środa, 10 lutego 2010

Wspominki z czasów remontowych... ;)

Uśmiecham się za każdym razem, gdy to wspominam... ;)
Kiedy wykańczaliśmy mieszkanie, większość czynności wykonywaliśmy samodzielnie. Mąż kładł płytki i panele, robił instalacje itd., ja natomiast robiłam fugi, gruntowałam i malowałam całe mieszkanie. Sama też wykonałam tynki ozdobne, które widać na zdjęciu. Nie było to bardzo skomplikowane, za to efekt wspaniały.
Wszelkie prace, w tym również tynki (widać je na poniższych zdjęciach) wykonywałam wówczas po powrocie z pracy. Wychodziłam rano od teściów elegancko ubrana, a po południu leciałam do mieszkanka, gdzie przebierałam się w stare łaszki i... do pracy;) Była to zima, a ja chodziłam wtedy w białym płaszczyku, który wzbudzał u niektórych zachwyt. Nawet siostra prowadząca w szkole religię powiedziała, że w tym płaszczyku wyglądam "tak romantycznie", z kolei mój mąż stwierdził, iż kiedy mnie widzi tak ubraną, wyobraża sobie mnie biegnącą po jakimś romantycznym mosteczku po środku parku... ;)) Piszę o tym celowo, gdyz wiąże się to z pewną śmieszną sytuacją.
Otóż pan, który strużował na naszej budowie (nowa kamienica), widząc, że jesteśmy jednymi z mieszkańców, którzy wyprzedzają innych z pracami wykończeniowymi, spytał mojego męża, czy kiedy skończymy, będzie mógł zobaczyć jak się urządziliśmy. Mąż się naturalnie zgodził.
Kiedy pan struż przyszedł do nas, oglądał ściany, które najwyraźniej przykuły jego uwagę. Zaczął wodzić dłonią po tynku i wyraził swój zachwyt. Powiedział, że jest piękny i bardzo dokładnie wykonany. Zapytał męża o firmę, która go wykonała;) Mój na to, że to żona. Pan się ogromnie zdziwił, otworzył buzię i spytał "Ja to!! Ta?? W tych obcasikach??" ;)))
No tak, codziennie gdy mnie widział, leciałam w szpileczkach i moim romantycznym płaszczyku. W roboczych po dworze nie chodziłam, więc rozumiem jego zdumienie;)
Wyobrażam sobie minę tego pana gdyby usłyszał, że gdy teście budowali domek letniskowy, ja siedziałam na murze na wysokości i szpachelką oraz młotem wyrównywałam pustaki ;D
Cieszę się z tego, że większość prac wykonaliśmy sami. Dzięki temu mieszkanko jest wypieszczone, no i takie bardziej nasze. Mocniej je szanujemy i kochamy.
Szkoda tylko, że osoby, które mnie znają jedynie z wyglądu ( ja, chyba ze względu na artystyczną duszę, lubię fajnie wyglądać), są z reguły zszokowani gdy słyszą, że ja maluję ściany, kładę tynki, czy przerabiam meble...
Pozdrawiam serdecznie wszystkie babeczki, które-podobnie jak ja-nie potrafią żyć bez młotka
;)




10 komentarzy:

  1. Mamy coś wspólnego ! Na pozór jestem małą, filigranową brunetką, ale w pracach remontowych nie mam sobie równych ! Z taką samą precyzją i finezją macham szlifierką i pędzlem co z błyszczykiem i mascarą ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach to męskie linearne myślenie. Jak mała i w szpilkach, to słodka dzidzia. Jak wie co to szlifierka kątowa i jeszcze umie jej użyć, to pewnie herod-baba.
    Ale Oni są prości, to co się dziwić...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też lubię remonciki, a malowanie to już w ogóle :) Wkrótce mnie czeka cała masa roboty, więc będzie się działo, hehehehe... niech się jeszcze tylko trochę ociepli:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrowionka przesyłam dla "kobiety pracującej"!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty jesteś ,,kobieta pracująca,która żadnej pracy się nie boi,,.
    Lubię oglądać Twoje mieszkanko!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak chcesz mieć zrobione porządnie, zrób sam-a. Też hołduję tej zasadzie i młotka się nie boję ;-) Pozdrawiam Wszystkie ciężko pracujące!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jestm za remontami choć udaję że ich nie znoszę. Tak na wszelki wypadek solidaryzuję się z mężem. mamy takie same szafki - pułki z IKEA :)

    OdpowiedzUsuń
  8. o tak!! jak ja nie znoszę jak ktos mnie tak ocenia! masz 100% racji niestety :(
    z maszyna do szycia i z garnkami pokochałam się dopiero niedawno, a z wiertarką głębokie uczucia łączą mnie od zawsze. ale też zawsze, każdemu facetowi muszę udowodnić, że znam się i potrafię w kwestiach budowlano - wykończeniowych tyle samo co on, albo więcej. nudzi mnie to już czasem...

    OdpowiedzUsuń
  9. A co ... kobieta potrafi !!! Tak trzymać !!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Odkrylam twojego bloga i baaardzo mi sie podoba to co sama robisz !!! czytam, przegladam i tu musze dac komentarz hahahah widze, ze duzo kobiet przyjazni sie z mlotkiem :) Slaba plec ? nie dajmy sobie wmawiac! ja rowniez do takich nie naleze, ostatnio maz zapytal co kupic mi w prezencie na rocznice slubu komplet narzedzi czy nowa szlifierke? Ogladal narzedzia w internecie bedac w pracy , koledzy zywo zainteresowani elektronarzedziami pytali czy jakis remont sie kroi? eeee nie szukam czegos dla zony ;) na rocznice...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij