czwartek, 20 maja 2010

Świeżo ukończone krzesełka...

Krzesełka na zamówienie wykonane ;) Dziś powędrowały do właścicielki.
Przerobienie ich zajęło mi ponad tydzień. Najwięcej pracy kosztowało mnie przetarcie spodów, które oblepione były klejem na bazie żywicy.
Pomalowałam na biało i wykonałam przecierkę.
Właścicielka jest wielbicielką motywu lawendy, więc zaproponowałam, że wykorzystam go przy zdobieniu krzeseł. Wymyśliłam wianuszki wokół serc. Myślę, że tego rodzaju zdobienie dodało mebelkom delikatności...



A wyglądały tak...







Tu dokładnie widać wianuszki. Nie chciałam, by to była taka "dosłowna" lawenda, musiałam tak troszkę po swojemu, by widać było, że ręcznie malowane...





A tutaj sesja z suszoną lawendą i moim obrazkiem z rajskim kwiatuchem (do nabycia za 20zł)... ;)


Krzeseł były trzy sztuki...







Pozdrawiam Was serdecznie...
..zmęczona, ale szczęśliwa ;))

18 komentarzy:

  1. Krzeselka przesliczne. Mam bardzo podobne w moim wiejskim domu. Za Twoim przykladem i wzorem bede malowac. Dziekuje za inspiracje. Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzdycham tylko jak patrzę jakie cuda stworzyłaś....
    Pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Krzełka świetnie wyglądają.
    Motyw lawendy- to taki kobiecy szlif i w
    efekcie mamy romatyczne mebelki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite krzesła, zachwycające po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjna przemiana krzeseł, pięknie to wyszło! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna metamorfoza.
    Pieknie namalowałaś lawendę.
    Krzesła zyskały nowe życie

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie teraz wyglądają :) Piękna ta lawenda malowana :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Krzesła wyglądają teraz niesamowicie!Ty naprawdę masz zdolne "łapki".Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne te krzesła :) Sama chętnie ustawiłabym takie u siebie w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podpisuję się pod powyższymi komentarzami-są w pełni zasłużone:)
    Krzesełka wyszły prześlicznie!
    Widać, że włożyłaś w nie sporo serca...
    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale metamorfoza! Krzesło po "przeróbce" wygląda wspaniale!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo romantyczne krzesełka. Lawenda UROCZA!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem pod ogromnym wrazeniem.
    Krzesla urekly mnie sa sliczne, a ta lawenda ach...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Krzesełka wyszły Ci przepięknie!!!Niesamowicie nadałaś im drugi życie:)Pozdrawiam Cie cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Prześliczne te krzesła są teraz. Chętnie bym Ci je zabrała. Wszystkie!! Dodałaś im niesamowitego uroku!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. przepiekne krzeselka wyczarowalas, Kasiu!nie myslalam, ze z takich niepozornych, drewnianych mebelkow mozna zrobic cos tak pieknego!a ta lawenda...marze o czyms takim!jestem pelna podziwu dla Twoich umiejetnosci i pozdrawiam cieplo :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kawał dobrej roboty odwaliłaś :D
    Krzesełka wyszły świetnie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij