piątek, 24 grudnia 2010

Od serca...











Za oknem ciemno…
cichutko puszyste ścielą się płatki
Niech serca się z sercem podzielą
jak wigilijnym opłatkiem


Pełnych miłości i domowego ciepła
Świąt Bożego Narodzenia
wszystkim wspaniałym blogowiczkom
i blogowiczom
życzy Kasia z rodziną ;)

czwartek, 23 grudnia 2010

Krótki post

Nie, to jeszcze nie życzenia.
Chciałam się z Wami podzielić moją "radoscią" ;)
Otóż w dniu dzisiejszym, czyli DZIEŃ przed wigilią przywieziono mi meble.
Tak. Wyobraźcie sobie ten ambaras - sprzątanie, pichcenie i.. urządzanie pokoju. Ja chyba zwariuję!! Wczoraj szybciuteńko malowałam ściany. Dzisiaj jestem - delikatnie mówiąc - połamana. W dodatku ostatnio w pracy, w moim gabinecie hulał taki wiatr (początkowo myślałam, że ów dźwięk to samolot), że chyba przewiało mi korzonki ;( Chodzę niczym babuleńka.. Mało tego. Ledwie mówię, bo buzię mi wypełniły bolesne afty... :( Nie wiem czy dam radę ze wszystkim..
Teraz zrobiłam sobie przerwę, zaraz idę kończyć malować pokój córci. Ręce mi mdleją.. Ach....
Mimo wszystko ściskam Was mocno i życzę miłych przygotowań.. ;)

czwartek, 16 grudnia 2010

Kartkomania;)

Witam po długiej przerwie.
Od razu się tłumaczę - zastój w pisaniu bloga wynika z chwilowego (jak mniemam) natłoku prac w domu. Jestem w trakcie urządzania pokoju córci, sprzątania mieszkania przed świętami i.. produkowania w skali niemalże już masowej;) kartek świątecznych. Zaczęło się od wizyty w sklepie papierniczym i wygrzebania wspaniałych, cieszących moje łakome na błyskotki oko kartek ozdobnego papieru. Wykonałam kilka kartek dla siebie, potem około dwudziestu do pracy (wysyłane były do różnych instytucji); potem kartki spodobały się Pani E., Pani M., Pani B. ... ;)) i poszło hutrowo. Teraz już ukończyłam ostatnich 10 sztuk na zamówienie. Oczywiście robótkę zwieńczyła sesja. Kiepska bo kiepska, ale jest;)











Mam naprawdę dużo pracy. Niemądrze troszkę pogrążyłam się w remoncie przed świętami, ale... Łóżko przyjechało do mnie niespodziewanie wcześnie, stąd nieodparta chęć robienia kolejnych elementow wystroju pokoiku.
Ach tak, co do łóżka.
Chwaliłam się już, że sama je zaprojektowałam. Koncepcja się trochę zmieniła przy składaniu zamówienia, bo miało być czarne, ale- jak pisałam- Pan W. doradził jasne. Druga sprawa, zaznaczyłam, że nie przepadam za serduszkami, kwiatkami itp., choć ostatecznie powierzyłam zadanie wykonania Panu W. i całkowicie jemu zaufałam. I mam kwiatki. Ale wierzcie mi, kiedy to łóżko zobaczyłam (jeszcze nie zmontowane), kolokwialnie mówiąc szczęka mi opadła.. ;)) Nawet sam Pan wykonawca widząc zapewne moją zaskoczoną papuchę w kształcie :D podsumował: "piękne, nie..??" :))
Zdjęcia jeszcze nie pokazuję, bo w pokoju panuje ogólny chaos, w dodatku jestem przed malowaniem ścian.. Pokażę pokój w całej okazałości w styczniu, gdy dojdą mebelki.
Teraz jestem na etapie gromadzenia cudeniek do ozdobienia małego królestwa (TCKLN czyli To Co Kasiulki Lubią Najbardziej - zbiór niekoniecznie pożytecznych drobiazgów, bez których mój dom nie byłby moim domem;) ) oraz wykonywania elementów z metalu (maluję podpory do półki i starą lampę w zamkowym stylu). Nadmieniam przy okazji, że chcę sprzedać lampę, która w chwili obecnej wisi u córeńki. Zdjęcie jest w poście o pokoju małej, jakoś tak stosunkowo niedawno publikowałam. Lampa ma 3 latka, w b.dobrym stanie, no i naturalnie przerobiona przeze mnie z wykorzystaniem decoupage'u;) Zainteresowanych proszę o maila.
To tyle.. uciekam do łóżeczka. Wczesne wstawanie mnie wykańcza. Dla mnie wstać o 6:00 to tak jakby wstać o 2:00 w nocy. Natomiast ilość snu, która mnie satysfakcjonuje, to min.10h ;)) Teraz mamy 20:00... zaraz.. zanim się umyję.. przebiorę... to już TYLKO 9h...matko, uciekam!!!
Ściskam;))

niedziela, 21 listopada 2010

Nowe plany..

Witam...
Długo mnie nie było. Zaglądałam do Was regularnie, lecz sama nie mogłam zabrać się do pisania. Ciągle coś...
Pochłonęła mnie praca, obowiązki i choróbsko. Tydzień przeleżałam z zapaleniem węzłów chłonnych :/ Ale już dobrze, i to jest ważne.

Obecnie jestem w trakcie realizacji swoich kolejnych pomysłów. Aranżuję sobie na nowo miejsce przy kanapie. Biblioteczka nie w pełni się sprawdziła. Poza tym brakuje mi miejsca na kwiaty. Mam na celu tak zaaranżować ściankę, by nabrała charakteru relaksacyjnego kącika, takiego, w którym przyjemnie będzie siedzieć z ulubioną lekturą i popijać herbatkę.. Mają być kwiaty, czekoladowy kolor, wiszący duży lampion i stare zdjęcia. Zamierzam namalować pas imitujący elegancką tapetę z kwiecistym wzorem. Cóż, zobaczymy co z tego wyjdzie ;)
W ostatnim czasie nabyłam kilka drobiazgów, do których moje serducho uśmiechało się od roku. Chodziłam, oglądałam, podziwiałam i chuchałam, by na mnie czekały...

Poniżej fragment nowego stojaka na papierowe ręczniki..



i kwiaty, które mają się znaleźć w aranżacji ścianki..



a tu serweta w słodki, różany wzór (ogarnęła mnie ostatnio jakaś taka nieodparta potrzeba eksponowania świeżych, wiosennych akcentów..)




i jeszcze jeden drobiazg - szklane, wiszące świeczniki, tworzące niesamowity klimat wieczorem... ;)





Co do pokoju córci..
Nadarzyła się sposobność zakupu mebelków. W końcu mogę urządzić pokój według pierwotnego planu. Na początku kupowałam mebelki, których nie będzie mi szkoda, gdyby uległy atakowi małej artystki. Komoda nie jest zniszczona, lecz zdecydowanie lepiej bedzie zastąpić ją wysoką szafą, bo rzeczy wciąż przybywa. Łóżko jest okropnie brudne... a ja już nie mam sił z tym brudkiem walczyć. Czyściłam już to to chemicznie, było czyste.. przez miesiąc mniej wiecej. Teraz wstyd kogokolwiek wpuścić do pokoju. Chciałam je obić ciemnym materiałem, ale pomyślałam sobie, że fajnie byłoby wreszcie zrealiwować swoj pomysł na łóżko córciowe. A marzyło nam się takie z metalu. Zamierzałam kupić w ulubionej galerii, jednak to byłby dla mnie za drogi interes... Kilka tygodni przeglądałam rozmaite strony w internecie poszukując inspiracji. Naszkicowałam projekt i pojechałam do pana, który z metalu tworzy prawdziwe cuda. Miało być czarne, bo mnie absolutnie najbardziej podoba się czarny metal. Jednak zasugerowano mi białe. Nie bardzo chciałam, ale pan przekonał mnie sprytnie tym, że postarzy je złotą przecierką... nie sposób było się oprzeć;)) Teraz czekam. Czekać będę miesiąc.

Mebelki już też zamówiliśmy. Będą takie jak w pokoju dziennym, woskowane. I tak jak u mnie, będą w różnym wybarwieniu (nie jestem zwolenniczką kompletów, są dla mnie zbyt oczywiste, a ja kocham to, co inne, nietypowe, a wręcz dla niektórych dziwne;) ) Ogólna idea jest taka, że pokój ma być dziewczęcy, romantyczny, a motywem przewodnim tym razem będą ptaki;) Ma to być pokoik czarodziejski... ;))




Pozdrawiam serdecznie wszystkie nowe "obserwatorki" i dziękuję Wam wszystkim, którzy
znajdujecie czas, by do mnie zajrzeć;))

sobota, 30 października 2010

Uległam "dyniomanii"

Zainspirowana wspaniałymi aranżacjami jesiennymi znalezionymi w internecie, postanowiłam przyozdobić i swój dom pięknymi barwami. Dzięki uprzejmości pewnej Pani, z którą pracuję, materiału do dekoracji miałam sporo. Tak.. ;) wystarczyło, że powiedziałam iż chciałabym zakupić dynie ozdobne, ale są stanowczo za drogie.. i na drugi dzień dostałam caaałą reklamówę ślicznych dyniusi ;)

"Wyjechałam" też przy okazji z biurkiem do pokoju córci. Uznałam, że małej przyda się już takowe... niestety jednak okazało się, iż moje wysiłki i siódme poty były zbędne.. . Muszę przytaszczyć mebel z powrotem, bo dla córci biurko jest Za Czarne :D

W swojej aranżacji wykorzystałam liście zebrane podczas ogromnie przyjemnego porannego spaceru z córeńką, gałązki z szyszkami, wspomniane dynie, suche iglaki, żołędzie oraz suszone hortensje, wrzos i lawendę.
Oto efekt dzisiejszych twórczo-dyniowych zapędów... ;)


















Listki przymocowałam za pomocą dwustronnej taśmy...














Życzę Wam miłej niedzieli...

sobota, 23 października 2010

Z dedykacją dla Hrabiego...

... i wszystkich, którzy kochają zamczyska ;)
Oto kilka ujęć z wizyty w zamku Książ.
Lepszej pogody być nie mogło, było po prostu magicznie...
















Pozdrawiam Was nostalgicznie... ;))

sobota, 16 października 2010

Romantycznie...

Witam.
Dziś o moich romantycznych ciągotach i pewnym sklepie.
Bardzo lubię dekoracje w romantycznym, angielskim stylu. Zresztą pewnie nie ja jedna... Szczegolnie na wiosnę odczuwam silną potrzebę dekorowania domu różanym motywem. Teraz, jesienią, również brakuje mi kwiatów wszelkiej postaci, a już najbardziej wtedy, gdy dzień jest ponury. Zamówiłam niedawno nawet kwiatowy obrus. Mam wielką ochotę napić się herbaty w romantycznej scenerii... ;)
Poniżej mój jesienny bukiet (czyli to, co porwałam z działeczki mojej teściowej). Chciałam Wam też pokazać zeszyty, które udało mi się ostatnio zakupić. Tak mnie ujęły swą "słodkością", że zakupiłam kilka sztuk. Jeden do pracy, natomiast pozostałe wykorzystam na przepisy. Na ostatnim moim zdjęciu kaloszki;) Tak, udało mi się w końcu kupić. W sklepach nie szukałam, bo stópkę mam tycią - nie było szans, by coś znaleźć. Znalałam w internecie firmę, która ma w ofercie damskie kalosze w małym rozmiarze. Jestem bardzo zadowolona. No i... też są takie słodko-romantyczne;))













Przy okazji tego "romantycznego posta" chciałabym Wam również zaprezentować pewien sklep, który ostatnio odkryłam w internecie. Jest to sklep The Old House. Przypadł mi do gustu, gdyż w ofercie ma mnóstwo słodkich elementów dekoracji wnętrz. Można tu nabyć równiez mebelki oraz piękne, kwieciste materiały. Sami się przekonajcie;) Polecam obejrzeć galerię produktów. Ponizej kilka moich faworytów...















Polecam..
i życzę miłego wieczoru ;))

Udostępnij