czwartek, 8 kwietnia 2010

Wspomnienia i babcine czapuchny

Przeglądałam dziś rano zagraniczne blogi krawieckie.
Ileż tu w internecie zdolnych kobiet...
Natrafiłam na blog, którego prowadzi babeczka szyjąca ubrania i dodatki dla dzieci. Przeżyłam prawdziwy szok!! Efekty Jej pracy są wprost niesamowite... Wspaniale łączy różnorodne wzory tkanin i pięknie je dobiera kolorystycznie. Ach... zobaczcie same: http://www.beatesbunter.blogspot.com/
I tak przy okazji przeglądania owego bloga naszły mnie wspomnienia. Zobaczyłam zdjęcie ubranka z motywem jelonków i przypomniałam sobie, że jako mała dziewczynka byłam szczęśliwą posiadaczką spodenek i bluzeczki w kolorze pomarańczy z wyhaftowanymi przez mamę jelonkami ;D
Dziwne, jak bardzo w pamięci zapadają pewne detale...
Pamiętam niektóre ubrania z przedszkola, choć wcale nie mam ich na żadnych fotografiach. Mam przed oczami dwie pary pieknych podkolanówek, z których jedne były zdobione motywem kwiatowym, drugie - owocowym. Pamiętam złote kolczyki w kształcie księżyca, które się niestety w przedszkolu powyginały... pamiętam również ulubioną czerwoną spódniczkę w drobną łączkę.. była zakładana kopertowo, a do zawiązania służyła biała wstążka...
Niesamowite... ;)
Zadziwia mnie też zawsze zjawisko pamięci zapachów czy melodii... Czasem, gdy idę ulicą, czuję woń, która przypomina mi konkretną sytuację. Na przykład czasem czuję perfumy podobne do dawnej "Extasy" i od razu widzę wycinek z dzieciństwa- siedzę na dywanie i bawię się lalkami...widzę nawet w którym kącie pokoju...widzę kolory ubranek dla lali... Niewątpliwie wówczas czułam woń tych perfum. Albo inny przykład. Czuję zapach "Być może.Paryż", może pamiętacie taką wodę w malutkim flakoniku. I wyobrażam sobie jak w pewną piekną, letnią niedzielę Bożego Ciała, stoję koło eleganckiej mamy na zielonej trawie przed kościołem. Trwa msza; potem idziemy z procesją. Idzie też mój Brat i tato. Później przenoszę się na spacer po ruinach zamku, widzę kwitnący bez i mamę, idącą tuż obok. Mama używała tych perfum...
Często też melodia coś mi przypomina. Zawsze gdy słyszę Ace of Bace widzę, jak jako nastolatka siedzę w pokoju na łóżku przy nikłym świetle lampki biurkowej, obok siedzi mój śp.Brat, bawię się przerzucając w dłoniach tęczową sprężynę...(pamiętacie je??), na biurku leżą pyszne ciastka z marmoladą, a mama w pokoju obok prowadzi dla znajomych spotkanie z Amway'a... Kiedy zaś słyszę "The Final Countdown" przenoszę się w lata dzieciństwa, w pobliże domu z płonącym dachem... Był to dom sąsiadujący z miejscem zamieszkania mojej psiapsiółki, a ja bałam się wówczas, że coś jej się stanie:( Musiałam wtedy gdzieś słyszeć ten utwór, bo tak mi przypomina o tej sytuacji...
Najdziwniejsza jest dla mnie żywość owych wspomnień i dokładność skojarzeń. Poczuję zapach i od razu niczym ekran rozwija się przede mną obraz sytuacji z dokładnym odzwierciedleniem wielu szczegółów...
Czy Wy też tak macie...? Napiszcie kochane. Ciekawa jestem Waszych spostrzeżeń...


Poniżej prezentuję wytwory zręcznych dłoni mojej mamy, która, choć pozbawiona od dzieciństwa palców prawej dłoni, wyczynia prawdziwe cuda... Odkąd urodziła się Jula, kochana babunia dzierga coś co chwilę dla swej księżniczki;) A takich czapuniek mam całą wielką kolekcję, gdyż osobiście je ubóstwiam!! (gdyby któraś z Was chciała zamówić jakąś dla malucha... proszę mailować). Od jakiegoś czasu sama ozdabiam czapeczki różnościami. W tym roku w Wielkanoc niuńka wystąpiła w brązowej, do której doszyłam wełnianego kwiata ozdobionego wcześniej guzikiem i słodką wstążeczką (zdjęcia ostatnie) ;)



Piszcie słoneczka... a ja przesyłam słoneczne, wspominkowe buziole;))

11 komentarzy:

  1. I kolejny dowód na to ,że warto myśleć tym, w co ubieramy nasze pociechy (to tak odnośnie tych wspomnień.
    Ne należ popadaćw skarajności,ale dla dzieci detale są ważne(nasza Olka popadł ostatnio w
    istne kropkowe szaleństwo)

    Ukłony w stronę zdolnej mamy.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja pamiętam fartuszki do przedszkola, które szył mi tata(też nie mam zdjęcia).Jeden był z żaglówką a drugi -ulubiony czerwony z domkiem -kieszonką(klapką kieszonki był dach w biało granatowe paski)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja boje sie zaczac szydelkowac ze nic z tego nie wyjdzie, no pewnie-jak nie zaczne to nigdy nic nie wyjdzie. Powinnam sobie wziasc przyklad z Twojej mamy, ktora to cudenka samotnej klasy tworzy, jestem pod wrazeniem, zarowno wnuczki, jak i babci i owocow babcinej pracy :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Prześliczna ta dziewczynka. A ja z dzieciństwa pamiętam mleko pite w szkole i zapach stołówki. Wtedy go nienawidziłam teraz chciałabym znowu go poczuć....

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja pamiętam płatki kukurydziane, kupowałyśmy z kumpelami i jadłyśmy .
    pamiętam blok czekoladowy , z mleka w proszku. Pamiętacie??
    Do dziś mleko w proszku przypomina mi czasy podstawówki.
    Spotkania z psiapsiólką i jedzenie mleka w proszku łyżeczkami.
    Pamietam zapach perfum Pani Walewskiej.
    Ukochanego zapachu mojej babuni

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspominamy :) To ja pamiętam smak lodów śmietankowych z Trzciela,które jadłam tylko podczas wczasów w tymże właśnie miasteczku,jak o nich pomyślę,to czuję ten smak w ustach.
    Pamiętam zapach w salonach fryzjerskich,taki specyficzny i zapach mydełka "zielone jabłuszko" trochę jest tych wspomnień.

    Twoja mama to bardzo zdolna osoba,pomimo braku palców tworzy takie cudeńka :) Chętnie bym zamówiła dla Lenki jakąś czapeczkę u Twojej mamy.Napiszę w tej sprawie maila.

    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoja córunia jest bardzo fotogeniczna.Pięknie wychodzi na zdjęciach i jak pozuje,mała dama!
    Czapeczki Twoja mama robi piękne!Tym bardziej,że nie ma palców u jednej ręki.Naprawdę ,chylę czoła!
    Mam identyczne skojarzenia jeśli chodzi o zapachy czy muzykę.Miałam kiedyś w domu kasetę(no dawno to było) z jakąś mieszanką piosenek i puszczałam ją non stop,gdy czytałam Trylogię.Do tej pory mam tak,że jak słyszę,którąkolwiek z tamtych piosenek,to przypomina mi sie Trylogia.I też pamiętam ,w którym miejscu, na jakim krześle czy fotelu,czytałam te książki. A piosenka ,,Jedwab" będzie zawsze kojarzyć mi się z pewną dyskoteką i pewnym chłopakiem....Ech...Stare dzieje..

    Wiem co czujesz w takich własnie momentach,bo mam to samo.
    Dziękuję Ci bardzo!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. i ja tak mam wile sytuacji spraw miejsc przedmiotów przypomina mi dobre i złe wspomnienia z dziecinstwa, mama twoja mimo kalectwa potrafi robic cuda i cudenka, pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękną masz modelkę i zdolną mamusię!
    Na mnie muzyka i zapachy bardzo działają, mam mnóstwo wspomnień i skojarzeń, wystarczy, że usłyszę jakąś melodie, poczuję zapach i wspomnienia wracają. Zapach "być może" pamiętam ale jako podrostek lubiłam Currarę:)) i z nia mam wspomnienia pierwszych pocałunków i wielkiej miłości:), Ace of Base - usłyszę i od razu przenoszę się do czasów, kiedy wakacje spędzałam u Babci a tam chodziłam na dyskoteki..super wspomnienia...
    Ale nie zawsze sa dobre skojarzenia... uwielbiam zespół Hey; będąc w ciąży, 3 mies. miałam non-stop mdłości(od rana do nocy), i wtedy wydali płytę "Music Music". Od razu ją kupiłam i słuchałam na okrągło. Teraz nie moge jej słuchać wcale, wystarczy, że po nią sięgnę...robi mi sie niedobrze.. Także słucham całej dyskografii a na ta jedną płytę tylko patrzę i to rzadko kiedy:)
    Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaka piękna panienka! Masz niesamowitą Mamę, jak dobrze, że w genach tak wiele można zaczerpnąć dla siebie ;)Też lubię takie czapeczki, ale moja córka ma inne zdanie ;( Niedawno wcisnęłam jej na siłę jakieś ciepłe spodnie na drogę do przedszkola, bo było chłodno. jak spotkała koleżankę z miejsca wypaliła: "To mama mnie tak ubrała"
    Kiedyś kolekcjonowałam wspomnienia w swojej pamięci, teraz jest ich jakby mniej - nie pamiętam wielu przykrych szczegółów, a tylko fakt, że dana sytuacja miała miejsce, często tak jest dobrze.Kiedy urodziłam moje pierworodnego pamiętam, że przykazałam sobie, że muszę zapamiętać tę pierwszą chwilę razem, gdy trzymam go na rękach i pamiętam, wyślizgiwał mi się z omdlałych rąk malutki, pomarszczony, z kwadratową główką - wspomnienia popłynęły, dzięki Kasiu!Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy fartuszek do pierwszej klasy tez uszyla mi babcia.
    Osobliwe jest to ze mi sie podobal. Och te babcie.
    Teraz mi smutno, babcia dawno nie zyje a przypomnialam sobie ze nie pamietalam zeby jej za to podziekowac i do tego piekne mundurki ktore mi uszyla pozniej.

    Mila ta strona skoro takie cieple wspomnienia porusza.
    Pozdrawiam i podziwiam z Ottawy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij