środa, 14 października 2009

Powiało chłodem... ;)

Kilka dekoracji jesienych w naszym domku...

Tę lampkę znalazłam na targu staroci. Stała na ziemi, cała oklejona białym tiulem ;) Spodobała mi się podstawa, więc kupiłam. Tiul zerwałam, a dół klosza obszyłam tasiemką z kryształkami...

Poniżej listki z niedzielnego wypadu do lasu (gdzie się zresztą z mężusiem zgubiliśmy;) )


Oregano, które kilka dni temu przywiozła mi teściowa; wyhodowała je na działeczce. Może się przyjmie. Dotychczas sadziłam jedynie ziółka zakupione w markecie bądź kwiaciarni, jednak nigdy mi się nie przyjmowały. Cóż, zobaczymy...


A to moje nowe dzieło :)

poniedziałek, 12 października 2009

Witam witam...w pozytywnym nastroju.......

Autka z kolekcji mojego męża... ;)


A to kilka drobiazgów z domku...
Pomimo że nie jestem posiadaczką domu (w dosłownym tego słowa sensie), zawsze swoje malutkie mieszkanko określam mianem "domku". Słowo DOM kojarzy mi się z ciepłem i klimatem miejsca, w którym żyję. Nie miejcie mi zatem proszę za złe, ze piszę "w moim domu", bo kocham ten zakątek i zdecydowanie wolę to określenie niz słowo "mieszkanie" ;)



a do tego mam sentyment... to jeden z obrazów mojego ojca. Jedyna w zasadzie pamiątka po "lepszych czasach"...

Przepięknie malował. To chyba po nim odziedziczyłam zamiłownie do tworzenia. Tyle że ja nie maluję obrazów w oleju, a on robił to wręcz doskonale... Szkoda, że czasem życie staje się na tyle pogmatwane, że, powodując jednocześnie słabość u człowieka, przyczynia się do ucieczki w alkohol................

sobota, 10 października 2009

Kącik do pracy... ;)

Tyle udało mi się miejsca "wyskrobać" :)
Farby się pomieściły... ;) Deski na półeczki to odpad ze starej dechy na daszek, wyszlifowane i pomalowane. Wreszcie mam gdzie malować. Małe bo małe, ale... ;)

czwartek, 8 października 2009

Muszę zorganizować sobie teraz mały kącik do pracy w moim małym mieszkanku...

Dziś po południu młotki idą w ruch. Muszę mieć kącik do malowania. Zobaczymy jak ja to zrobię :) na tym metrażu będzie ciężko, ale co tam...
Niedługo zamieszczę foteczki.
A, zamierzam go zrobić w tym kąciku za kuchnią. Obecnie wisi tam moja domowa apteczka.

Cóż, zobaczymy co mi z tego wyjdzie... ;)


DOMKU NIE BĘDZIE

Wczoraj dostalismy odmowną decyzję w sprawie zamiany mieszkania na domek. Uzasadniono to tym, że nasze mieszkanie - pomimo iż nieduże - jest zbyt wiele warte...

Bałam się, że się załamię. Tak bardzo czekałam na ten dom, no i na pracownię oczywiście...

Dziwne, bo się wcale nie załamałam. Wczoraj wszystko ze mnie spłynęło, być może dlatego, że miałam już dość tego czekania.

Myślałam, że będę płakać.

Wieczorem zjedliśmy kolację w jednej z zielonogórskich restauracji. Nie byliśmy w stanie pochłonąć takiej ilości pizzy, więc jedną zapakowaliśmy do kartonika. Potem spacerowaliśmy po starówce. Na ławce siedział chłopak (pewnie student:)), który grał na gitarze i naprawdę nieźle śpiewał. Zamiast drobnych zaoferowaliśmy mu ciepłą pizzę. Zdziwił się, ale ucieszył:)

I stwierdziłam, że dawno nie czułam się taka szczęśliwa...

środa, 7 października 2009

Wam wszystkim - ku przestrodze...

Decyzji nadal nie ma.
Dziś znów coś nowego. Dowiedziałam się, że Pani, która nas obsługuje w naszym oddziale banku, "zapomniała" nas poinformować, iż nasza spłata części kredytu może nie mieć sensu, gdyż bank i tak prawdopodobnie weźmie pod uwagę pierwotną kwotę kredytu. DROBIAZG.
Na decyzję czekamy do piątku. Jeśli nadal nie zapadnie, rezygnujemy z całej sprawy. Trudno. To nie na ludzkie nerwy...

wtorek, 6 października 2009

Czy ktoś powiedział, że w bankach pracują tylko poważni ludzie...? :/

Jak tak dalej pójdzie, nabawię się wrzodów... :((
Ludzie w banku powariowali. Zero ludzkich uczuć. Zero empatii. Zero odpowiedzialności.
Decyzja miała być znana już dziś, na 100%.
Facet, który zajmuje się naszą sprawą, umówił się ze mną, że zadzwoni do mnie zaraz po 14-tej. Czekałam. Siedziałam jak na szpilkach.
Nie zadzwonił, więc sama próbowałam się z nim skontaktować chcąc dowiedzieć się, czy już poznał decyzję analityka czy jeszcze nie.
Wisiałam na telefonie prawie 2 godziny. Nie odbierał.
Zadzwoniłam w końcu do sekretariatu by spytać co się z gościem dzieje, skoro nie odpowiada na mój telefon. A ja się strasznie denerwuję, bo nie wiem jaka jest decyzja...
Dowiedziałam się od Pani sekretarki, że Pan skończył wcześniej pracę i pojechał do mojego miasta. A o decyzji nic nie wie.
I pytam się
JAK TU NIE ZWARIOWAĆ?!!

Sądny dzień...

Dziś poznam decyzję, choć już się domyślam, jaka będzie... :(
Ja tylko marzyłam, by mieć własną pracownię, co by mi ułatwiło założenie firmy................................

piątek, 2 października 2009

Kiedy straciłam pracę pomyślałam sobie, że to wszystko nie dzieje się bez przyczyny... Myślałam, że tak ma być. Że sytuacja, w której się znalazlam, to znak. A dom miał być tego dopełnieniem. Miałam założyć pracownię...
Teraz to wszystko straciło sens.
Wracają do mnie złe myśli, związane ze sposobem, w jaki zostałam poinformowana, że nie przedłużono mi umowy... :(
Wszystko jest nie tak, jak miało być.
Nie wiem, jak sobie z tym wszystkim poradzę...

Czekam...


Czekam czekam czekam

..........

Matko... nadal nic!! Odpowiedzi nadal nie ma, muszę czekać do poniedziałku.

Chyba zwariuję... :(

Ciagle czekam na odpowiedź banku. Dzwoniłam godzinę temu, zaraz mam znów zadzwonić. Brzuch mnie boli z nerwów... Strasznie się boję co będzie :( Denerwuje mnie, że trzeba tyle czekać. Oni wszyscy powariowali, miesiąc czekać by ktoś powiedział "tak" lub "nie".
Zaraz dzwonię...

czwartek, 1 października 2009

Niezapomniane chwile...


Kilka ujęć z mojego mieszkania...

Ostatnio polubiłam biały kolor we wnętrzach. Być może dlatego, że jestem posiadaczką niewielkiego metrażu i gdy rozjaśniłam swoje wnętrza - zrobiło się przyjemniej. Przy jasnej kolorystyce mam więcej energii do działania.
Wcześniej, tuż po przeprowadzce, łączyłam ukochany rustykalny styl z nowoczesnością. Szybko jednak odkryłam, że to nie mój klimat... Źle się czułam w otoczeniu nowoczesnych mebli i detali. Teraz jest lepiej nie tylko mnie, ale i mojej drugiej połówce :) To jedna z moich wad, że lubię częste zmiany w wystroju domu i czasem zbyt często jeżdżę z meblami ;) Jednak cieszę się, że mój kochany ma tyle do mnie cierpliwości... ;)
Oto moje przeróbki:
Odcienie brązu to to, co było wcześniej...




Udostępnij