sobota, 6 lutego 2010

Tańcowała igła z nitką...

Dopadło mnie. Na całego.
Zaczęło się od kupienia przydługich spodni.
Moja kochana mama zostawiła mi maszynę do szycia, którą dostała pod choinkę. Stwierdziła, że nie ma siły i czasu na rozpracowywanie nowego sprzętu, a sama jest posiadaczką kilkudziesięcioletniej ;)
Korzystając z sytuacji przysiadłam z zamiarem przerobienia kilku ciuszków. Niestety, szybko się okazało, że maszyna, mimo że nowa, tarabani a nie szyje. Złośliwie zrywa nitki, ciągnie materiał i plącze śmiejąc się z mojego nad nią psioczenia:/ Po kilku próbach zostawiłam to to i zaczęłam szperać w internecie. Okazało się, że ten model jest akurat nienajszczęśliwszy, no i że za 400zł to dobrej maszyny po prostu nie ma :D Zastanawiam się więc, ile bym musiała w takim razie wydać...??
Po nieudanych próbach i zepsutych nerwach odstawiłam nową i przywiozłam sprawdzoną, ukochaną maszynę mamy. Wczoraj już jednak nie miałam ochoty, by ją rozkładać.
Pomyślałam sobie, że przydałoby się troszkę pohaftować, co mnie bardzo relaksuje, a czego też daawno nie robiłam. Przyszło więc zastanowić się co możnaby przerobić...
I zaraz wpadł pomysł.
Niedawno pod jednym z postów Ushii pisałam o moim polowaniu w SH, które dla mnie akurat skończyło się całkowitym fiaskiem ;D Natomiast dla córci wyszperałam śliczną katankę, w idealnym stanie, w dodatku za 6zł ;) W pasmanterii znalazłam śliczne kamyki. Spodobały mi się te w kolorze turkusu i soczystej zieleni. Kupiłam 5 i postawnowiłam, iż w domku coś wymyślę.
Zaraz powstał projekt.
Oto efekty...

... z których córunia bardzo zadowolona. Stwierdziła, że będzie wyglądała jak księżniczka;)
Swoją drogą, moja niuńka, choć dopiero 3,5-letnia, zawsze mnie doceni i pochwali (bo mężczyzna to jednak nie zawsze, na niektórych babskich sprawach się po prostu nie zna;) ).
Fajnie mieć w domu takie koło wzajemnej adoracji ;))

13 komentarzy:

  1. Jestem zachwycona.Pomysł super.Wykorzystam go do ozdobienia torebki.Trochę mi się opatrzyła a tak zyska nowy wizerunek.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie mieć w domu nie koło ale Ciebie. Bardzo fajne masz pomysły, no i dom fajny też :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no proszę, czyli polowanie nie tak całkiem nieudane :)
    tez chcę córeczkę i to z gustem podobnym do mojego :)
    wysłałam maila do Ciebie, mam nadzieję, że dojdzie
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dość, że ładna bluza, to jeszcze córcia chce ja nosić. Moja 8 (prawie)-latka nie lubi ani takich katanek ani ślicznych sztruksowych marynareczek, które znoszę do domu, bo a nuż... Tylko dżinsy i bawełniane bluzy (najlepiej z Hanką Montanką).
    A ten hafcik, to Ty Kasiu łapkami swojemi, czy masz maszynę z opcją haftowania?

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł!Mama się zrelaksowała przy maszynie, córeczka zadowolona...Wszyscy zadowoleni!Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Malach777-dziękuję za miłe słowa, daj znać gdy pocudujesz z torebką, jestem ciekawa;)
    Emilko... ach, słodzisz mi kochana, mnie jest z kolei miło mieć Takie czytelniczki:)
    Ushii-dziękuję, że do mnie zaglądasz; zaraz sprawdzę maila.
    A Tobie Mirciu przepowiadam, że już niedługo bedziesz miała w domu nastoletnią modnisię, która na pewno nie pogardzi mamusinymi zdobyczami;))
    Co do haftu- robiłam sama, w maszynie jest co prawda funkcja, lecz nigdy tego nie próbowałam. Moja mama za młodu pięknie haftowała i szyła sobie ciuchy (i to jakie!! kiedyś pokażę), śp.babcia też hafciarka, więc i mnie nauczyły. Niestety nie potrafię jeszcze szydełkować, tzn. umiem tylko kratkę robić i oczka ścisłe, lecz wzorki...to dla mnie magia, której-mam nadzieję-kiedyś doświadczę;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie przyozdobiłaś kurteczkę!Wygląda teraz naprawdę super!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj sama bym założyła taką jupeczkę.... Śliczny haft!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. dziękuje bardzo mi miło :) cieszę się tym bardziej że twój blog strasznie mi sie spodobał i jak będę miała chwile to przejże go całego :) pozdrawiam Lineczka

    OdpowiedzUsuń
  10. Córcia zadowolona bo wyczarowałaś dla niej oryginalną kurteczkę! Myślałam, ze maszyna wyhaftowała..a to Twoje ręce:) Bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Urocza kurteczka :), a jaki projekt!
    Gratuluję pomysłu- realizacja na medal.
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  12. faktycznie , hafcik jak dla księżniczki :D

    OdpowiedzUsuń
  13. dziękuję za miłe słowa. myślę że mój drugi blog będzie dla Ciebie bardziej interesujący
    http://matkapolkawangielskiejkuchni1.blogspot.com/

    pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas... :)

Udostępnij