środa, 30 grudnia 2009

Wam wszystkim...

Kochani...

z okazji śpiesznie nadchodzącego Nowego Roku

życzę Wam wszystkim, by czas, który nastanie, był dla Was łaskawy

i obfity w warte zapamiętania wydarzenia,

by przyniósł wiele radosnych chwil, pozwolił cieszyć się obecnością najbliższych osób,

dał siłę na realizację marzeń oraz chęć do obdarowywania innych miłością

i dobrym uczynkiem...


Ściskam Was mocno...

Elle

Czarnulka

MariaPar

Anielina

Jolanna

MartoR

Paulo_71

Aagaa

Ika

Ushii

Alicja

i wszystkie pozostałe osoby, które sprawiają mi zaszczyt odwiedzania mojego małego świata...

;*

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Powoli, małymi kroczkami...... robi się świątecznie...
jeszcze muszę się do końca uporać z bałaganem po powodzi...







piątek, 18 grudnia 2009

W lepszym nastroju...

Witajcie.
Chciałabym podziękować dziewczynom, które obdarowały mnie cieplymi słowami w trudnym dla mnie czasie... :)
Dochodzę powoli do siebie.
Wczoraj poprawił mi się humor, o tak... Od rana postanowiłam się wziąć za generalne porządki. Zaczęłam u małej - przesegregowałam zabawki (nieużywane miśki powęrdują na oddział dziecięcy naszego szpitala), powyciągałam trochę drobiazgów, by nieco ocieplić pokoik. W tej chwili ładuję baterie do mojego archaicznego sprzętu;) i może po południu uda mi się wrzucić kilka fotek... Kiedy kończyłam segregację zabawek dostałam telefon z informajcą, że przyjechały moje meble :D
W końcu!! Czekałam na nie 2 miesiące, a biorąc pod uwagę, iż jestem nawiedzoną wnętrzarą, która wszystko chce JUŻ, możecie sobie wyobrazić, jak mi było ciężko... ;))
Oczywiście do nocy układałam skarby w nowych nabytkach. I nie obyło się bez szaleństwa aranżacji. Rozpakowałam zakupione jakiś czas temu świeczki, doniczki, karafkę. Każda z tych rzeczy musiała się znaleźć na właściwym miejscu, więc...zanim się tam znalazły wędrowały z 20razy to tu, to tam... ;)
Postaram się niedługo wrzucić zdjęcia z efektem moich nocnych starć :)
Oczywiście to nie koniec zmagań. Czeka mnie jeszcze polakierowanie stołu i krzeseł. Tylko kiedy ja to zrobię??? :/
A teraz kilka wspomnień z zeszłorocznej Wigilii...

niedziela, 13 grudnia 2009

Trzynasty...

Smutno.
Dziś straciłam babcię. Smutno tym bardziej, że trzeba będzie teraz małej córuni tłumaczyć gdzie jej Babi (tak nazywała swoją prababcię, którą widywała prawie codziennie)...
Smutno po prostu...
I czeka mnie remont. Po powodzi mam zniszczone podłogi :/
Ten rok jest dla mnie wyjątkowo trudny.......
:(

piątek, 11 grudnia 2009

:(
Ciężki dzień.
Moja babcinka umiera w szpitalu. Cały dzień spędziłam poza domem... a gdy wróciłam-niespodzianka w postaci kompletnie zalanego mieszkania. Nie dość, że mi przeokropnie smutno, to jeszcze ta powódź... Ehh......... ;((

środa, 9 grudnia 2009


W trakcie...
Na razie jestem bardzo zajęta i nie mam czasu, by polakierować krzesełka, ale bardzo się cieszę, że udało mi się już je przetrzeć. Ależ było roboty!! Są z jakiegoś twardego drewna i ledwie starłam powłoki... A w domu jaki bałagan... :/ Chyba z miesiąc będę meble szorować... ;/
Ostatnio miałam imieniny i dostałam od mojej babci pieniążki w prezencie. Postanowiłam, że kupię sobie coś, co będzie pamiątką. Miały to być kolczyki... ale Kasia nie byłaby Kasią, gdyby nie kupiła czegoś do mieszkanka :D I kupiłam pojemniczek na biurko w AlmiDecor. Pojemniczek na biurko, którego NADAL nie mam...hmm ;)








niedziela, 6 grudnia 2009

Poimieninowe refleksje...;)

Już nie pamiętam kiedy się tak cieszyłam z prezentu...

O tym, że kocham film "Pod słońcem Toskanii", już wiecie. Od jakiegoś czasu przymierzałam się do kupna książki, lecz zawsze były inne wydatki... Niespodziankę zrobił mi mój mąż. W dniu imienin wręczył mi książkę "Pod słońcem...". Aż podskoczyłam, jak dziecko ;)) Gdy już ochłonęłam, poszedł do drugiego pokoju i przyniósł mi następne dwie części!! Nie spodziewałam się. Ale to nie był koniec. Po kilku minutach przyniósł mi jeszcze płytę DVD, zawierającą dodatki, m.in. sceny usunięte z filmu.
To było niesamowicie wzruszające, po prostu fantastyczne...
Wspaniale mieć takiego męża. Owszem, są i gorsze chwile, jak w każdym zapewne małżeństwie, lecz mimo to jestem szczęśliwa z powodu tego, czym mnie los obdarował... I każdej z Was życzę tego, byście były w życiu tak szczęśliwe... ;)


A to dla Ciebie, kochanie. Za to, że tak mnie znasz... ;))

środa, 2 grudnia 2009


Na zdjęciach stół i krzesła wyglądają stosunkowo dobrze, w rzeczywistości jednak są baaardzo zniszczone no i się rozłażą. Muszę je zrobić, albo w końcu kiedyś gwizdnę z któregoś i powybijam ząbki ;))

Trudny czas...

Witajcie.
Powoli zaczynam wracać do siebie. W miniony czwartek dopadła mnie okropna grypa... Leżałam jak nieżywa, z wysoką gorączką i przeokropnym bólem w piersiach :( Było mi raźno, bo wraz ze mną "poległ" mój mężuś ;) Strasznie, gdy tak się dwie osoby pochorują... Małą oddaliśmy do babci, żeby jej nie zarazić...czego jednak nie uniknęliśmy. Córcia zachorowała 3 dni później, a po niej jeszcze babcia... W sobotę trzebabyło wzywać do berbecia pogotowie, bo gorączki nie możnabyło zbić... Ja byłam jeszcze nieprzytomna, ale zaraz sił nabrałam, gdy trzabyło powalczyć z nieczułymi małpolami z izby przyjęć. Przeżyłam horror, na szczęście juz po wszystkim. Jeśli chodzi o małą oczywiście. Bo wczoraj znów akcja... babcia, o której pisałam w poście nt.świąt, dostała udaru, źle z nią. Jutro rano idę do szpitala...
Od kilku dni przeprowadzam renowację krzeseł. To dużo pracy, więc jeszcze trochę potrwa. Zamieszczę zdjęcia, gdy skończę. Chcę też zrobić stół. Zostało mi jeszcze jedno krzesło do przetarcia, a ręce już tak bolą...

niedziela, 22 listopada 2009

Pokój Julki...

Na razie pomalowałam na jasno, jednak chcę coś przyozdobić, bo smutno tak jakoś się zrobiło... Jutro pędzel w ruch i... Koncepcji specjalnej jeszcze nie mam, ale cały wieczór przede mną ;)


środa, 18 listopada 2009

Wspomnienia, czyli zeszłoroczne Boże Narodzenie...






Było po prostu magicznie...

Nie wiem, czy z powodu tego, że po raz pierwszy organizowałam je w swoim domu, ale było wspaniale.
Pierwszy raz zorganizowałam coś w stu procentach sama. Pierwszy raz gotowałam wigilijny barszcz, zupkę grzybową, smażyłam karpia i robiłam rybę w zalewie. Z tą rybą było wesoło, gdyż moja mama i teściowa prześcigały się z przepisami na rybkę w occie. Ciągle dzwoniły ze wskazówkami co mam zrobić. Ja zrobiłam im na przekór ;) i upichciłam rybę z przepisu internetowego. Wyszła wyśmienicie!! :)
Wspaniale czułam się dzień wcześniej, gdy przyszło mi przygotowywać sałatki itp. Mąż poszedł do pracy na popołudniową zmianę, córeniek poszedł lulu, a ja zasiadłam do stołu, włączyłam sobie ulubione filmy (The Holiday, Pod słońcem Toskanii), zrobiłam aromatyczną herbatkę i wzięłam sie do pracy. Jakże było przyjemnie... ;) Być może niektórzy uznają, że zachwycam się drobnostkami, ale dla mnie to było naprawdę cudowne, robić to wszystko w swoim domku...

W wigilię zeszła się rodzinka. Było pięknie i bardzo przyjemnie. Teraz wiem, że rodzinne święta są jak najbardziej dla mnie. Moja babcia (jest już po 80-tce) pierwszy raz od lat spędziła wigilię poza domem. Ciężko jej to zapewne przyszło, jak to u starszych osób bywa. Bałam się, że będzie czuć się nieswojo. Jednak widać było, że zaskoczył ją klimat, jaki u nas panował - świece, lampki, piękna choinka, zapach świerku, dźwięk dzwoneczków... Po powrocie do domu (powiedziała mi to mama) babcia się rozpłakała i powiedziała, że jeszcze nigdy nie przeżyła tak pięknej wigilii i jest dumna, że ma taką wnuczkę. Wierzcie mi, z ust mojej babci, która jest raczej zdystansowaną kobietką, to prawdziwy komplement...
Już nie mogę się doczekać tegorocznych świąt ;)

Nie wiem jeszcze jak przystroję mieszkanie w tym roku. W zeszłym roku chciałam, by było rystykalnie. Obrus uszyłam sama, sama też wykonałam serducha na choinkę. A na oknie powiesiłam kartki świąteczne od babci, ok. 50-letnie, z Francji (uwielbiam je, są ładnie przyozdobione cukrem;) )

Udostępnij