zaglądającym życzę radości...

8 komentarzy:

  1. Ojej, nie smuć się, trzymam kciuki za córeczkę, jeszcze będzie okazja żeby wystąpić w pięknej sukni, na pewno :)
    Buziaki
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie przykre to bardzo ... ale bądźcie dobrej myśli :) córcia jezcze nie raz wytapi na balu w pięknej sukni, a ten bliski/daleki? ... cóż wyjdzie z choroby i może zmieni się choć odrobinę? Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj, wiem jak Ci smutno - mój najstarszy, jako 3latek miał mieć w przedszkolu swój pierwszy bal i tydzień przed złamał rękę z przemieszczeniem - w prawdzie poszedł na bal, ale nie tańczył, tylko cały przesiedzieliśmy - bo nie mógł się bawić z ciężkim gipsem :(
    ale w następnych latach to sobie odbija :)

    więc uszy do góry :)

    co do pierwszej części postu- nie bardzo wiem co napisać, chyba tylko to, że się zgadzam z tym, że co zasiejemy to potem zbierzemy, więc trzeba uważać na to, co się sieje i gdzie

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Mała wyzdrowieje jeszcze zabłyśnie w roli Królowej Śniegu, możecie przecież zawsze zorganizować coś w rodzaju balu w domu, zaprosić koleżanki i kolegów - karnawał trwa, myślę, że byłaby świetna zabawa, a królowa Śniegu przywita gości na swoim zamku :)) Ktoś bliski/daleki też mieliśmy kogoś takiego - mieliśmy, bo już nie żyje i myślę, że w takich sytuacjach zapominamy o wszystkim co złe i staramy się pomóc, pocieszyć. Ja nie potrafiłabym mimo wszystko zostawić, zatrzasnąć drzwi i może to ostatnia szansa dla tego człowieka przemyślenia swoich błędów, a dobro okazane innym zawsze wraca do nas :)) Pozdrowienia dla Królowej Śniegu z ośnieżonej Jaworzyny :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakże przykre i jakże prawdziwe są te zdania napisane przez Ciebie.

    Uściski dla Małej Królowej Śniegu :)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj!
    Smutne i przykre rzeczy wpisane są w nasze istnienie. Osobiście odbieram je jako czas na zatrzymanie się. Przemyślenie. Piękne współczucie wypływa z Twojego serca.
    Córka mam nadzieję, że szybciutko wróci do zdrowia. Budzi się nadzieja! Będzie inny bal:) Nie warto się smucić.
    Dużo wiary i pogody ducha!
    Estera
    P.S. Zapraszam do siebie estera-notatkiniecodzienne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki, zeby Twoja coreczka jak najszybciej wrocila do zdrowia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam do odebrania wyróżnienia. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij